Tech  / Artykuł

Polujcie na nie na promocjach. Sennheiser PXC 550 II - recenzja słuchawek Bluetooth z ANC

Pierwsza generacja tych słuchawek oczarowała mnie bez reszty, stojąc ramię w ramię z najlepszymi, ale kosztując od nich mniej. Czy o modelu Sennheiser PXC 550 II można powiedzieć to samo?

Równo miesiąc temu wyjąłem te słuchawki z pudełka i zacząłem z nich korzystać praktycznie codziennie, w połączeniu z iPhone’em i MacBookiem Pro 16.

Korzystałem z nich w domu i poza domem. W pracy i przy zabawie. Słuchałem w nich muzyki, podcastów, grałem w gry mobilne, obejrzałem kilka odcinków Fullmetal Alchemist na Netfliksie. Spędziłem z nimi dość czasu, by poznać je na wylot i dostrzec wszystkie dobre, jak i złe strony.

Zacznijmy od tego, co się udało.

Sennheiser PXC 550 II w końcu nie wyglądają jak UFO.

Pierwsza generacja tych słuchawek była bardzo wygodna, ale trzeba mieć bardzo… specyficzny gust, by nazwać ją „ładną”. PXC 550 II przemówią do poczucia stylu nie tylko ekscentryków, ale też osób ceniących sobie stonowaną stylistykę. Jest to o tyle ciekawe, że sam kształt słuchawek się nie zmienił; zmieniła się tylko kolorystyka akcentów. Czerń przeplatana ciemną szarością wygląda o niebo lepiej niż czerń przeplatana agresywnym srebrem.

Sennheiser PXC 550 II opinie

W efekcie słuchawki nie rzucają się w oczy, a też miło na nie popatrzeć.

Z racji tego, że nie zmienił się kształt słuchawek, nie zmienił się także ich komfort. PXC 550 II leżą na głowie równie fantastycznie co pierwsza generacja. Nie uciskają czaszki, nie odparzają małżowiny, można w nich siedzieć długie godziny (z regularnymi przerwami, oczywiście) bez jakiegokolwiek poczucia dyskomfortu.

Całość waży zaledwie 227 g i jest bardzo solidna, a do tego nauszniki możemy przekręcać i obracać, by wygodnie położyć je na szyi, gdy chcemy zrobić sobie przerwę od słuchania, czy schować do dołączonego etui.

Sennheiser PXC 550 II opinie

Słuchawki obsługujemy kombinacją przycisków i panelu dotykowego na prawej puszce. Pod ręką mamy fizyczny przycisk do parowania słuchawek oraz wybudzania asystenta głosowego (Siri/Asystent Google/Alexa). Jest też przełącznik wyboru trybu pracy ANC i schowany za pałąkiem przełącznik Bluetooth wł/wył.

Sennheiser PXC 550 II opinie

Głośność, odtwarzanie i zmianę piosenek obsługujemy panelem dotykowym. Miłym dodatkiem są też diody umieszczone na puszce, które wskazują nam poziom naładowania słuchawek.

Miłym dodatkiem jest też funkcja inteligentnej pauzy - gdy ściągamy słuchawki z głowy, odtwarzanie jest zatrzymywane. Gdy wkładamy słuchawki na głowę, odtwarzanie się wznawia. O dziwo, ta funkcja działa lepiej niż w Momentum 3 Wireless, gdzie działała dość kapryśnie. Tutaj nie miałem powodów do narzekań.

https://www.spidersweb.pl/2019/01/sony-wh-1000xm3-recenzja.html

Od strony konstrukcyjnej mam do Sennheiserów jedną uwagę - przepraszam bardzo, który mamy rok i dlaczego słuchawki z 2019 r. ładujemy przez microUSB? Rzecz kuriozalna o tyle, iż droższe o zaledwie 200 zł Momentum 3 Wireless są ładowane przez USB-C, jak powinny być ładowane wszystkie urządzenia przenośne.

Sennheiser PXC 550 II opinie

Co prawda z portu do ładowania będziemy korzystać dość rzadko, ale i tak konieczność posiadania osobnego kabla do samych tylko słuchawek jest uciążliwa.

Bez ładowania mogą one zaś pracować około 30 godzin według danych producenta. Z mojego doświadczenia, przy ustawicznie włączonym ANC, słuchawki wystarczały na jakieś 22-25 godzin słuchania, co nadal jest bardzo dobrym wynikiem.

https://www.spidersweb.pl/2019/01/sony-wh-1000xm3-recenzja.html

A skoro mowa o ANC…

Sennheiser PXC 550 II - jak sobie radzą z tłumieniem hałasu?

Dobrze. Bardzo dobrze nawet. Do wyboru mamy dwa adaptacyjne tryby pracy, jeden nastawiony na ogólne hałasy otoczenia, drugi zaprojektowany stricte z myślą o wietrze lub innych jednostajnie szumiących odgłosach. W czasie testów uznałem, że pierwszy, ogólny profil najlepiej spisuje się w większości zastosowań.

Sennheiser PXC 550 II opinie

Słuchawki znakomicie odcinają nas od otoczenia. Zabrakło mi natomiast funkcji „hear-through”, czyli pompowania dźwięku otoczenia do wnętrza słuchawek. Jest ona bardzo przydatna na dworcach czy lotniskach, gdy chcemy usłyszeć komunikaty bez konieczności zdejmowania słuchawek.

ANC w Sennheiserach PXC 550 II ma też spory wpływ na odtwarzany dźwięk. Włączenie redukcji hałasu zauważalnie „wysusza” brzmienie, odbierając mu nieco głębi pozbawiając środek wyrazistości, którą słuchawki mają, gdy ANC jest wyłączone.

Do słuchania muzyki w domu polecam więc wyłączać ANC. W podróży zaś ten wpływ nie jest na tyle ogromny, by jakkolwiek przeszkadzać. Po kilku dniach człowiek się przyzwyczaja i nie zauważa problemu.

Sennheiser PXC 550 II opinie

Sennheiser PXC 550 II - jak to gra?

Gdybym miał użyć jednego słowa do opisu brzmienia tych słuchawek, byłoby to słowo „poprawne”.

Niczym szczególnym się nie wyróżniają, ale też trudno im cokolwiek zarzucić. Basu jest w sam raz, góry są może nieco za ostre, ale można przywyknąć, a środek bardzo wyraźny, gdy nie korzystamy z ANC.

Profil słuchawek bardzo się zmienia, gdy pogmeramy w ustawieniach wewnątrz aplikacji. Przy pasmie przenoszenia w zakresie 17-23000 Hz mamy dostateczny zapas możliwości, by podkreślić zarówno górę, jak i dół.

Sennheiser PXC 550 II opinie

Szkoda tylko, że Sennheiser wewnątrz aplikacji nie oddaje w ręce użytkowników pełnoprawnego korektora graficznego. Mamy tu jedynie jego uproszczoną namiastkę, która pozwala nam wybrać charakterystykę kilku parametrów brzmieniowych. Bardzo brakowało mi globalnego ustawienia EQ, chociażby 5/7-zakresowego, by naprawdę dostosować te słuchawki do swoich potrzeb. Strata o tyle wielka, że PXC 550 II są bardzo podatne na korekcję graficzną i przy odrobinie zawziętości można z nich wycisnąć znacznie przyjemniejszy dźwięk niż ten „prosto z pudełka”.

Sennheiser PXC 550 II opinie

Na szczęście słuchawki nie mają najmniejszych problemów z łącznością. Zastosowanie Bluetooth 5.0 poskutkowało bardzo stabilnym połączeniem, a kodeki SBC, aptX i aptX Low Latency zapewniają brak opóźnień, zarówno w połączeniu z iPhone’em, jak i z MacBookiem.

Niestety mam złe wieści dla posiadaczy komputerów z Windowsem - podobnie jak większość słuchawek Bluetooth, tak i PXC 550 II z systemem Microsoftu działają… średnio. Żeby nie powiedzieć, że w ogóle. Udało się mi co prawda sparować je z laptopem, ale nie mogłem używać panelu dotykowego do obsługi odtwarzania. Z niewiadomego powodu Windows 10 odmawiał również rozpoznania mikrofonów w słuchawkach jako narzędzia do nagrywania dźwięku. Cóż, Windows.

Sennheiser PXC 550 II opinie

A szkoda, bo potrójny układ mikrofonów w połączeniu z dobrym ANC tworzą wspaniały duet do rozmów i wideokonferencji. Wszystko słychać tak wyraźnie, jakbyśmy stali z rozmówcą twarzą w twarz w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu.

Mnogość zalet i jedna wielka wada.

Po miesiącu intensywnego użytkowania mogę z całą stanowczością powiedzieć, że bardzo lubię te słuchawki.

Są mega wygodne, leciutkie, bezproblemowe, grają dostatecznie dobrze i świetnie wycinają odgłosy otoczenia. Są też o wiele bardziej kompaktowe od testowanych uprzednio Momentum Wireless 3, więc łatwiej upchnąć je do plecaka, a też na głowie wyglądają nieco mniej ko(s)micznie.

Sennheiser PXC 550 II opinie

Mają kilka wad (który produkt ich nie ma?), ale jedna z nich jest krytyczna, przynajmniej w chwili pisania tego tekstu: cena.

Słuchawki Sennheiser PXC 550 II kosztują 1499 zł, co stawia je w jednym rzędzie z Sony WH-1000XM3 i Bose NC700. Dwoma produktami, które - przykro mi to mówić - przebijają Sennheisery PXC 550 II pod każdym względem.

Gdyby PXC 550 II kosztowały choć 300 zł mniej, wysyłałbym was do sklepów. Za 1500 zł trudno mi jednak z czystym sumieniem powiedzieć, że warto je kupić, kiedy w tej samej cenie możemy dostać coś lepszego.

Na razie mówię więc: nie warto. Ale jeśli cena poszybuje w dół, lub dorwiecie je w jakiejś promocji i będziecie się zastanawiać, czy wtedy je kupić, wtedy powiem: zdecydowanie warto.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst