Sprzęt  / Felieton

Nie zdziwię się, gdy w sklepie z aplikacjami Huaweia pojawią się Mapy Google'a czy Gmail

Przełamanie duopolu Google’a oraz Apple’a na rynku smartfonów do tej pory nikomu się nie udało, nawet potęgom takim jak Amazon oraz Microsoft. Teraz tej sztuki próbuje Huawei i wiele wskazuje na to, że może mu się udać. 

Z ogromnym zaciekawieniem obserwuję obecne poczynania Huaweia. Po części dlatego że jestem fanem marki, a także, bo mamy tutaj do czynienia z sytuacją bez precedensu. Jeszcze wiele lat po zakończeniu wojny handlowej Stanów Zjednoczonych z Chinami będziemy mówić o tym, jak polityka brudnymi butami weszła w świat nowych technologii.

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że zablokowanie przez Donalda Trumpa możliwości współpracy amerykańskich firm z Huaweiem, to sprawa polityczna. Sytuacja wynika z tego, że to Chińczycy wiodą obecnie prym we wdrażaniu technologii 5G, która będzie motorem napędowym globalnej gospodarki w następnych latach. W kuluarach branży technologicznej pojawia się nawet parafraza znanego powiedzenia, która mówi: „Kto ma 5G ten ma władzę”. Z kolei Amerykanie panicznie boją się właśnie utraty władzy.

Dlatego zdecydowano się atak na Chiny. I co za tym idzie, na Huaweia.

Dział konsumencki Huaweia dostał tu niejako rykoszetem. Sprawa bowiem dotyczy infrastruktury 5G, a nie rynku smartfonów. To wystarczyło jednak, by Huawei musiał obudzić się w nowej rzeczywistości, w której nie może korzystać z usług Google i musi znacznie przyspieszyć tworzenie własnego ekosystemu. I idzie mu to nad wyraz dobrze.

Huawei AppGallery nie jest jeszcze pełnoprawnym konkurentem AppStore i Sklepu Play, ale jest na bardzo dobrej drodze do tego, by się nim stać. Jako użytkownik modeli Huawei P40 Pro oraz P40 Lite widzę, że zawartość sklepu poprawia się z tygodnia na tydzień.

W pierwszej kolejności Huawei skupił się na pozyskaniu lokalnych twórców aplikacji i ta sztuka mu się udała. W sklepie widzę praktycznie wszystkie polskie programy, jakich potrzebuję. Huawei daje też swoim użytkownikom sporo prezentów: to darmowy dostęp do Automapy, to zwrot za zakupy w aplikacjach, to darmowy dostęp do Tidala, to bon na treści wideo. Mógłbym wymieniać tak naprawdę długo.

Jednak najważniejszym krokiem było wprowadzenie do AppGallery aplikacji bankowych, ponieważ użytkownicy narzekali na brak możliwości ich łatwej instalacji. Sztuka ta również się udała, ponieważ do sklepu Huaweia trafiły już programy mBanku, IdeaBanku oraz PKO BP. Niebawem zostaną one wzbogacone o usługi Huawei Mobile Services, dzięki czemu będą mogły działać na smartfonach bez usług Google. Na wdrożenie swoich aplikacji do sklepu mają też niebawem zdecydować się inne banki.

Braki? Są, a jakże.

W Huawei AppGallery najbardziej brakuje mi aplikacji Google'a. Dla większości z nich można znaleźć odpowiedniki za pomocą usługi MoreApps, ale jednak natywna aplikacja od twórcy usługi to prawie zawsze lepsze wyjście. Co ciekawe, Google i Huawei pracują nad tym, by programy te trafiły do sklepu AppGallery, tak jak dostępne są w AppStorze od Apple’a. I sztuka ta może za jakiś czas faktycznie się udać, chyba że władze Stanów Zjednoczonych uznają, że jest to decyzja niezgodna z obowiązującym prawem.

Współpraca Google'a i Huaweia może jednak dojść do skutku, bo stosunkowo niedawno Stany Zjednoczone zezwoliły na współpracę Huaweia i Microsoftu, dzięki czemu nowe laptopy producenta mogą mieć preinstalowany system Windows 10. Warto też pamiętać, że jeżeli Google wrzuci swoje aplikacje do sklepu Huaweia, zapewne szybko zrobią to też inne amerykańskie firmy, takie jak Netflix, HBO, Niantic itp. To może być kamień milowy w rozwoju ekosystemu Huawei.

Warto przyznać też, że w AppGallery panuje nieporządek. Można tam znaleźć wiele wartościowych programów, ale pośród nich trafiają się też śmieciowe aplikacje. Jestem jednak pewien, że z czasem to się zmieni. Naturalne jest bowiem, że na obecnym etapie rozwoju ważniejsze jest liczba aplikacji, a czas na ich weryfikację oraz katalogowanie przyjdzie później. Zdaje sobie z tego sprawę każdy, kto pamięta początki sklepu Android Market, dziś znanego właśnie jako Google Play.

Dlaczego Huaweiowi może się udać stworzenie przeciwwagi dla Google'a oraz Apple'a?

Bo Chińczycy doskonale znają Androida i sprzedali ogromną liczbę urządzeń pracujących pod kontrolą tego systemu. Huawei udowodnił też, że klienci chcą kupować jego sprzęty, a teraz dołożył do tego umiejętność przekonania do siebie deweloperów.

Przede wszystkim zaś chiński producent nie jest firmą znikąd, przez jakiś czas był liderem sprzedaży smartfonów w Polsce i wiceliderem globalnie. Chińczycy przyzwyczaili się już, że wiodą prym w świecie urządzeń mobilnych i łatwo nie dadzą się zepchnąć ze swojej pozycji.

Microsoft z kolei w czasie budowania swojego ekosystemu miał w portfolio dogorywającego Windows Phone’a, zaś Amazon od początku traktował Fire Phone'a jako eksperyment, a nie jeden z fundamentów swojej firmy. W przypadku Huaweia sytuacja ta wygląda zupełnie inaczej, przez co Chińczycy są zdeterminowani, by postawić na swoim i wydaje mi się, że prędzej niż później im się to uda.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst