Oprogramowanie  / Artykuł

E-recepty będą obowiązkowe od 1 stycznia 2020 r. Nikomu nie podoba się ten pomysł

168 interakcji
dołącz do dyskusji

W teorii nowy system elektronicznych recept brzmi wspaniale. Lekarze, farmaceuci i pielęgniarki ostrzegają jednak, że w praktyce e-recepty wywołają więcej problemów, niż tradycyjny analogowy system, z którego korzystamy obecnie.

Zacznijmy jednak od pozytywnych aspektów tego pomysłu. E-recepta to część projektu e-zdrowie, czyli państwowej platformy cyfrowej, która ma znacznie usprawnić polską służbę zdrowia i zapewnić scentralizowaną, elektroniczną bazę danych. Platforma e-zdrowie miała być gotowa już kilka lat temu, ale co rusz napotyka na kolejne opóźnienia.

System ten brzmi całkiem sensownie. W przypadku, gdy trafimy z jakiegoś powodu do szpitala, lekarze będą mogli błyskawicznie sprawdzić całą historię naszego leczenia w elektronicznej bazie i na jej podstawie dobrać najbardziej korzystne metody leczenia. Co więcej, zakładając Internetowe Konto Pacjenta, my sami również uzyskamy dostęp do tych informacji, a nawet będziemy mogli sprawdzić ile do tej pory kosztowało nasze leczenie (finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia).

Możliwość ta pojawi się dopiero w styczniu 2021 r. - wtedy w życie wejdzie obowiązek prowadzenia pełnej, elektronicznej dokumentacji medycznej, a lekarze oprócz tego będą musieli obowiązkowo korzystać z systemu e-skierowań. Na razie w Internetowym Koncie Pacjenta znajdziemy informacje o świadczeniach, z których korzystamy, przyjmowanych lekach i wystawionych e-receptach.

Obowiązkowe e-recepty

System elektronicznych recept jest aktualnie testowany przez ok. 32 tys. lekarzy. Korzystanie z niego nie jest na razie obowiązkowe, ale sytuacja ta niebawem ulegnie zmianie. Rząd chce, aby z elektronicznych recept zaczęli korzystać wszyscy już od 7 stycznia 2020 r. Regulacja ta dotyczy lekarzy w szpitalach, poradniach, zakładach opiekuńczych, gabinetach prywatnych, etc. Nie ma też znaczenia, czy dana placówka ma podpisany kontrakt z NFZ, czy przyjmuje tylko prywatnie. E-recepty mają wystawiać wszyscy i już.

Istnieje oczywiście kilka wyjątków od tej reguły. Lekarz będzie mógł wystawić papierową receptę dla siebie samego lub dla członka swojej rodziny. Oprócz tego nadal honorowane będą recepty transgraniczne, recepty dla osób o nieustalonej tożsamości, recepty wystawione przez lekarzy posiadających prawo do wykonywania zawodu w innym niż Polska kraju UE i recepty na leki niedopuszczone do obrotu w naszym kraju (które są sprowadzane do nas w ramach importu docelowego).

Do powyższych odstępstw od reguły dochodzą jeszcze sytuacje, w których wystawienie elektronicznej recepty będzie niemożliwe ze względu na problemy techniczne, takie jak brak prądu, problem z dostępem do sieci, czy awaria systemu e-recept.

Właśnie tych problemów technicznych obawiają się… właściwie wszyscy

Chociaż nie. Nie wszyscy. Pacjenci się nie obawiają, bo większość z nich z nowego systemu jeszcze nie korzystała. Aktualnie, internetowe konto pacjenta zostało aktywowane przez 560 tys. osób. Reszta Polaków nadal czuje się pewniej z papierową receptą (nawet jeśli jest to wydruk wykonany na podstawie e-recepty) w ręku.

Za to jeśli chodzi o lekarzy, farmaceutów i pielęgniarki, to… właściwie żadna z tych grup nie jest zadowolona z pomysłu rządu i wszystkie sugerują, że obowiązkowe przejście na e-recepty w styczniu przyszłego roku będzie działaniem pochopnym i o wiele przedwczesnym.

7 stycznia to termin zbyt ambitny. Naszym zdaniem system nie jest jeszcze gotowy. Jesteśmy na etapie jego wdrażania, nie wszyscy mają już zainstalowane odpowiednie oprogramowanie, bo firmy informatyczne jeszcze go nie dostarczyły. Część lekarzy może więc nie zdążyć z całą procedurą. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przesunięcie terminu wprowadzenia obowiązkowych e-recept o rok – mówi dr Jacek Krajewski w rozmowie z Wyborczą, przewodniczący Porozumienia Zielonogórskiego skupiającego właścicieli poradni rodzinnych.

Aptekarze narzekają z kolei na błędy, które pojawiają się w systemie e-recept. Naczelna Izba Aptekarska domaga się wprowadzenia zapisu do ustawy o e-receptach, który zwalniałby aptekarzy z odpowiedzialności za błędy w nowym systemie.

Program do wypisywania e-recept powinien automatycznie wychwycić błędy i je eliminować, ale czasami lekarze korzystają z kiepskiego oprogramowania i aptekarz musi te błędy sam wychwycić – mówi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Z kolei przedstawiciele Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych zwracają uwagę na to, że polskie pielęgniarki w dużej mierze nie zostały jeszcze przeszkolone z korzystania z nowego systemu. NIPiP wskazuje również, że wiele placówek nie dysponuje odpowiednim wyposażeniem (np. odpowiednią liczbą komputerów), które umożliwiałoby pielęgniarkom sprawny dostęp do nowego systemu elektronicznych recept.

Jak to będzie wyglądało w praktyce?

Tego nie wie nikt. Zgaduję jednak, że zaraz po otwarciu się na ogromną liczbę użytkowników, polski system elektronicznych recept doświadczy wielu problemów związanych z jego niedostatecznym przetestowaniem.

Do tego dochodzi jeszcze ryzyko paraliżujących wszystko awarii, które bynajmniej nie występuje tylko teoretycznie. Mowa tu chociażby o sytuacji z 4 listopada 2019 r., kiedy przez problemy techniczne w Platformie Usług Elektronicznych ZUS-u lekarze nie mogli wystawić ani elektronicznej recepty, ani elektronicznego zwolnienia.

Usunięcie tego problemu zajęło ZUS-owi kilka dni, czyli o wiele za długo, żebyśmy mogli mówić tu o rozwiązaniu na tyle stabilnym, żeby mogło być bez obaw wykorzystywane jako wygodne narzędzie wspomagające naszą służbę zdrowia. W najgorszym wypadku skończy się to tak, że od stycznia 2020 r. lekarze zaczną nagle masowo zgłaszać awarie prądu w swoich gabinetach i zamiast przechodzić na nowy system, zostaną przy sprawdzonych papierowych druczkach.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst