Tech  / News

To musiało się tak skończyć. Facebook mówi "dość" promowaniu ONR i NOP

494 interakcji
dołącz do dyskusji

Profile NOP i ONR na Facebooku się już nie pojawią. Serwis uznał, że ich działalność jest tak szkodliwa, że organizacje są teraz tymi-których-imienia-nie-wolno-wymawiać. A w każdym razie nie w pochlebnym kontekście. 

Facebook od dawna zakazuje w Standardach Społeczności propagowania nienawiści. Do tej pory ten przepis odnosił się do konkretnych postów, wypowiedzi, memów, obrazków, czy jakiegokolwiek pojedynczego przewinienia. Do tej pory, bo platforma Zuckerberga poszła właśnie o krok dalej.  Propagowanie działalności i symboli Obozu Narodowo Radykalnego i Narodowego Odrodzenia Polski jest od teraz równoznaczne z propagowaniem nienawiści.

NOP i ONR na Facebooku propagowały nienawiść.

Za propagowanie nienawiści platforma społecznościowa uznaje atakowanie osób na podstawie tak zwanych cech chronionych, czyli rasy, przynależności etnicznej, narodowości, przynależności religijnej, orientacji seksualnej, płci, tożsamości płciowej, poważnej niepełnosprawności lub choroby.

Do propagowania zaliczają się wypowiedzi antysemickie i homofobiczne, ale także głoszenie wyższości jakiejś rasy albo narodowości nad inną.

To nie pierwszy ban w historii Obozu Narodowo Radykalnego. Pierwszy był w... 1934 r.

ONR nie miało najlepszego startu. 17 czerwca 1934 r., po trzech miesiącach od jego założenia, prezydent Mościcki zdelegalizował młodą jeszcze wtedy organizację. Serwis Zuckerberga dał ONR-owi i NOP-owi trochę więcej czasu i trochę więcej szans. Według Facebooka, zanim profile organizacji zostały usunięte, a ich imiona wyklęte na wieki, wysłano wiele ostrzeżeń i usunięto wiele pojedynczych treści łamiących regulamin. Mimo napomnień organizacje nie dostosowały swojego zachowania do Standardów Społeczności i dlatego platforma posunęła się do tak drastycznych kroków.

To pierwszy przypadek zastosowania takich ograniczeń w historii polskiego Facebooka i woda na młyn dla każdego, kto uważa, że prawica jest traktowana gorzej przez administrację mediów społecznościowych.

A może Facebook po prostu postanowił pomóc polskiemu rządowi i zaczął promować nowy projekt Ministerstwa Cyfryzacji?

Niedawno pisałam o tym, że w głowach urzędników narodził się wyjątkowo oryginalny pomysł powołania organu, który miałby pośredniczyć w rozwiązywaniu sporów między mediami społecznościowymi a obywatelami Polski. Co prawda, jak dowiedziała się Gazeta Wyborcza, organ ma rozpocząć działalność dopiero w czerwcu, ale dzięki działaniu Facebooka już teraz ma potężną grupę potencjalnych zainteresowanych swoimi usługami. Narodowcy wnioski piszą.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst