Bezpieczeństwo  / Artykuł

Zanim połaczą cię z prezydentem, musisz pokonać zasieki. Jak rozmawiają ze sobą światowi liderzy?

Po niedawnej aferce związanej z faktem, że do naszego prezydenta zadzwonili rosyjscy komicy, podając się za sekretarza generalnego ONZ, i przeprowadzili z nim opublikowaną później rozmowę, postanowiłem sprawdzić, jakie są metody uniknięcia tego typu sytuacji.

Na pewno istnieją jakieś regulacje związane z tego typu rozmowami między głowami państw i przywódcami? Jak wyglądają w idealnej sytuacji rozmowy światowych liderów?

Stephen Yates, doradca byłego wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, Dicka Cheneya opisuje to w ten sposób:

Kiedy relacje dyplomatyczne pomiędzy dwoma państwami są ustalone, dzwonią do siebie przedstawiciele obu gabinetów i potwierdzają chęć rozmowy. Kiedy kraje nie są w tak bliskich stosunkach, włączają się dyplomaci. Każda planowana rozmowa ma zaproponowane tematy i z grubsza ustaloną agendę.

Światowi liderzy zazwyczaj są przez swój sztab przygotowywani do rozmowy. Normalne jest, że otrzymują podsumowanie informacji o rozmówcy i zbiór faktów na temat rozmowy. Wśród informacji o rozmówcy znajdą się też informacje pomagające ustalić dobrą atmosferę rozmowy - na przykład przypomnienie, aby spytać o to, czy córka dostała się do wymarzonej szkoły. Dostarczone przed rozmową dossier zawiera też plan stanowiska i możliwe argumenty, jeśli zanosi się na negocjacje. W Stanach Zjednoczonych normalne jest też, że rozmowie przysłuchuje się oficer bezpieczeństwa narodowego. Oczywiście, jeśli rozmowa nie odbywa się we wspólnym języku, uczestniczą w niej tłumacze.

„Dla prezydenta to zwykła rozmowa, ale przeszła już przez wiele etapów sprawdzania” - dodaje Yates. Jak widzieliśmy niedawno, zdarza się, że przez te procedury przedostaną się dowcipnisie. Polski prezydent nie był pierwszym, któremu się to przydarzyło.

Światowi przywódcy, którzy dali się nabrać

W 2016 r. hiszpański premier Mariano Rajoy padł ofiarą dowcipu radiowego prezentera, podającego się za współpracownika lidera katalońskich separatystów. Gdy udało im się uzyskać połączenie z premierem, miejsce prezentera zajął aktor, który w udany sposób naśladował charakterystyczny akcent przywódcy Katalończyków.

Podobna sytuacja zdarzyła się byłemu premierowi Wielkiej Brytanii Tony’ego Blairowi, który odebrał telefon od naśladowcy lidera opozycji, Williama Hague'a. Z kolei kubański przywódca Fidel Castro w 2004 r. rozmawiał z radiowym prezenterem z Miami, udającym prezydenta Wenezueli, Hugo Chaveza.

Sytuacja z odebraniem telefonu przez niespodziewającego się niespodzianki prezydenta lub premiera zdarzała się więcej niż raz i na pewno jeszcze się przydarzy. Warto, aby służby organizujące pracę i kontakty prezydenta z każdej takiej sytuacji wyciągnęły wnioski na przyszłość.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst