Gry  / Recenzja

Cudo. Majstersztyk. Geniusz. Ori and the Will of the Wisps – recenzja

Rzadko zdarzają się tak dobre gry, jak obie części serii Ori. Jeszcze rzadziej należą do mało modnego gatunku gier platformowych. Tymczasem Ori and the Will of the Wisps jest wszystkim, na co liczyli fani pierwszej części. A także czymś o wiele więcej.

Nie byłem przygotowany na to, jak dobrą grą było Ori and the Blind Forest. Przyciągnęła moją uwagę ładną grafiką i cudowną muzyką na zwiastunach reklamowych. Jednak gdy ją uruchomiłem… przepadłem już po paru minutach. I nie wstydzę się stwierdzić, że wyłem ze wzruszenia już po zakończeniu samouczka.

Jak się okazało, ta niezależna platformówka małego studia deweloperskiego miała w sobie więcej emocji, piękna, magii i treści niż niejedna gra AAA od dużego studia. W Ori wszystko było powyżej oczekiwań. Przepiękna grafika, niesamowita nagrana przez żywą orkiestrę muzyka, wspaniała fabuła a przy okazji to była też od strony gameplayu cholernie dobra, ciekawa, wymagająca i mało wtórna gra.

Względem Ori and the Will of the Wisps miałem więc ogromne oczekiwania.

Ori and the Blind Forest było grą unikalną i w mojej skromnej ocenie jedną z najlepszych produkcji ze wszystkich mi znanych na tę generację konsol. Bardzo więc obawiałem się sequela. Z jednej strony nie mogło zabraknąć żadnego z elementów, z powodu których tak pokochałem pierwszą grę. Z drugiej jednak, gdyby to tylko był zestaw dodatkowych poziomów z bardzo konserwatywnym i ostrożnym podejściem do zmian, też byłbym rozczarowany.

Ori and the Will of the Wisps recenzja
Ta lokacja u fana wywoła lawinę wspomnień

Na szczęścia sequel spełnił prawie wszystkie moje oczekiwania. Jakby tego było mało, tam gdzie mnie rozczarował, możliwe są poprawki – bo są to drobne problemy techniczne, które niżej opiszę i które być może wystąpiły tylko na mojej platformie (grałem na Xbox One X). Gra dostępna jest na konsole Xbox One oraz na PC – zarówno przez Xbox Live, jak i Valve Steam.

Czym jest Ori and the Will of the Wisps?

Ori and the Will of the Wisps to gra platformowa w stylu Metroidvania – tak określamy platformówki, które stawiają na eksplorację dużego świata z wzajemnie połączonymi ze sobą lokacjami. To oznacza, że często będziemy widywać te same miejsca, w których już byliśmy – starając się za pomocą zdobytych umiejętności i wykonywanych questów zyskać dostęp do nowych rejonów.

Ori and the Will of the Wisps recenzja

Na szczęście spieszę donieść, że podobnie jak w pierwszej części, tak zwany backtracking jest tu przyjemnością, a nie żmudnym obowiązkiem, a osobiście zazwyczaj bardzo nie lubię gier zmuszających mnie do częstego odwiedzania lokalizacji, w których już byłem. Nie tylko jest bardzo przyjemnie za sprawą pięknej grafiki i animacji, o której zaraz napiszę, ale też z uwagi na sam projekt poziomów.

Ori and the Will of the Wisps jest bowiem grą trudną.

Zdecydowanie nie tak bardzo jak chociażby Cuphead – raczej nie będziemy rzucać ze złością padem o ścianę – ale cały czas trzeba być skupionym na grze, by móc przejść dalej. Wyzwania są przy tym zaprojektowane w genialny sposób. Gra ani razu nie podpowie nam, jak pokonać daną przeszkodę, w zasadzie to nie podpowiada nam niczego. Nawet samouczek ukryty jest w fabularnym prologu, w którym zamiast wykonywać polecenia w stylu wciśnij A, aby podskoczyć, sami odkrywamy powoli, jak sterować głównym bohaterem.

Podobnie wygląda też progres w samej grze. Nikt nam niczego nie podpowie, sami musimy do wszystkiego dojść. Gra jednak nie jest w żadnym miejscu frustrująca, nielogiczna czy niesprawiedliwa. Ów brak pomocy i doskonały projekt rozgrywki sprawiają, że Ori and the Will of the Wisps bardzo angażuje gracza. Miło dla odmiany nie być traktowanym przez grę wideo jak głupek, przez co pokonywanie wyzwań zręcznościowych jest dużo przyjemniejsze i bardziej satysfakcjonujące.

Ori and the Will of the Wisps recenzja
Mamy aż trzy „drzewka umiejętności”. Tu nowe bronie, poza tym są jeszcze przedmioty i umiejętności

Ori potrafi zdobywać nie tylko nowe umiejętności poruszania się – jak na przykład możliwość przyklejania się do ścian czy wykonania podwójnego skoku – jak i walki. Bo tak, z początku bezbronny Ori z czasem otrzymuje nowe umiejętności, za pomocą których zamiast uciekać przed przeciwnikami czy ich omijać, będzie mógł ich usuwać z naszej drogi. Dodatkowych umiejętności i broni jest bardzo wiele, rozbudowujemy je za pomocą przedmiotów zebranych po martwych wrogach czy w różnych zakamarkach planszy. Zależności jest wiele, niczym w dobrej grze RPG, a jednocześnie możemy używać tylko kilku z tych, które znaleźliśmy.

Ori and the Will of the Wisps recenzja
Bossowie są trudni. Bywa, że i przerażający

Walka w Ori jest równie przyjemna, co warstwa platformowa i równie wymagająca.

Gra nie marnuje czasu i szybko po zaprezentowaniu nam najprostszego do pokonania przeciwnika wprowadza tych dużo silniejszych i zwinniejszych. Raz jeszcze muszę podkreślić, że Ori to nie jest prosta gra i raczej nie nadaje się dla niedzielnego gracza. Bardzo szybko zmusi nas do ćwiczenia refleksu a przede wszystkim do kombinowania i planowania z wyprzedzeniem. Od czasu do czasu pojawiają się tak zwani bossowie, czyli bardzo mocni przeciwnicy. Z nimi walka potrafi potrwać i kilkadziesiąt minut – z czego kilka minut na właściwą walkę i resztę czasu na ponowne próby i szukanie metody na bossa.

Ori and the Will of the Wisps recenzja
Ta zagadka tylko na pierwszy rzut oka jest oczywista...

Gra pozwala zapisywać stan gry w wyznaczonych do tego miejscach na mapie. Jednak w przeciwieństwie do poprzednich części, wyposażono ją też w mechanizm autozapisu. Jest dzięki temu nieco łatwiej i rzadziej musimy pokonywać trudności, z którymi już sobie poradziliśmy. Nie jestem jednak fanem tego udogodnienia – wyznaczone strefy zapisu w pierwszej części prowokowały do jeszcze dokładniejszego planowania działań.

Pod niemal każdym względem Ori and the Will of the Wisps jest taki sam, ale lepszy od pierwszej części w kwestii mechaniki samej gry. Więcej umiejętności, więcej broni, więcej przeciwników i równie dopracowany, do granic absurdu wręcz projekt poziomów i przeciwników. A to jeszcze nie koniec.

Fabuła i oprawa. Disney mógłby się czegoś nauczyć od Microsoftu.

Ori and the Will of the Wisps recenzja
Nieraz podczas zabawy poczujecie kulę w gardle i wilgoć w oczach

Nie chcę zdradzać scenariusza gry, bo jest piękny i żal by było psuć wam zabawę z odkrywania kolejnych jego kart. Napiszę tylko, że jest wszystkim, o czym marzyli fani pierwszej części. To bezpośrednia kontynuacja historii z pierwszej części, a więc na nowo spotkamy przyjaciół poznanych w starszej grze. Zaczyna się, gdy Ku – potomek głównej antybohaterki pierwszej części – uczy się latać wspólnie z Ori. Ową naukę przerywa pewne Zdarzenie – Ori i Ku są w wyniku jego rozdzieleni, daleko od domu.

Tak jak i poprzednim razem, również i Ori and the Will of the Wisps stosuje niewielką liczbę scenek przerywnikowych i wręcz znikomą liczbę dialogów. Całą fabułę opowiada sama gra. I podobnie jak w pierwszej części jest… poruszająca. To absolutnie przepiękna baśń, przy której zdarzyło mi się pochlipać ze wzruszenia – i to nieraz. Dojrzała, ważna i chyba nawet potrzebna – bo w nienachalny, wysmakowany sposób uczy nas wrażliwości. A przy tym jest dość niebanalna. To gra, podczas której czuje się radość nie tylko z pokonanego wyzwania, ale również i z szerzej pojętego sukcesu głównego bohatera. Złapałem się na tym, że krzyczałem podświadomie i mimowolnie pełnym przejęcia głosem dajesz Ori, dajesz! przy jednej z dynamicznych i kluczowych fabularnie sekwencji. To nie zdarza mi się niemal nigdy.

Ori and the Will of the Wisps recenzja
Na naszej drodze poznamy wielu nowych przyjaciół

Emocje bez wątpienia podbija oprawa audiowizualna. W kwestii muzyki i dźwięku powiem krótko: jest tak dobrze, jak w jedynce, czyli doskonale. Symfoniczna i dostosowująca się do treści na ekranie muzyka podkreśla piękno, tempo, dynamizm czy dramaturgię danej sytuacji, a dźwięk wybrzmiewa doskonale – jest też miksowany w Dolby Atmos, więc posiadacze kina domowego będą szczególnie ukontentowani. To jedna z najlepiej udźwiękowionych gier, w jakie grałem kiedykolwiek.

Grafika jest za to jeszcze piękniejsza niż w pierwszej części. Mimo ogromnego świata nie powtarza się tu ani jeden element. Ani jeden piksel. Każdy listek, każdy krzaczek, każda gałązka to unikalna kreacja występująca tylko w jednym miejscu. Jakość wykonania to również najwyższy poziom. Jednak w przeciwieństwie do pierwszej części, otoczenie żyje własnym życiem. Mijając jakiś krzew, ten załopocze gałązkami. Wchodząc na drewniany mostek, ten delikatnie ugnie się pod naszym ciężarem. W Ori and the Will of the Wisps mogę się wręcz tylko gapić bez gamepada, a i tak będzie to przyjemność – choć tylko dla oczu.

Ori and the Will of the Wisps recenzja

Niestety nie mógłbym wystawić grze oceny 10/10. Ale to może się zmienić.

W grach platformowych wymagających od gracza dużej precyzji sterowania płynność działania jest absolutnie kluczowa. Ori and the Will of the Wisps powinien działać w 60 stałych klatkach na sekundę. To jest mus dla tego gatunku. Niestety, gra ma problemy. Przynajmniej na Xboksie One X, na którym ją ogrywałem. Gra potrafi chrupnąć, a więc nie tyle zmniejszyć swoją płynność, co na ułamki sekundy się zaciąć, by po chwili pozwolić nam na dalszą zabawę. I to niestety dość często.

Ori and the Will of the Wisps recenzja
Dwie nowości na jednym zrzucie ekranowym: zapewniający questy poboczne NPC oraz system dynamicznego oświetlenia

Prawdopodobnie ten problem będzie rozwiązany w przyszłej aktualizacji, jednak nikt nam tego jeszcze nie obiecał. To niestety bardzo duża skaza, bo choć te chrupnięcia są drobne, to wybijają nas z doskonałej zabawy. A czasem z ich powodu musimy całe wyzwanie pokonać jeszcze raz.

To jednak wszystko, do czego mogę się przyczepić. Wychwalać Ori and the Will of the Wisps za to mogę jeszcze długo.

W tej grze jest wszystko na co liczyłem. Piękna fabuła. Przepiękna oprawa graficzna i animacja. Przecudowna muzyka. A przede wszystkim wymagająca – choć nie frustrująca – rozgrywka, trenująca głównie nasz refleks, ale i często szare komórki. Każde z wyzwań, czy to platformowych czy bitewnych, jest ciekawe, dające sporo radości z gry i satysfakcjonujące.

Gdyby nie problemy techniczne byłaby to gra doskonała. Niestety, przynajmniej na razie, jest tylko świetna. Nie polecę jej tylko osobom, które szukają prostej i niewymagającej szlifowania umiejętności relaksującej gry – Ori and the Will of the Wisps będzie dla tych osób zbyt frustrujące. Całej reszcie polecam, jak tylko umiem, to niesłychanie udany sequel jednej z najlepszych i najciekawszych gier ostatnich lat. A jakby tego było mało, gra jest dostępna za darmo dla osób posiadających aktywną subskrypcję Xbox Game Pass – podobnie zresztą jak pierwsza część.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst