Gry  / News

W Witchfire zapolujemy na czarownice, ale gra nie będzie nastawiona na fabułę

W ramach dzienników deweloperskich Adrian Chmielarz zdradził nową porcję informacji na temat Witchfire.

Witchfire został ogłoszony rok temu. Jednak poza zwiastunem prezentującym pierwszoosobową strzelankę w scenerii dark fantasy nie dostaliśmy praktycznie żadnych dodatkowych informacji. Nie wiedzieliśmy do końca, czego spodziewać się po najnowszej grze The Astronauts. Pewne było jedno: to nie będzie już spokojniutkie Zaginięcie Ethana Cartera, co podkreślił zresztą wodzący za nos trailer.

Rok po tamtej zapowiedzi wszyscy zainteresowani otrzymają wgląd w proces produkcyjny Witchfire za sprawą publikowanych w każdą środę dzienników deweloperskich. Zobaczymy tam nowe materiały z gry i dowiemy się zakulisowych szczegółów na jej temat. Już pierwszy wpis autorstwa Adriana Chmielarza - będącego głównym projektantem - zdradza interesujące informacje.

Po pierwsze: Witchfire nie stawia na fabułę.

Deweloper przyznaje, że stworzenie w pełni wyreżyserowanych przerywników filmowych byłoby niemożliwe dla tak małego studia jak The Astronauts. Nad grą pracuje osiem osób, wkrótce powinien dołączyć dziewiąty programista. Nie oznacza to, oczywiście, że świat Witchfire będzie pozbawiony kontekstu. Uważni gracze znajdą w nim elementy, które pozwolą poznawać - i rozszyfrowywać - uniwersum. Biorąc pod uwagę fakt, że Chmielarz zafascynowany jest Bloodborne, można zgadywać, że historia tego świata zostanie opowiedziana wedle filozofii From Software - poprzez same lokacje i ostrożnie dawkowane skrawki informacji.

Już teraz wiemy natomiast, że będzie to fikcyjna rzeczywistość inspirowana czasami polowań na czarownice. Wcielimy się w "karzącą rękę Kościoła" i zapolujemy na te nadprzyrodzone istoty. Z materiałów promocyjnych wynika, że na swojej drodze spotkamy wiele innych mrocznych stworzeń.

Po drugie: Witchfire to FPS skupiający się na "wyzwaniu i szlifowaniu umiejętności".

Skoro Astronauci nie koncentrują się na fabule, oznacza to, że Witchfire będzie grą stawiającą na siłę gameplayu. Tutaj (poza Bloodbornem, który też jest przecież jednym wielkim wyzwaniem) do głowy przychodzi druga świeża fascynacja Chmielarza - Destiny. Naturalną koleją rzeczy niektóre elementy z gry Bungie mogą być dużym źródłem inspiracji dla dewelopera. To już jednak domysły.

Jak najbardziej angażujący system walki jest z pewnością kluczowy dla Witchfire. I o to bym się nie martwił - pamiętajmy bowiem, że nad grą pracują ludzie, którzy w swoim portfolio mają Painkillera czy Bulletstorma (ciekawe swoją drogą czy nowa strzelanka People Can Fly - byłego studia Chmielarza - okaże się bezpośrednią konkurencją dla Witchfire?). We wpisie deweloper wspomina też o "dziesiątkach broni", które dotychczas zostały wymodelowane i postępujących pracach nad AI przeciwników.

Po trzecie: Witchfire przy dobrych wiatrach pojawi się w 2020 roku.

2019 rok raczej odpada, 2020 brzmi natomiast rozsądnie. Sam zespół jest niewielki, na dodatek czuć, że z pieczołowitością podchodzi do każdego aspektu Witchfire. Warto więc poczekać dłużej i w efekcie dostać dopracowaną, kapitalnie zaprojektowaną grę. Szczególnie że teraz to oczekiwanie osłodzą nam regularne wieści z placu boju The Astronauts.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst