Sprzęt  / Artykuł

Samsung Galaxy S20 Ultra. Trzy zalety i trzy wady po trzech dniach

354 interakcji
dołącz do dyskusji

Samsung Galaxy S20 Ultra od trzech dni jest moim głównym smartfonem. Na pełną recenzję przyjdzie jeszcze czas, ale już teraz chcę się z wami podzielić pierwszymi wrażeniami i zdjęciami z tego smartfona.

Testowy egzemplarz Samsunga Galaxy S20 Ultra dotarł do mnie w piątek, co oznacza, że korzystałem z niego przez cały weekend. To zdecydowanie za krótko by sprawdzić to urządzenie we wszystkich warunkach i scenariuszach użycia, ale już teraz wiem o nim naprawdę sporo.

Oto trzy największe zalety i trzy największe wady, jakie zauważyłem po trzech dniach korzystania z Galaxy S20 Ultra.

Zaleta nr 1 - ekran Galaxy S20 Ultra to maestria.

Od kilku lat przy okazji smartfonów z serii Galaxy S i Galaxy Note piszemy, że ekrany są niemal doskonałe. I choć na papierze każdy nowy model jest odrobinę lepszy od poprzedniego, to w praktyce nie widać gołym okiem przeskoków w jakości. Dotychczas obserwowaliśmy raczej ewolucję, którą doało się wyraźnie dostrzec dopiero wtedy, gdy wracaliśmy do urządzeń sprzed 2 lub trzech lat.

samsung galaxy s20 ultra

Na tym tle ekran Galaxy S20 Ultra to rewolucja, czyli wielki i bardzo zauważalny krok naprzód. Mam tu na myśli odświeżanie w 120 Hz, po którym trudno wrócić do ekranu ze standardowym odświeżaniem. Płynność ruchu daje złudzenie, że smartfon działa dwa razy szybciej. Elementy podczas przewijania są dużo bardziej czytelne, a całość jest bardzo przyjemna dla oka i tak wyraźna, że sprawia wrażenie wręcz nierzeczywistej, z innego świata. Trudno to określić słowami, to po prostu trzeba zobaczyć.

Co prawda obecnie tryb 120 Hz działa tylko po ograniczeniu rozdzielczości do FHD+ (2400 x 1080), ale w tym ustawieniu ekran nadal jest rewelacyjnie szczegółowy i ostry, a płynne odświeżanie w 120 Hz zapewnia zupełnie nowy poziom.

Poza tym mam nieodparte wrażenie, że Samsung lepiej zoptymalizował działanie trybu „żywego” w ustawieniach koloru ekranu. Dotychczas kolory w tym trybie wydawały mi się trochę za bardzo przesycone. Prawdopodobnie było to złudzenie, bo ekran w testach wykazywał świetne odwzorowanie barw, ale miałem subiektywne wrażenie, że niektóre barwy były za bardzo nasycone. Dopiero w S20 Ultra wszystko wygląda na oko tak, jak powinno.

W weekend spędziłem sporo czasu na oglądaniu YouTube’a na przeogromnym ekranie o przekątnej 6,9 cala i okazało się, że sięgałem znacznie rzadziej po iPada. Ekran galaxy S20 Ultra jest po prostu gigantyczny, dzięki czemu filmy i gry wyglądają zjawiskowo.

Na marginesie, podoba mi się przesunięcie oczka kamery na środek górnej belki. To ułożenie jest mniej inwazyjne w filmach i grach, bo rzadziej zasłania elementy interfejsu. Przy okazji muszę pochwalić głośniki stereo, które mają rewelacyjną jakość. Prawdopodobnie pomaga im też fakt, że z uwagi na gabaryty smartfona są mocno rozsunięte.

Wada nr 1 - Galaxy S20 Ultra jest naprawdę gigantyczny.

Wielki ekran świetnie sprawdza się w multimediach i aplikacjach, ponieważ mieści się na nim mnóstwo treści. Niestety obsługa smartfona na tym cierpi, bowiem nie da się go używać jedną dłonią. To po prostu to niemożliwe. Tak, nie trudne, ale właśnie niemożliwe.

samsung galaxy s20 ultra

I jasne, samsungowa nakładka One UI 2.1 jest zoptymalizowana do wyświetlania nagłówków u góry, a elementów interfejsu na dole, w zasięgu kciuka. Tyle tylko, że w praktyce zewnętrzne aplikacja mają to w nosie. Problem pojawia się też przy sięgnięciu górnej belki systemowej. Ekran nie jest przesadnie szeroki, ale jest ekstremalnie długi, co jest pokłosiem zastosowania proporcji 20:9.

Do tego bryła smartfona jest potężna. Galaxy S20 Ultra jest dość gruby i ciężki. Ma prawie 9 mm grubości (a w miejscu wystającej wysepki aparatów robi się sporo ponad centymetr), a waga to dokładnie 222 gramy. Ten sprzęt ciąży w kieszeni, a często uwiera, co odczułem szczególnie prowadząc samochód, kiedy smartfon spoczywał w kieszeni.

Zobaczymy, czy przez dwa tygodnie testów będę w stanie przyzwyczaić się do tych rozmiarów.

Zaleta nr 2 - aparat jest uniwersalny jak nigdy wcześniej.

O aparacie Samsunga Galaxy S20 Ultra można napisać doktorat. Dzieje się tu tyle, że sprawdzenie wszystkich możliwości we wszystkich warunkach oświetleniowych zajmie więcej czasu niż kiedykolwiek wcześniej. Na test aparatu przyjdzie czas za jakieś dwa tygodnie.

samsung galaxy s20 ultra

Pierwsze wrażenia są jednak bardzo, ale to bardzo pozytywne. Obawiałem się jak przejście z 12 na 108 megapikseli sprawdzi się w praktyce, ale inżynierowie Samsunga dobrze wiedzieli, co robią. Aparat świetnie radzi sobie z wymagającymi warunkami, głównie za sprawą bardzo wydajnych algorytmów automatycznego HDR-a. Aparat bardzo dba o to, by nie prześwietlić zdjęć. Zdjęcia wyglądają pięknie.

Ultraszerokokątny obiektyw jest świetnym uzupełnieniem. Za dnia daje rezultaty na poziomie głównego modułu, ale już teraz widzę, że nocą radzi sobie dużo gorzej.

samsung galaxy s20 ultra
0,5x (ultraszeroki kąt)
samsung galaxy s20 ultra
1x (standardowy obiektyw)
samsung galaxy s20 ultra
5x (teleobiektyw)
samsung galaxy s20 ultra
10x (zoom hybrydowy)
samsung galaxy s20 ultra
30x (zoom cyfrowy)
samsung galaxy s20 ultra
100x (zoom cyfrowy "Space zoom")

Teleobiektyw zasługuje de facto na osobny tekst. Samsung mocno zwiększył ogniskową, bo aż do 103 mm (ekwiwalent dla pełnej klatki). Daje to powiększenie 4x względem bazowego obiektywu (ekwiwalent 26 mm), choć po przełączeniu się na teleobiektyw w aplikacji aparat stosuje powiększenie 5x, a więc mamy tutaj nałożony lekki zoom cyfrowy. Zdjęcia robione za dnia z tego obiektywu są nadspodziewanie dobre! Nocą niestety brakuje światła.

Wada nr 2 - „Space Zoom 100x” wygląda na wydmuszkę.

A co ze słynnym zoomem o krotności 100x? Samsung chwali się tym elementem do tego stopnia, że informację o krotności nadrukowano tuż obok teleobiektywu. Niestety ten mechanizm robi naprawdę złe pierwsze wrażenie.

samsung galaxy s20 ultra

Hybrydowy zoom o krotności 10x wygląda dobrze nie tylko na ekranie smartfona, ale nawet na monitorze. Zoom 30x nadal prezentuje się świetnie na ekranie smartfona, ale na monitorze już widać, że jest to mocne cyfrowe powiększenie. Z kolei na maksymalnym ustawieniu 100x obraz ma bardzo niską jakość nawet na ekranie smartfona. Jest nieostry i bardzo rozmyty.

samsung galaxy s20 ultra
0,5x (ultraszeroki kąt)
samsung galaxy s20 ultra
1x (standardowy obiektyw)
samsung galaxy s20 ultra
5x (teleobiektyw)
samsung galaxy s20 ultra
10x (zoom hybrydowy)
samsung galaxy s20 ultra
30x (zoom cyfrowy)
samsung galaxy s20 ultra
100x (zoom cyfrowy "Space zoom")

Stukrotny zoom muszę przetestować głębiej, w tym wykorzystując statyw. Póki co fotografowałem tak jak wszyscy, czyli z ręki. Efekty są dużo poniżej oczekiwań. Doprawdy nie rozumiem dlaczego Samsung postanowił chwalić się cyfrowym przybliżeniem na poziomie 100x, skoro wygląda ono tak, jak wygląda?

Zaleta nr 3 - akumulator daje radę. Podobnie jak szybkość ładowania.

Jest dobrze, a wręcz bardzo dobrze. Pierwsze dni korzystania ze smartfona nie są miarodajne, bo cały system jeszcze się układa, a do tego intensywnie testuję różne ustawienia ekranu i całego smartfona. Mimo to nawet przy takich warunkach akumulator bez najmniejszego problemu wystarczał na cały dzień, a przypominam, że ekran jest ustawiony na odświeżanie w 120 Hz.

To dobrze wróży na przyszłość, ale konkretnymi cyferkami podzielę się za jakiś czas. Duże wrażenie robi też szybkość ładowania na poziomie 45 W. Rozładowany do kilku procent akumulator naładujemy do pełna w nieco ponad godzinę. Innymi słowy, podłączenie smartfona do ładowarki rano, na czas prysznica, śniadania i szybkiej kawki, powinno zapewnić energię na cały dzień działania.

Wada nr 3 - czytnik w ekranie mógłby być bardziej precyzyjny.

samsung galaxy s20 ultra

Czytnik jest umieszczony na bardzo wygodnej wysokości, obejmuje też dość spory fragment ekranu. Zawsze w niego trafiam, ale to nie celność jest problemem. Ultradźwiękowy skaner jest tutaj bardzo wrażliwy na siłę nacisku na ekran. Aby całość zadziałała szybko i pewnie, trzeba przycisnąć palec do szkła naprawdę mocno. Tak mocno, że jest to wręcz niekomfortowe, a na pewno nienaturalne.

Lżejsze przyłożenie palca nie zawsze jest skuteczne i doprawdy nie wiem od czego to zależy. Czasami wystarczy wręcz muśnięcie ekranu, a innym razem czytnik ma swoje humory. Niestety procent nieudanych odblokowań ekranu jest - przynajmniej na razie - zbyt wysoki. Być może po dłuższym czasie testów lepiej wyczuję ten element smartfona.

Zabieram się za dalsze testy!

A jest co testować. Samsung Galaxy S20 Ultra to smartfon, który ma właściwie wszystko, co tylko można w 2020 r. umieścić w smartfonie. Tak, ma też łączność 5G, którą postaram się wykorzystać w praktyce w czasie testów.

Pod względem wydajności i płynności działania jest to potwór, ale o tym raczej nie musze wspominać. Do tego wykończenie, materiały i sam design to po prostu najwyższa półka. Samsungowi udało się zastosować płaski ekran, nad którym jest zakrzywione szkło 2,5D. O dziwo smartfon nie stracił na charakterze i bardzo przypomina linię S10, choć jednocześnie jest znacznie bardziej nowoczesny. Ramki są odchudzone praktycznie o połowę, dzięki czemu są teraz dosłownie symboliczne.

Po trzech pierwszych dniach widać, że smartfon ma kilka słabszych stron, ale ogólnie jest to konstrukcja szalenie dopracowana. Galaxy S20 Ultra to zdecydowanie jeden z najpotężniejszych i najlepszych (a może najlepszy?) smartfon dostępny na rynku.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst