RTV  / Recenzja

Takie nadrabianie zaległości to ja rozumiem. Słuchawki Panasonic RZ-S500W – recenzja

Panasonic aż do teraz nie miał w swojej ofercie słuchawek typu true wireless z aktywną redukcją szumów. Nieco spóźniony na przyjęcie w końcu się pojawia ze swoimi RZ-S500W. I od razu zwraca na siebie uwagę.

Chyba już każdy producent konsumenckiego sprzętu audio ma w swojej ofercie którąś już generację pchełek w formie wylansowanej przez apple’owe AirPods. Wszyscy poza Panasoniciem, który na nową modę zareagował z dużym opóźnieniem, oddając rynek konkurencji. Czy warto w ogóle się jego produktem interesować?

Na polskim rynku mają one kosztować niecałe 800 zł, co jest konkurencyjną ceną biorąc pod uwagę ich formę true wireless (czyli dwóch niezależnych od siebie dokanałowych pchełek) i obecny w nich mechanizm ANC (aktywne wyciszanie szumów). WF-1000XM3 od Sony czy AirPods Pro od Apple’a są istotnie droższe. Ale może też i lepsze?

Panasonic RZ-S500W raczej nie będą ikoną mody.

I prawdopodobnie w tych słuchawkach nie będziemy widywać tylu celebrytów, co w konkurencyjnym produkcie od Apple’a. Wzornictwo RZ-S500W jest równie ekscytujące, co ich nazwa. Wyglądają wręcz utylitarnie, co mi akurat się podoba – jednak trudno będzie się tym chwalić wśród znajomych. Na szczęście uroda to coś, co postrzegamy bardzo subiektywnie, a słuchawki nie służą do tego, by ładnie wyglądać. Poza tym niezbadane są ścieżki mody, być może za rok trendy będzie noszenie w uchu sporej wielkości bolców mrugających niebieskimi LED-ami.

Utylitarny wygląd przekłada się na szczęście na wygodę. Każda ze słuchawek pewnie leży w uchu, jest lekka (7 gram) i nie sprawia żadnego dyskomfortu – można w nich spokojnie spędzić kilka godzin w ciągu dnia bez nieprzyjemnego uczucia i fizycznego zmęczenia. W zestawie znajdziemy kilka nakładek, więc bez problemu dopasujemy pchełkę do każdego ucha.

Gdy jednak w końcu zdecydujemy się wyjąć je z ucha, możemy je schować do dołączanej przenośnej ładowarki. Umieszczenie w niej słuchawek nie stanowi problemu, pomaga w tym magnetyczne połączenie między pchełką a ładowarką. Umieszczone na niej trzy LED-y pomagają nam zorientować się w stopniu naładowania zestawu. Energię w samej ładowarce uzupełniamy przez złącze USB-C. Niestety, ma ona jedną wadę – mimo matowego zabarwienia, jest magnesem na odciski palców.

Cześć, to my, Panasonic. Na dźwięku znamy się jak mało kto.

W kwestii powierzchowności Panasonic ma jeszcze wiele do nauki od swoich modnych konkurentów. Na dźwięku Japończycy to się jednak dobrze znają, a RZ-S500W są na to najlepszym dowodem. W każdej ze słuchawek znajdziemy 8-milimetrowy głośnik z neodymowym magnesem zapewniający bardzo czysty, klarowny dźwięk, o subtelnej lekkiej miękkości. Panasonic przy tym nie stawia na podbijanie czegokolwiek – nie są to basowe słuchawki do hip-hopu czy dedykowane rozmowom głosowym czy o dowolnej innej specjalizacji. RZ-S500W to przede wszystkim wierna reprodukcja oryginału.

To wręcz zdumiewające, jak dobrze brzmią te dwa malutkie grajki, szczególnie w kontekście niskich tonów. Scena dźwiękowa jest pełna, nie brakuje przestrzeni w żadnej tonacji. Nie słychać żadnych interferencji, a dynamika dźwięku jest imponująca. Nieco rozczarowani mogą być tylko miłośnicy elektroniki i tłustych beatów: basów w RZ-S500W nie brakuje, ale doskonale rozumiem sympatię do brzemienia słuchawek Beats czy Monster, gdzie niskie tony są dodatkowo eksponowane, korzystnie wpływając na brzmienie tych rodzajów muzyki. Tego w zestawie od Panasonica nie uświadczymy – w zamian otrzymamy bardzo zrównoważone brzmienie, sprawdzające się szczególnie dobrze w muzyce rockowej i popowej.

To bez wątpienia jedne z lepiej brzmiących słuchawek tego rodzaju na rynku – a miałem okazję testować liczne modele. Niestety tym bardziej boli to, co zaraz napiszę. RZ-S500W mogłyby brzmieć jeszcze lepiej, ale ogranicza je… software. Panasonic na dziś zapewnia wyłącznie obsługę standardowych kodeków – możemy zapomnieć o aptX czy Sony LDAC, które istotnie wpływają na jakość bezprzewodowego sygnału. Szkoda.

Dźwięk w takich słuchawkach to nie wszystko. Liczy się też… cisza. A także komfort obsługi.

RZ-S500W korzystają z mechanizmu ANC typu Hybrid Noise Cancelling. I działa… cóż, dobrze. Podobnie skutecznie jak w większości innych słuchawek od znanych producentów. Nie jest to przy tym mechanizm działający perfekcyjnie i ustępuje on liderom w tej kategorii. Brakuje automatycznego algorytmu od Sony czy skuteczności Bose – a więc nie ma wstydu, ale też nie ma się czym chwalić. Do podróży samolotem, by wygłuszyć łoskot silnika, wystarczy, nie możemy jednak liczyć na pełną izolację.

ANC wyłączamy i włączamy za pomocą panelu dotykowego na prawej słuchawce. Ów panel służy również do pauzowania i wznawiania odtwarzania muzyki. Mechanizm możemy jednak dokładniej stroić za pomocą aplikacji mobilnej, dostępnej na Androida i iOS-a. Dostępnych jest aż 50 poziomów ANC, choć nie jestem pewien, czy jest się tu czym chwalić. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, gdzie taka precyzja jest potrzebna. Na szczęście ANC bardzo nieznacznie wpływa na jakość dźwięku, nieznacznie go tylko zmiękczając.

Słuchawki mogą też być domyślnym urządzeniem odbiorczym dla Siri (iOS) i domyślnego asystenta głosowego w Androidzie. Wystarczy przytrzymać dłużej palec na lewej słuchawce i nasz asystent już nas słyszy i czeka na polecenia. Według moich rozmówców, mikrofon do połączeń głosowych sprawuje się świetnie, nawet na hałaśliwej ulicy.

Słuchawki wystarczają na 6,5 godziny słuchania muzyki z pełnym wyciszeniem szumów, a jeżeli mamy przy sobie ładowarkę, czas ten wydłużymy do 18 godzin, zanim i w niej energię przyjdzie nam uzupełnić. Od zera do pełna ładowarka ładuje słuchawki w nieco dłużące się dwie godziny – choć na szczęście już po kwadransie ładowania posłużą nam przez nieco ponad godzinę. To bardzo dobre wyniki, istotnie lepsze od większości konkurencji.

Panasonic RZ-S500W – czy warto?

Debiut Panasonica z pewnością nie należy do perfekcyjnych. Brakuje mi automatycznego strojenia ANC na podstawie algorytmu co najmniej równie skutecznego jak ten, jaki stosuje Sony. Samo ANC też zdecydowanie nie jest najskuteczniejsze na rynku – tu również patrzyłbym w stronę słuchawek Sony. Szkoda, że zabrakło obsługi kodeków aptX i LDAC. No i to kwestia subiektywna, ale AirPods i ich klony są jednak ładniejsze.

Tyle że RZ-S500W są istotnie tańsze od konkurencji w swojej (czyli najwyższej w kategorii true wireless z ANC) kategorii. Oferują świetny czas pracy bez ładowania i również świetny, czysty, neutralny, pełny dźwięk. Są wygodne i lekkie. Praktyczne i użyteczne – współpracują nawet z asystentami głosowymi. Jeżeli wady z poprzedniego akapitu was nie obchodzą, to zdecydowanie nie będziecie rozczarowani. Zapłacicie nieco mniej za zdecydowanie topową klasę, decydując się na kompromisy, które was nie dotyczą.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst