Vero, głośna aplikacja mająca zastąpić Facebooka, daje drugą szansę na darmową rejestrację

Ze względu na ogromne zainteresowanie aplikacją, twórcy rozszerzają program bezpłatnego dostępu na więcej, niż milion pierwszych kont.

Vero - "nowy Facebook" - daje drugą szansę na darmową rejestrację

Wydawać by się mogło, że wielki, smakowity tort serwisów społecznościowych został już dawno podzielony między kilku największych graczy, a cała reszta maluczkich musi zadowolić się okruchami.

Kiedy ostatnio rejestrowaliście się w nowym serwisie społecznościowym? U mnie był to Snapchat, dobre trzy lata temu. Na rynku nastąpiło skostnienie. Pomijając typowe komunikatory typu WhatsApp, Facebook Messenger, czy WeChat (choć moim zdaniem to właśnie one będą rosnąć w siłę), zostaje nam zaledwie kilku graczy.

Niekwestionowanym liderem jest Facebook, który ma ok. 2,2 mld aktywnych użytkowników. Jakąś formą medium społecznościowego jest też YouTube, z którego korzysta 1,5 mld ludzi miesięcznie. Dalej mamy rosnącego Instagrama (800 mln) i cały czas wielkiego Tumblra (790 mln), a kolejni gracze są już znacznie mniejsi. To głównie Twitter (330 mln) oraz LinkedIn, Viber, Snapchat, Pinterest i Reddit, które balansują w granicach 200–300 mln.

Ostatnio zrobiło się głośno o nowym graczu. Vero ma być remedium na reklamy.

 class="wp-image-690442"

Słowo „vero” w języku włoskim oznacza „prawdziwy”. I taki właśnie ma być nowy serwis. Aplikacja Vero ma wrócić do korzeni społecznościówek, bez reklam, bez Edge Rank i innych algorytmów wypychających treści, które nie do końca chcemy oglądać.

Założenia są więc słuszne. W serwisach społecznościowych coraz trudniej śledzić swoich prawdziwych znajomych. Algorytmy Facebooka podsuwają za dużo profili firmowych, co ostatnio zauważył nawet sam Zuckerberg. Instagram i Snapchat zalewa coraz więcej reklam. Twitter jest w tym gronie najbardziej wiarygodny, ale to medium mocno branżowe.

Jak działa Vero?

 class="wp-image-690433"

Vero stawia na wyraźny podział tego, co widzą nasi znajomi. Przy dodawaniu znajomego możemy przypisać go do konkretnej listy osób: bliskich przyjaciół, przyjaciół lub dalszych znajomych.

Sama publikacja postów przebiega podobnie jak na Facebooku, a treści mogą docierać do jednej z trzech wymienionych wyżej grup albo do osób, które nas obserwują, podobnie jak ma to miejsce np. na Twitterze.

W Vero znajduje się też czytelny mechanizm rekomendacji miejsc. Możemy oznaczyć miejsce z adnotacją „jestm tu”, „byłem tam” lub „chcę tam pójść”. Odwiedzone miejsca możemy polecić lub odradzić znajomym. Analogicznie działa to w przypadku rekomendacji filmów, książek, czy muzyki. Odwiedzone miejsca - a także dowolne inne posty - możemy grupować w kolekcje, co ma wprowadzić porządek przy przeglądaniu profilu.

Ważną cechą Vero jest też wbudowany komunikator, działający podobnie do Facebook Messengera.

Bez reklam, algorytmów i botów, za to z opłatami. No chyba, że zdążysz się zarejestrować w najbliższym czasie.

 class="wp-image-690439"

Założenia Vero są szczytne i… naiwne, ale tylko na pierwszy rzut oka. Jak zarabiać na serwisie, w którym nie ma reklam? Twórcy mają odpowiedź na to pytanie: to użytkownik będzie płacił za serwis. Mają to być drobne kwoty, rzędu równowartości kilku dobrych kaw rocznie.

Twórcy serwisu zapewniali, że pierwszy milion użytkowników będzie mógł korzystać z Vero za darmo na zawsze. Od kiedy o aplikacji zrobiło się głośno, serwery były mocno przeciążone, przez co nowi użytkownicy mieli problemy z rejestracją. W międzyczasie bardzo szybko wykorzystano limit pierwszego miliona chętnych.

Vero postanowiło zmienić zasady i zapewnić darmowy dostęp do serwisu dla wszystkich osób, które zarejestrują się w nim w najbliższym czasie. Potrwa to do odwołania. Po tym ogłoszeniu serwery znów mają problemy z przyjęciem nowej fali chętnych.

Jeżeli chcesz sprawdzić Vero, musisz pobrać aplikację dostępną na Androida i iOS. Serwis nie ma wersji działającej na komputerach.

Marcin Połowianiuk
Redaktor
Tagi: