Kosmos  / News

Czwarty prototyp Starshipa był i już go nie ma. Potężna eksplozja w Boca Chica

393 interakcji
dołącz do dyskusji

Czwarty prototyp Starshipa, nowego statku kosmicznego firmy SpaceX, był pierwszym, który z powodzeniem wytrzymał próby tankowania. Co więcej, był to pierwszy prototyp Starshipa, który z powodzeniem przetrwał odpalenie silnika Raptor. Był, to właściwe słowo, bo czwartego prototypu Starshipa już nie ma.

Wczoraj wieczorem w kompleksie Boca Chica w Teksasie SN4 eksplodował tuż po kolejnej, udanej próbie odpalenia silnika. W chwilę po zakończeniu testu, statek eksplodował zamieniając się w potężną kulę ognia, doszczętnie niszcząc prototyp, ale tak powodując znaczne straty na stanowisku testowym.

Jeszcze kilkanaście godzin przed eksplozją planowano pierwszy "skok" SN4 czyli lot na niewielką wysokość. Teraz już wiemy, że do niego nie dojdzie.

Starship nie ma nic wspólnego z Crew Dragonem

Do eksplozji statku doszło w newralgicznym momencie: między pierwszą a drugą próbą startu misji Demo-2, w ramach której statek Crew Dragon po raz pierwszy zawiezie dwóch astronautów: Boba Behnkena oraz Douga Hurleya na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Pierwsza próba startu została odwołana ze względu na niekorzystne warunki pogodowe na kilkanaście minut przed startem. Druga próba zaplanowana jest na 21:22 polskiego czasu w sobotę. Aktualne prognozy pogody wskazują, że szansa na start wynosi 50%.

Warto jednak tutaj podkreślić, że eksplozja Starshipa nie ma nic wspólnego ze statkiem Crew Dragon.

Starship budowany jest w sposób iteracyjny i szansa zniszczenia prototypu była wliczona w koszta. W ciągu ostatnich trzech miesięcy zniszczeniu uległy SN1, SN2 i SN3. Po każdej porażce SpaceX analizuje jej przyczyny, wprowadza odpowiednie zmiany i buduje kolejny prototyp. W ten sposób SN4 był pierwszym statkiem, który wytrzymał testy ciśnieniowe podczas tankowania. Wczorajsza eksplozja także dostarczyła firmie SpaceX mnóstwa informacji o statku, które pozwolą na wprowadzenie odpowiednich poprawek w kolejnym prototypie SN5. W ten sposób, tempo rozwoju i projektowania statku jest znacznie szybsze niż przy bardziej klasycznym podejściu do projektowania rakiet.

W przeciwieństwie do Starshipa, Crew Dragon oraz rakieta Falcon 9 to już sprawdzony sprzęt. Dragon, na którym bazuje jego pasażerska wersja, wykonał już kilkadziesiąt misji transportowych na pokład ISS, a rakiety Falcon 9 startują już od kilku lat niemal co kilka tygodni. Poziom bezpieczeństwa tego zestawu jest oceniany na bardzo wysoki, a ryzyko niepowodzenia startu czy śmierci załogi jest stosunkowo niskie.

Sobotni start będzie można obserwować na żywo w relacjach na kanale SpaceX, a w języku polskim na kanale Astrofaza (początek relacji o 21:00).

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst