Tech  / Artykuł

Nowy as w rękawie Pentagonu - wirtualne poligony tworzone przez sztuczną inteligencję

W czasach, w których sprzęt wojskowy jest coraz droższy, armie całego świata szukają nowych, efektywnych sposobów na szkolenie swoich żołnierzy. Z pomocą przychodzą wirtualne poligony, które coraz bardziej przypominają rzeczywistość.

Kiedy w 1996 r. generał armi amerykańskiej Charles C. Krulak wydał dyrektywę, w której zalecał wykorzystanie komputerowych gier wojennych w celu ćwiczenia „wojskowego myślenia i podejmowania decyzji” przez amerykańskich marines, jedyną grą, która spełniała wojskowe wymagania w tamtych czasach, był Doom. Nawet po wojskowych modyfikacjach gra była mocno ograniczona, jeśli chodzi o symulację zachowania poszczególnych elementów w warunkach pola walki.

Obecne generacje wirtualnych poligonów są znacznie bardziej zaawansowane. Warto wspomnieć tu chociażby o Virtual Battlespace Systems, opracowanym przez Bohemia Interactive Australia na bazie kultowej strzelaniny Operation Flashpoint. Dzisiejsza wersja VBS to jeden z najpopularniejszych programów szkoleniowych stosowanych przez wojska NATO, który pozwala na wirtualne treningi na dowolną skalę. Od misji zaprojektowanych dla pojedynczych oddziałów piechoty, po manewry zakrojone na szeroką skalę.

Jeśli chodzi o tego rodzaju programy treningowe, wojskowym do szczęścia brakowało w zasadzie jednej rzeczy. Dokładnego odwzorowania prawdziwych miejsc, w których może dojść do konfliktu zbrojnego.

Synthethic Training Environment - wirtualny poligon lepszy niż rzeczywistość.

Nowy system, zakupiony przez armię amerykańską rozwiązuje ten problem. Synthetic Training Environment (STE) dzięki wykorzystaniu algorytmów sztucznej inteligencji, zdjęć satelitarnych i ogólnie dostępnych danych (np. z systemów nawigacji GPS) jest w stanie błyskawicznie zmapować dowolny wycinek świata.

Amerykanie chwalą się, że jak na razie udało im się stworzyć dzięki STE wirtualne mapy Północnej i Południowej Korei oraz trzech amerykańskich miast: Nowego Jorku, Las Vegas, San Francisco. Wątpię, żeby Amerykanie obawiali się, że któraś z tych trzech metropolii padnie ofiarą inwazji obcych sił zbrojnych. Myślę, że po prostu zostały one odtworzone w STE w ramach wstępnych testów tego, jak sprawuje się ta technologia.

Nowa generacja wirtualnych programów szkoleniowych zwiększy przewagę Amerykanów w realnych konfliktach.

Korzyści płynące z odtwarzania rzeczywistych miejsc w wirtualnym środowisku szkoleniowym są zdaniem wojskowych na wagę złota. Dzięki systemowi Synthetic Training Environment amerykańscy żołnierze są w stanie zapoznać się z miejscem, w którym przyjdzie im wykonywać misje na długo przed przybyciem na miejsce. Dzięki temu działanie w realnym terenie mogą zaplanować znacznie lepiej - od nudnej logistyki, po ryzykowne misje bojowe, podczas których od znajomości terenu bardzo często uzależnione jest życie żołnierzy.

Założę się też, że STE będzie dalej rozwijanym programem szkoleniowym. Obecnie wygenerowanie wirtualnej mapy na podstawie zdjęć satelitarnych i danych GPS zajmuje wojskowym algorytmom kilka dni. Czas ten na pewno można jeszcze skrócić. W przyszłości dane do STE mogłyby być np. dostarczane przez wojskowe drony niemalże w czasie rzeczywistym. Idealnym kandydatem do tego byłyby chociażby roje mikro-dronów, które również testowane są od jakiegoś czasu przez Pentagon.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst