Tech  / Felieton

Prepaidowa ściema, czyli jak piorą nam mózgi przy okazji obowiązkowej rejestracji numerów

454 interakcji
dołącz do dyskusji

W końcu to zrobiłam, zarejestrowałam swój prepaidowy numer telefonu. Z wielką niechęcią odwiedziłam salony Plusa i Playa i oddałam swoje dane, by ustawie terrorystycznej stało się zadość.

Nie wiem dlaczego operatorzy dają za to bonusy; pewnie chodzi o to by klienci czuli się docenieni. To jedna z tych wielkich ściem, które sprawiają, że ludzie wciąż kłócą się, który operator ma lepszą ofertę. Tak zwane pranie mózgu.

Zdradzę wam tajemnicę - jeśli jesteście zwykłymi użytkownikami telefonu, nie prowadzicie firmy, nie dzwonicie nieustannie za granicę i nie używacie internetu z komórki do ściągania torrentów, nie powinniście podpisywać żadnych umów. Nie powinniście nawet kupować telefonów w ofertach operatorów.

Jeśli bardzo zależy wam na abonamentach wybierzcie abonament bez telefonu, z umową nie na dwa lata ale na rok. Jest o wiele tańszy, niż taki sam z telefonem, za który de facto płacicie na raty. I to zwykle razy bardzo drogie - ten sam telefon nawet w elektromarkecie zwykle kosztowałby was o jakąś ⅓ mniej.

Jeśli nie stać was na jednorazowy wydatek na nowy smartfon polujcie na promocje rat zero procent, a jeszcze lepiej oszczędzajcie i wtedy kupcie sprzęt za gotówkę. O ile wasz obecny telefon nie jest popsuty nie potrzebujecie najnowszego smartfona za kilkanaście stówek.

To rzecz, którą rozumiałam od dawna ale ostatnio przyjęłam do wiadomości i przekonałam się o jej prawdziwości. Nie potrzebujecie najnowszego smartfona.

Przynajmniej ogromna większość z was nie potrzebuje. Flagowiec sprzed dwóch lat dziś jest dobrym, całkiem użytecznym sprzętem, smartfona za 300-400 złotych można wymieniać częściej.

Głównym minusem jest jakość aparatu fotograficznego, ale to tyle. Nie dajcie sobie wmówić, że wasze życie będzie lepsze jeśli kupicie nowego drogiego smartfona. Nie będzie, to tylko przedmiot.

Przejdźcie się kiedyś po salonie i spójrzcie na dół tabliczek, na których opisane są cechy smartfonów. Na dole, malutkimi literkami zwykle podana jest kwota, którą trzeba byłoby zapłacić za telefon bez żadnego abonamentu.

Kwoty te zwykle są wyssane z, za przeproszeniem, dupy i nijak mają się do rynkowej wartości urządzeń.

To prosta zagrywka, która ma przekonywać człowieka, że warto brać telefon w abonamencie i wskazówka, jak operatorzy traktują klientów.

Zasada kupowania telefonów w abonamencie jest prosta - nie rób tego. Jeśli bardzo chcesz, porównaj abonament bez telefonu z odpowiednikiem z telefonem, policz różnicę i zdecyduj.

Operatorom przez lata istnienia skutecznie udało się przekonać sporą część Polaków, że abonamenty opłacają się bardziej, są wygodniejsze, dorosłe i że oferty na kartę są dla młodzieży oraz ludzi mniej zamożnych. Częstym argumentem za abonamentem jest wygoda - nie trzeba doładowywać, martwić się o to, czy ma się coś na koncie.

Tymczasem prawda jest taka, że większość z użytkowników wcale nie potrzebuje abonamentu.

Nielimitowane rozmowy stały się popularne przez presję rynkową, ale także dlatego, że…. mając nielimitowane rozmowy rozmawiamy po prostu mniej. Nie ograniczają nas limity, nie liczymy minut, używamy telefonu wtedy gdy potrzebujemy i koniec końców rozmawiamy mniej.

Świetnym przykładem są bonusy, które dostałam za rejestrację numerów. W Plusie to 500 zł (500 zł, jak to świetnie brzmi!) na rozmowy i SMS-y i 50 GB danych oraz rok ważności konta. W Playu 100 zł na miesiąc na rozmowy i SMS-y oraz rok ważności konta.

Naturalnym odruchem jest zadowolenie z takiego bonusu - dostałam go przecież i tak za coś, co musiałam zrobić.

Tymczasem mechanizm takiej promocji jest prosty - operatorzy doskonale wiedzą, że nie wykorzystam takich kwot i gigabajtów, więc lepiej dać mi 100, 500 zł na 30 dni, niż 50 zł na 6 miesięcy. Te 50 zł przez pół roku miałabym szansę wykorzystać, 500 w 30 dni nie dam rady.

Przykład jest prosty, ale obrazuje sposób, w jaki operatorzy sprawiają, że przywiązujemy się do konkretnych sieci i budują w nas wręcz poczucie wdzięczności oraz bycia docenionym.

Operatorzy mają dziwnie silną pozycję na rynku, bo przecież wszyscy chcemy i potrzebujemy telefonów. Przez to tolerujemy setki kruczków, promocje na kilka miesięcy, zmiany taryf.

Rozpoznawalne marki, skomplikowane oferty sprawiły, że wydaje się nam, iż powinniśmy być wdzięczni za to, że możemy płacić i okazjonalnie dostać bezsensowny bonus i o wiele za drogi telefon.

Czytaj również:

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst