Bankowość  / Lokowanie produktu

Moje Usługi pozwolą zapanować nad chaosem wielu rachunków do zapłacenia

Płacę kilkanaście rachunków miesięcznie. Co gorsza, powiadomienia o nowych opłatach przychodzą różnymi kanałami – przede wszystkim e-mailem i SMS-em. O innych sam muszę pamiętać, logując się na stronę dostawcy usług. Rachunki pojawiają się w różnych dniach i z różną częstotliwością.

Na przykład mój dostawca prądu powinien wysyłać fakturę co 2 miesiące. Zdarza się, że dostaję ją po prawie 3 miesiącach od poprzedniego rozliczenia, a kolejnym razem po miesiącu z hakiem. Dostawca wody jest w miarę regularny, ale wiadomo tylko w przybliżeniu, kiedy przyjdzie faktura. To ostatnie 6 dni miesiąca lub pierwsze 3 dni kolejnego.

Operator komórkowy zmienił mi niedawno okres rozliczeniowy. Nie prosiłem o to. Faktura przychodziła 4. dnia miesiąca. Teraz przychodzi 1. dnia. Najbardziej rozczula mnie jednak dostawca internetu i telewizji.

Co miesiąc wpatruję się w rachunek na stronie internetowej i jeszcze nie doszedłem do sensownych wniosków, dlaczego ma on różną wysokość, skoro usługi wskazane w umowie były wycenione co do grosza. Próbowałem ustalić to na infolinii, ale cztery miłe panie nie były nawet zgodne co do tego, kiedy kończy mi się umowa. Każda wskazała inny termin, a żaden nie zgadzał się z moją wiedzą. Da się? Jak widać.

Przy tej okazji pragnę podziękować temuż operatorowi za jeszcze jedno ćwiczenie umysłowe. Wykresy płatności i salda na stronie są tak mało czytelne, że co mniej więcej 30 dni głowię się, jak je właściwie odczytać.

Efekt jest taki, że płacenie rachunków, zwłaszcza gdy jest ich kilkanaście w miesiącu, staje się sporym i żmudnym wysiłkiem. Jeden z dostawców informuje mnie o rachunku w kilku kanałach. Próbowałem oczywiście wyłączyć SMS-y z kwotą faktury od niego. Za każdym razem słyszę, że nieskuteczność tego zabiegu jest „błędem systemu”, a pani konsultantka przekazuje problem do działu technicznego.

Oczywiście są sposoby na automatyzację tego procesu, ale najważniejszy – czyli polecenie zapłaty – nie przekonuje mnie sporą dozą wysiłku, jaki trzeba podjąć, żeby go uruchomić i małą liczbą dostawców, jacy oferują tę formę płatności. Zlecenie stałe jest z kolei w porządku, gdy płacimy równe rachunki, a te w moim portfelu są mniejszością.

ING wyciągnął rękę do klientów, którzy mają dosyć comiesięcznej przeprawy z rachunkami.

Serwis Moje Usługi reklamowany jest hasłem, które przemawia do mojej wyobraźni: „Wszystkie opłaty w jednym miejscu. Płatność jednym kliknięciem”. Gdy wszedłem na stronę pomyślałem, że w tych dwóch zdaniach zawierają się wszystkie moje oczekiwania.

Na czym polegają Moje Usługi? ING daje nam kilka sposobów na zgrupowania rachunków od różnych usługodawców na koncie, które utworzymy w Moich Usługach.

Po pierwsze, możemy zalogować się za pośrednictwem usługi do naszego konta np. u dostawcy prądu. ING zintegrował swój serwis z ponad 300 e-BOK-ami usługodawców z różnych branż.

Po drugie, możemy dać dostęp do skrzynki e-mail, na którą przychodzą rachunki. Bot będzie wyszukiwał wiadomości na podstawie adresów e-mail usługodawców. Zaniepokojonym kwestią prywatności spieszę wytłumaczyć, że dla własnych rachunków stworzyłem osobny adres e-mail, dlatego nie czuję się nieswojo z myślą, że moje pełne romantyzmu e-maile do żony przetwarza algorytm.

Po trzecie, możemy zrobić przekierowanie lub stworzyć regułę dla rachunków w naszej skrzynce e-mailowej. Rachunki będą automatycznie przesyłane na dedykowany nam adres.

Po czwarte, wreszcie, każdego z dostawców możemy wprowadzić ręcznie, określając częstotliwość płatności, jej wysokość, numer rachunku itp.

Jak widać ING zadbał o nasze dobre samopoczucie w kwestii prywatności. Każdy może wybrać odpowiadającą mu formę dostarczania rachunków do usługi. Jest to o tyle cenne, że na przykład wielu klientów dostaje faktury na swój podstawowy adres e-mail, do którego dostępu nie chcieliby dawać usłudze.

Ok, dodaliśmy nasze rachunki. Co dalej?

Gdy pojawi się w serwisie nowy rachunek, zostaniemy o tym poinformowani. Domyślnie otrzymujemy e-maila w trzech przypadkach: gdy nadchodzi nowa płatność, gdy termin płatności upływa za 3 dni lub gdy termin ten upłynął.

Możemy ograniczyć liczbę powiadomień, wybierając np. drugą lub trzecią opcję. Jeżeli nie lubimy korzystać z e-maila, możemy wybrać SMS-y.

W jaki sposób zapłacimy rachunki w serwisie Moje Usługi?

Nad płatnościami realizowanymi w serwisie Moje Usługi czuwa inny produkt ING – imoje. Jedną z metod jest dodanie karty płatniczej. Podczas tego procesu bank pobierze dla weryfikacji 1 zł. Złotówka zostanie zwrócona po dodaniu karty.

Inne sposoby płacenia to niezwykle popularny BLIK oraz Szybki transfer, dzięki temu możemy dokonać zapłaty korzystając np. z mTransferu w mBanku, czy przelewów w PEKAO S.A., PKO BP, Millenium itp.

Najwygodniejsza jest oczywiście płatność kartą płatniczą.

Moje Usługi pomogą zapanować nad chaosem i dostarczą nam wiedzy o naszych wydatkach.

Gdy już przebrniemy przez proces dodania naszych rachunków zapanuje błogi porządek. Zgodnie z hasłem wspomnianym na początku - wszystkie opłaty zgrupują się w jednym miejscu.

W serwisie mojeuslugi.pl zobaczymy listę bieżących opłat. Możemy podejrzeć też listę wszystkich rachunków, dodawać kolejne, usuwać usługi, z których już nie korzystamy. Wykresy dla poszczególnych usługodawców pokażą nam, ile wydajemy miesięcznie na prąd, gaz itp. To cenna wiedza, bo pomaga oszczędzać.

*Tekst powstał we współpracy z ING.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst