Tech  / Artykuł

Uczą, bawią, pomagają w pracy. Wybraliśmy najważniejsze usługi dziesięciolecia

Jedne pomagają schudnąć, inne zapewniają rozrywkę, kolejne pozwalają zarządzać pracą redakcji. Wybraliśmy dla was najważniejsze usługi i aplikacje ostatnich dziesięciu lat.

Piotr Grabiec: Pokemon GO

Kto by pomyślał, że to aplikacja mobilna sprawi, że wyjdę ze swojej metaforycznej jaskini. Od początku spodziewałem się, że to będzie hit, ale nigdy bym nie przypuszczał, że aż tak się wciągnę. Od ponad trzech lat nie było w zasadzie dnia, bym nie odpalił Pokemonów na smartfony od Niantic chociaż na chwilę, a kolorowe stworki łapałem na trzech kontynentach.

To tej grze zawdzięczam fakt, iż nie ważę dziś stu kilogramów i dzięki niej zwiedziłem każdy zakamarek w okolicy oraz poznałem masę świetnych ludzi. A chociaż dzisiaj nie gram już tak intensywnie, jak kiedyś, to i tak biorąc wszystko powyższe pod uwagę, bez dwóch zdań Pokemon GO jest moją najważniejszą aplikacją ubiegłej dekady.

Łukasz Kotkowski: Spotify

Muzyka w dużych ilościach jest ze mną od zawsze, ale nim nastała era streamingu, oddawanie się odsłuchowi nie należało do najprzyjemniejszych czynności. Albo sięgałem po płyty, które były bardzo drogie na portfel biednego uczniaka, albo po szarostrefowe rozwiązania w ogromnych playlistach w Winampie, które już wtedy budziły we mnie wyrzuty sumienia.

I wtedy powstało Spotify, i widział Bóg, że było dobre. Nagle, za niewielką miesięczną opłatą, dostałem dostęp do niemal całej muzyki tego świata. Kolekcja, którą gromadziłem latami, nagle była ze mną na każdym urządzeniu na jedno dotknięcie ekranu czy kliknięcie myszką. Coś niesamowitego!

Dodajmy do tego jeszcze aspekt nieskończonych możliwości odkrywania nowych artystów i mamy powód, dla którego Spotify jest dla mnie najważniejszą usługą tej dekady. Mógłbym żyć bez Facebooka, Instagrama, nawet bez YouTube’a jakoś bym sobie poradził.

Bez Spotfiy (czy innego serwisu strumieniującego muzykę) nie wyobrażam sobie jednak funkcjonowania. Jak ktoś raz wsiąknie w streaming, już z niego nie wyjdzie. I choć streaming ma swoją ciemną stronę (zwłaszcza niskie wypłaty dla artystów), tak oferuje wygodę, z którą żadna istniejąca obecnie forma konsumpcji dźwięku nie ma szans wygrać.

Rafał Gdak: Gmail

Swoim wyborem nieco rozszerzam czasoprzestrzeń, bowiem z Gmaila korzystam od prawie 15 lat. Byłem jednym z tych, którzy musieli mocno się natrudzić, żeby otrzymać zaproszenie do usługi.

Wybrałem Gmaila jako usługę dekady, bo mimo że korzystam z niej znacznie dłużej, nadal jest najważniejszym cyfrowym narzędziem w pracy i poza nią. I - tak - mam na myśli konkretnie usługę Google’a, a nie e-mail jako taki. Powód jest prosty, Google podał użytkownikom pocztę elektroniczną w najlepszej możliwej formie: z dobrze działającymi filtrami antyspamowymi i świetnie zintegrowaną z innymi usługami.

Komunikatory miały zabić pocztę elektroniczną. Nic takiego się nie stało i jeszcze długo będzie ona najważniejszym narzędziem do ogarnięcia naszego cyfrowego świata. Gmail nie tyle zmienił moje życie, co jest kluczem do wielu cyfrowych usług, których używam.

Maciej Gajewski: Netflix

Świat w którym piractwo jest zbyt niewygodne i zapewniające zbyt niskie oszczędności, by miało sens? Dzięki Spotify. I dzięki Netflix, którego akurat tu wziąłem za przykład. Żyję w pięknych czasach, w których dostęp do setek filmów i seriali mam w zasięgu palca.

Nie muszę płacić w momencie decyzji o oglądaniu czegoś - niewygórowana miesięczna subskrypcja zapewnia mi nielimitowany i błyskawiczny dostęp do treści strumieniowanych w wysokiej jakości i z profesjonalnym polskim tłumaczeniem. The Pirate Bay? Za dużo klikania, męczenia się, że o braku etyki nie wspomnę.

Klikam i mam. Dziesiątki tysięcy godzin rozrywki. I liczną konkurencję, jeżeli kiedyś omawiany tu prekursor mi w czymś podpadnie.

Marcin Połowianiuk: Facebook/Messenger

Coraz bardziej go nie lubię, unikam, rozważam usunięcie wszystkich treści z mojego profilu, a jednak uznaję go za najważniejszą usługę minionej dekady. Rola Facebooka mocno ewoluowała. Kiedyś podglądałem na nim życie znajomych i udostępniałem własne. Później pełnił rolę rozrywkową za sprawą śmiesznych fanpage’ów. Był też epizod z krótką fascynacją wyspecjalizowanymi grupami.

Dziś Facebook to dla mnie głównie komunikacja. Mam tam wszystkich, od prawdziwych znajomych, po współpracowników/klientów, z którymi przeciąłem się tylko raz w życiu. Wiem, że mogę zadać pytanie o polecaną destynację na wakacje z małym dzieckiem, a dostanę wiele wartościowych odpowiedzi od osób, które mniej lub bardziej znam. Z kolei Messenger w moim życiu zawodowym coraz mocniej wypiera maila. Mój związek z Facebookiem jest coraz bardziej toksyczny, ale wiem, że potrwa jeszcze długo.

Matylda Grodecka: LinkedIn (i ja też jestem zaskoczona tym wyborem)

Netflix zmienił to, jak oglądam filmy, Spotify odkrył przede mną nowe dźwięki, Marvel Unlimited przekonał do mainstreamowych komiksów, ale to LinkedIn wpłynął na moje życie najbardziej.

To dzięki niemu znalazłam swoją pierwszą okołotechnologiczną pracę, a raczej, to ona znalazła mnie.

Dostałam szansę wyjechania na kilka miesięcy do Dublina, zwiedzenia pięknej Irlandii i poznania wspaniałych ludzi, których do dziś mam ogromną przyjemność nazywać przyjaciółmi.

Tomek Domański: BLIK

Netflix i Spotify są już zajęte, więc dla odmiany zaproponuję jakąś usługę dla dorosłych. BLIK to genialny sposób na błyskawiczne dokonywanie płatności internetowych, z których staram się korzystać jak najczęściej.

W tym miesiącu zorientowałem się, że jeśli gdzieś w internecie nie da się zapłacić BLIK-iem, to zaczynam przewracać oczami i głośno wzdychać, przeczuwając nadchodzące niedogodności związane z podawaniem numeru mojej karty kredytowej, albo żmudnym wklepywaniem mojego loginu i hasła w celu dokonania tradycyjnego, internetowego przelewu. A tak cyk, BLIK, podaję 4-cyfrowy kod i w kilka sekund płatność zostaje zrealizowana.

Tak trzeba żyć.

Przemek Pająk: Slack

Jeśli miałbym wymieniać elementy, które przyczyniły się do sukcesu Spider’s Web w ostatnich latach, to na jednym z wysokich miejsc musiałaby być usługa Slack. Ten serwis zmienił charakter naszej pracy kompletnie, wynosząc ją na zupełnie inny poziom niż wcześniej. Dzięki Slackowi z jednej strony funkcjonujemy jak normalna duża redakcja z działami, strukturą hierarchiczną, kolegiami i spotkaniami, a z drugiej jako supernowoczesna redakcja, która nie ma jednego fizycznego miejsca, w którym by się spotykała.

Slack jest też dla mnie miejscem rozmów z ludźmi, których lubię, szczególnie w piątek wieczór, gdy na łamy redakcji wjeżdża mocne rozluźnienie i nasz #general tętni genialnie absurdalnymi dyskusjami.

Hubert: Xbox Live i Xbox Arcade

Na Xbox 360 przesiadłem się z PlayStation 2. Z zaskoczeniem spostrzegłem wtedy, że główną zmianą dla mnie nie były lepsze, czy lepiej wyglądające gry. Okazało się, że najważniejszą różnicą wprowadzoną w nowej generacji jest cała otoczka online zawierająca m.in. funkcje społecznościowe i sklep w sieci.

Osiągnięcia (to właśnie tam pojawiły się one po raz pierwszy!), gamer score pozwalający chwalić się swoim zaangażowaniem, sklep Arcade z obowiązkowymi demami, pozwalającymi pograć w każdą nową grę, a przede wszystkim funkcje gier online.

Po raz pierwszy w życiu zobaczyłem nowoczesną rozgrywkę w sieci - widziałem na liście przyjaciół, w co grają, i mogłem dołączyć do ich gry jednym przyciskiem na padzie. Bez umawiania sie na adresy serwerów, oczekiwania w lobby gry i innych rzeczy które dotąd były moim doświadczeniem. Po prostu w ułamku sekundy postać sterowana przez konsolę, stawała się moją postacią i graliśmy razem. Magia!

Karol Kopańko - Couchsurfing

Jedziesz do obcego kraju i chcesz zatrzymać się u obcych ludzi, których poznałeś w internecie? Tak! Właśnie to jest Couchsurfing, który pozwala najlepiej poznać odwiedzane krainy.

Szukasz ludzi gotowych użyczyć swojej kanapy, piszesz do nich wiadomość z prośbą, czekasz na decyzję - i voila!

Na Couchsurfingu możesz spotkać birmańskiego mnicha, szefa japońskiej korporacji, łowcę zorzy polarnych ze Szwecji, emerytowanego księdza z Nowego Jorku czy właściciela prywatnej szkoły z Indonezji. To zupełnie nowy wymiar podróżowania! Można poznać ludzi, na których nigdy indziej byśmy nie trafili.

Dawid Kosiński - YouTube

Dziesięć lat temu serwis ten już istniał, ale był przede wszystkim miejscem do wrzucania śmiesznych filmików. Teraz to się zmieniło, a YouTube może być wartościowym źródłem wiedzy na dowolny temat. Co więcej, my sami decydujemy, co będziemy w nim oglądać. Jeżeli chcemy widzieć zabawne materiały ze zwierzątkami, YouTube nam to da. Jeżeli wolimy czerpać z niego wiedzę o świecie - też to otrzymamy.

Wpływ na moją ocenę może mieć fakt, że YouTube to także moje miejsce pracy, ponieważ prowadzę kanał Spider’s Web TV, do którego subskrypcji zachęcam. Ale z drugiej strony to właśnie dzięki YouTube’owi każdy z nas może stworzyć swoją prywatną telewizję, której jakość pod wieloma względami nie będzie ustępować programom Polsatu czy TVN.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst