Kosmos  / Artykuł

W każde miejsce na świecie dolecisz w mniej niż godzinę. Taką przyszłość obiecuje Elon Musk

159 interakcji
dołącz do dyskusji

Pięć lat - tyle czasu potrzebuje SpaceX, by zbudować system BFR, który zabierze ludzi na Marsa, ale też zrewolucjonizować ma w przyszłości transport na Ziemi.

Pięć lat to termin na tyle nieodległy, że będziemy mogli sami sprawdzić, czy Elon Musk dotrzyma słowa. W 2022 r. na Marsa mają polecieć 2 pierwsze statki zaopatrzeniowe. Dwa lata później na Czerwonej Planecie wylądować mają pierwsi ludzie.

Kluczem do lotów międzyplanetarnych jest BFR.

Skrót BFR Musk rozszyfrował jako Big Fucking Rocket. W miejscu przerywnika możemy wstawić bez problemów nazwę rodziny rakiet, które podbijają kosmos, czyli Falcon. BFR ma mierzyć 106 m, licząc z pierwszym stopniem. Elon Musk lubi zestawienia, dlatego przypomniał, że pierwszy Falcon miał wysokość 21,3 m, a Falcon 9 mierzy 70 m.

Elon Musk

O potędze BFR świadczyć będzie coś innego niż jej wysokość. Będzie to zdolność wynoszenia. Szef SpaceX twierdzi, że wyprzedzi ona pod tym względem Saturna V, który zabrał ludzi na Księżyc. Podczas konferencji podał informację, że zdolność wynoszenia BFR wyniesie 150 ton dla niskiej orbity okołoziemskiej. Dla porównania dla Falcona 9 ta wartość wynosi 22,8 t, a dla Falcona Heavy, który w dziewiczy lot poleci w listopadzie - 54,4 t.

BFR będzie wyposażona w 31 silników. Na poprzedniej konferencji miliarder mówił o 42 silnikach. Sam statek składał się będzie z trzech zasadniczych części. Silników, zbiorników paliwa i części ładunkowej.

BFR ma mieć możliwość zabrania na pokład około 100 osób. Statek bez pierwszego stopnia będzie mierzył 48 m. Cześć ładunkowa składać się będzie z 40 kabin i przestrzeni wspólnych. Objętość pod ciśnieniem wyniesie 825 metrów sześciennych, więcej niż w kabinie Airbusa A380. Statek BFR ma mieć zbiornik na 240 t metanu i drugi na 860 t ciekłego tlenu. Razem masa paliwa wyniesie 1100 t.

Elon Musk zaprezentował podczas konferencji szacunki dotyczące kosztów misji. BFR ma być najbardziej ekonomicznym systemem w historii. Głównie dlatego, że zarówno statek, jak i pierwszy stopień będzie można wykorzystywać wielokrotnie. To w tym kontekście przedsiębiorca mówił, że szaleństwem jest budowanie bardzo drogich rakiet, które potem rozbijamy. Przy okazji kwestii ekonomicznych miliarder powiedział, że program zostanie sfinansowany z działalności komercyjnej prowadzonej przez SpaceX.

BFR to nie tylko loty w kosmos.

W przyszłości BFR ma również służyć do transportu na naszej planecie. Wizualizacja zaprezentowana w Adelajdzie działa na wyobraźnię. Przyjrzyjmy się zaprezentowanym liczbom. Maksymalna prędkość 27 tys. km. Podróż z Nowego Jorku do Szanghaju trwająca 39 min. 22 min. z Hong Kongu do Singapuru. 24 min. z Los Angeles do Tokio. 27 min. z Bangkoku do Dubaju. 29 min. z Londynu do Dubaju. 50 min. z Los Angeles do Johannesburga. Możliwość dotarcia w każde miejsce na Ziemi w mniej niż godzinę brzmi pięknie, prawda?

Oczywiście ta transportowa część prezentacji dotyczy bardziej odległej przyszłości. Pierwszoplanowym celem jest Mars i Elon Musk mówi o tym od dawna. Plan zakłada 2 lądowania statków transportowych już w 2022 r. W 2024 r. pierwsi ludzie mają stanąć na powierzchni Czerwonej Planety i przygotować grunt pod wizytę kolejnych marsonautów.

- Celem jest znalezienie najlepszych źródeł wody i zbudowanie fabryki paliwa - mówił Musk na konferencji. Jego zdaniem sześć statków wystarczy, by stworzyć farmę paneli słonecznych, wydobywać i oczyszczać wodę oraz odzyskiwać dwutlenek węgla z atmosfery marsjańskiej.

Jeżeli ktokolwiek jest w stanie dostarczyć ludzi na Marsa, będzie to niewątpliwie Elon Musk. Dziś, mimo wspaniałych osiągnięć firm prowadzonych przez przedsiębiorcę, ta wizja nadal wydaje się czystym science fiction. Musk również zdaje sobie sprawę, że do realizacji planu budowy miasta, które przyjmie na Marsie setki tysięcy ludzi, potrzeba tysięcy lotów. Podkreślał to, prezentując liczby dotyczące misji rakiet SpaceX od 2012 r. Są one optymistyczne. W 2012 r. firma wysłała dwie rakiety. W 2016 r. poleciało ich osiem. W tym roku było ich trzynaście, a planuje się do końca grudnia kolejnych siedem. W przyszłym zaplanowano trzydzieści. To dobry prognostyk. Podobnie jak udany program odzysku pierwszych stopni Falcona.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst