Tech  / Felieton

Satya Nadella chce, by firmy informatyczne były rozliczane z algorytmów, które tworzą

Podczas przemówienia otwierającego konferencję Build 2017 dyrektor generalny Microsoftu poruszył pewną bardzo ciekawą kwestię. Mówił o braku zaufania do technologii i że najwyższy czas to zmienić.

Ile razy miałeś taką sytuację, że nad czymś ciężko pracowałeś w swoim arkuszu kalkulacyjnym, po czym edytor zrobił coś dziwnego i ostatnie kilkanaście minut pracy poszło w diabły? Ile razy technologia, zamiast pomagać ci coś osiągnąć szybciej, łatwiej i skuteczniej, stanęła ci na drodze?

W ostatnich latach na pewno coraz rzadziej, a jeśli już, to głównie z powodu pracy na platformie o wątpliwej jakości i za niewysoką cenę. Na pewno jednak ci się to przytrafiło. Czy to aplikacja w iPhonie się zawiesiła, czy to komputer z Windows pokazał BSOD, czy też używana przez ciebie publiczna chmura zdecydowała się mieć awarię akurat na kilka chwil przed pilnym terminem na wysłanie ważnych służbowych dokumentów… nawet ten jeden na tysiąc przypadków powoduje, że masz ograniczone zaufanie do technologii.

Satya Nadella uważa, że czas to zmienić. I że to powinno być kolejną ważną rewolucją w świecie IT.

Niestety, dyrektor generalny Microsoftu rzucił podczas przemówienia tylko samą ideę i nie był łaskaw jej rozwijać. Trudno się dziwić, bowiem chmura i usługi Microsoftu również nie są niezawodne. Gdyby zaczął krytykować bardzo mocno zawodne algorytmy i rozwiązania, krytykowałby swoją firmę na konferencji mającej wzbudzić zainteresowanie deweloperów rozwiązaniami jego firmy.

Faktem jest jednak, że w każdym z przypadków opisanych powyżej w razie awarii możemy tylko przeklinać bogów świata informatyki i wrzeszczeć do Siri, Cortany czy Assistanta, jakby te się w ogóle tym przejmowały. Regulaminy usług i rozwiązań IT są tak skonstruowane, że jesteśmy zmuszeni do zaakceptowania ich zawodności.

Nadella twierdzi, że kolejnym kluczowym przełomem dla informatyki powinno być sprawienie, że użytkownicy usług cyfrowych będą im ufać. Nauczą się na nich polegać i będą zakładać, że zawsze będą im ułatwiać pracę i życie. A dostawcy mają za nie odpowiadać.

Jak już wspominałem, nie jest jasne, w jaki sposób miałyby to robić. Nadella użył angielskiego słowa „accountability” i podejrzewam, że sam jeszcze nie ma nic bardziej konkretnego do zaproponowania. Z całą pewnością jednak problem istnieje i dobrze, że jedna z największych i najważniejszych firm w historii informatyki w końcu go dostrzega i myśli o tym, jak się go pozbyć.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst