1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. Nauka

Językowy wehikuł czasu. Zobacz, od kiedy jest z nami selfie i kiedy kliknięto pierwszy clickbait

Selfie, social media, crowdfunding – te i wiele innych słów to dziś po prostu norma. Zwroty, którymi posługujemy się każdego dnia, które nie są niczym niezwykłym. Łatwo zapomnieć, że tak naprawdę… używamy ich od bardzo niedawna.

Time Traveler powie ci, kiedy pierwszy raz użyto danego słowa

Jeden z największych i najstarszych słowników języka angielskiego, Merriam-Webster, udostępnił właśnie w swojej internetowej wersji nowe narzędzie – Time Traveler. To ni mniej, ni więcej przegląd tego, jakie słowa pojawiły się po raz pierwszy w druku w konkretnych latach.

Narzędzie Merriama-Webstera bazuje na korpusie językowym, czyli – w dużym uproszczeniu - zbiorze tekstów służącym lingwistom do oceny częstotliwości występowania danych form i konstrukcji. W tym konkretnym przypadku Time Traveler zbiera dane z mediów drukowanych (książek i czasopism) od wieków średnich aż po 2010 rok.

Time traveler

Informacja o pierwszym użyciu słowa pojawia się też u dołu słownikowej definicji, wraz z najświeższymi przykładami odnotowania słowa w korpusie językowym.

Time Traveler podaje bardzo ograniczone, ale nadal fascynujące dane.

Dostajemy tylko informację o słowie i roku, bez podania konkretnej publikacji, w której słowo się ukazało, czy też kontekstu jego użycia (ten z biegiem lat może przecież być różny dla tego samego słowa). W związku z tym narzędzie Merriama-Webstera ma raczej charakter ciekawostki, niż narzędzia badawczego.

A skoro tak, to z czystej ciekawości przyjrzyjmy się, od kiedy są z nami słowa technologicznego żargonu, które dziś weszły do ogólnego słownika i są z nami na co dzień.

  • I tak słowo blog, dziś równie powszechne jak chleb, dopiero w tym roku osiągnęło pełnoletność. Jest z nami od 1999 roku.
  • Co ciekawe, wraz z blogiem tego samego roku do użycia weszło słowo clickbait. Przypadek? Nie sądzę. To również rok 1999.
  • Nim nastał czas blogów, na strony internetowe mówiło się po prostu: strony internetowe. Czyli z angielskiego – websites. To słowo pojawiło się w druku po raz pierwszy w 1992 roku, a wraz z nim URL, Home Page (strona główna), HTML i wiele innych.
  • Co ciekawe, 1992 rok to także pierwsze odnotowane użycie słów 3-D Printing (druk 3D) oraz augmented reality (rozszerzona rzeczywistość), czyli dwóch tematów, które dziś, po 25 latach, są na językach wszystkich speców od nowych technologii.
  • Nieschodzący z języków specjalistów IT cloud-computing również nie pojawił się nagle. O przetwarzaniu procesów w chmurze pisano już w 1996 roku.
  • 1996 rok to też moment w historii, kiedy pierwszy raz użyto słowa smartphone. A do pierwszego iPhone’a przecież jeszcze daleko…
  • Google, czyli niemalże strona-matka współczesnego internetu (w rozumieniu – wyszukiwarka), po raz pierwszy doczekała się wzmianki w druku w 2000 roku. Na ten sam rok przypada pierwsze użycie słowa RSS.
  • Eksplodujące w popularność vlogi również nie są niczym nowym, a jednocześnie samo słowo vlog jest z nami od bardzo niedawna. Time Traveler wskazuje jego pierwsze użycie na rok 2002.
  • 2002 rok to też pierwsze odnotowane użycie słowa selfie. Aż trudno sobie wyobrazić, czym i jak robiono sobie słit-fotki 15 lat temu...
  • Co ciekawe, pojęcie binge-watch było z nami na długo przed tym, jak Netflix przekształcił się z wypożyczalni kaset w serwis streamingowy i niejako przywłaszczył sobie to określenie. W użyciu było ono już w 2003 roku.
  • Znienawidzony chyba bardziej od reklam paywall zagościł w druku w 2004 roku. W całkiem niezłym towarzystwie, bo w tym roku po raz pierwszy opisano też określenia podcast i social media – dwa z najpopularniejszych obecnie, internetowych bytów.
  • Ciekawie jest też spojrzeć na słowa, które pojawiły się i zniknęły. I tak po podcaście w 2005 roku pojawił się vodcast (wideo-podcast), który nie przetrwał próby czasu. W tym samym roku świat przyjął słowa sexting i microblogging. Obydwa mają się dobrze do dziś.
  • Crowdfunding i crowdsourcing, czyli dwie niezwykle popularne metody oszukiwania ludzi zbierania pieniędzy na cele szczytne i mniej szczytne są z nami od 2006 roku. Pojawiły się trzy lata przed startem największej platformy crowdfundingowej świata – Kickstartera.
  • Podobnie sharing economy trafiło do druku na blisko 10 lat przed eksplozją popularności współużytkowania. Słowo zostało zanotowane po raz pierwszy w 2007 roku.
  • Choć trudno w to uwierzyć, brany dziś za pewnik hashtag również jest z nami od ledwie 10 lat. On także pierwszy raz pojawił się w druku w roku 2007.
  • Bitcoin dziś notuje rekordowy kurs. Ale na obrzeżach ludzkiej świadomości to słowo pojawiło się ledwie w 2008. Ależ ten czas leci.
  • Zapomniana dziś w wielu kręgach netykieta, czyli po angielsku – netiquette, była z nami już w 1982 roku.
  • I w końcu – król internetowej treści, czyli obrazek ze śmiesznym napisem, tzw. mem, wcale nie pojawił się w użyciu wraz z upowszechnieniem Internetu. Oj nie. Słowo meme w tym samym znaczeniu jest z nami od… 1976 roku.

Time Traveler Merriama-Webstera pełen jest takich ciekawostek.

Spojrzenie na korpus językowy, nawet w tak podstawowej formie, to zawsze fascynujące zajęcie. Pokazuje, jak niezwykle zmiennym jest język, jak każdego roku do powszechnego użycia wchodzą nowe słowa, o których jeszcze dekadę wcześniej nikt nie słyszał. I jak słowa, które kiedyś braliśmy za pewnik, odchodząc w niebyt (wspomniany vodcast, czy nieużywany dziś już e-zine).

Niemniej fascynujący jest fakt, jak rozwój języka koreluje z odkryciami naukowymi i… rozwojem ekonomicznym. Zważmy, że jeśli chodzi o ostatnie stulecie, najwięcej nowych słów pojawiło się w latach 70’ i 80’ – erze wielkiego rozwoju medycyny i rewolucji technologicznej, a także boomu amerykańskiego konsumpcjonizmu.

Przejrzenie zawartości Time Travelera to świetna zabawa i nieskończone źródło ciekawostek do opowiadania znajomym przy piwie. I chociaż szkoda, że nieco brakuje tam szczegółów, a niektóre daty są błędne, to i tak czasowa linia napływu nowych słów do języka jest fascynująca.