Foto  / Felieton

Antyporadnik wakacyjny, czyli wybieramy sprzęt fotograficzny na wakacje

Od kilku dni czytam, wybieram, przebieram i analizuję, czyli robię dokładnie to, czego najbardziej nie lubię w fotografii. Wszystko po to, by dobrać idealny sprzęt na wakacyjny wyjazd. Jako że skonfrontowałem naprawdę sporo różnych podejść, chciałbym się z wami podzielić wnioskami. Zaczynamy!

Na początku powiedzmy sobie jasno: nie wyobrażam sobie wyjazdu wakacyjnego z samym smartfonem. Koniec, kropka. Kiedy już ustaliliśmy ważne rzeczy, możemy przejść do konkretów.

Fotografia podróżnicza, praktykowana najczęściej podczas wakacyjnych wyjazdów, to dla wielu osób jeden z najciekawszych fotograficznych tematów w całym roku. Profesjonaliści w końcu mogą porzucić rutynowe sesje wykonywane na co dzień, a początkujący nareszcie dostają mnóstwo ciekawych motywów do sfotografowania.

Wybór sprzętu pod wakacyjny wyjazd nie jest łatwym zadaniem. Szczególnie, jeśli wybieramy się w długą podróż albo jedziemy w bardzo egzotyczne miejsce, do którego prędko nie wrócimy. Sam jestem na etapie wyboru obiektywów i czuję się… zażenowany. Zażenowany samym sobą. Od dawna, naprawdę dawna, nie spędziłem tak dużo czasu na forach fotograficznych.

Fora przestałem czytać kilka lat temu uznając je za kompletne wypaczenie idei fotografowania. Tematy, w których rozmawia się o zdjęciach i fotografii to absolutna rzadkość. Można za to poczytać wywody o tym, czy lepiej kupić Nikona D3300, czy może D5200. Tak jakby to miało jakiekolwiek znaczenie.

Wszystko marność! Im wcześniej się z tym pogodzisz, tym lepiej dla ciebie.

Dałem się wkręcić w czytanie o sprzęcie. W coś, czego nie polecam i czego unikam. Zaczął się potok pytań: lepiej zabrać trzy stałki, czy dwa zoomy? A może szerokokątny zoom i dwie dłuższe stałki? A gdyby tak zmienić system na coś z lekkich bezlusterkowców? A może dobrze sprawdzi się lustrzanka z czymś szerokim i do tego kieszonkowy kompakt o standardowym zakresie?

Im więcej przeczytacie tematów i wpisów, tym większy będziecie mieli mętlik w głowie. Tymczasem odpowiedź na te problemy jest banalnie prosta: nie ma jednego idealnego zestawu wakacyjnego. Pełnoklatkowy obiektyw 14–300mm f/1.4 o wielkości naleśnika to marzenie ściętej głowy.

Nie da się upiec kilku pieczeni na jednym ogniu. Nie uda ci się stworzyć zestawu lekkiego, uniwersalnego i mającego dobrą jakość obrazowania. Nie uda ci się znaleźć jednego szkła, które pokryje jednocześnie szeroki kąt i twoje tele-potrzeby.

Tak naprawdę wybory są dwa:

1) Świetna jakość zdjęć, czyli zabieram torbę obiektywów i kończę wyjazd z garbem oraz z irytacją wszystkich wokół (poczekajcie, MUSZĘ założyć teleobiektyw!);

2) Lekkość i wygoda, czyli biorę opcję minimum (dobry kompakt lub tylko jedno szkło), a później płaczę w poduszkę, że szeroki kąt został w domu, a ten kieszonkowy kompakt jednak szumi w nocy.

Jeśli już wdepnąłeś w fotografię, współczuję. Szczęśliwi ci, którzy nie widzą różnicy w jakości zdjęć.

Trzeba powiedzieć sobie jasno. Zawsze na wyjeździe pojawi się sytuacja, kiedy będziesz żałował, że nie masz przy sobie jakiegoś obiektywu (lub statywu, filtra, etc.). Zawsze. Na pewnym poziomie fotograficznej świadomości jest to nie do uniknięcia. Im szybciej zaakceptujesz ten fakt, tym lepiej dla twojego zdrowia psychicznego.

Są osoby, które osiągnęły fotograficzny zen i mają kompletnie w nosie, że przepadają im jakieś kadry. Zamiast tego łapią inne, tym sprzętem, który mają. Najczęściej jedną stałką, bo po co więcej. Podobno ten poziom można osiągnąć. Mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda.

Żeby ten felieton nie był tylko wylewaniem żali, oto kilka rad, o których naprawdę warto pamiętać przed wakacyjnym wyjazdem:

Po pierwsze, jeśli chcesz dobrać sprzęt, nie czytaj wpisów na forach. Oglądaj zdjęcia z miejsc, do których chcesz się udać. Tylko w ten sposób dowiesz się, czego możesz się spodziewać na miejscu i jakie szkła będą ci potrzebne. Przy okazji zobaczysz kilka inspiracji odnośnie tego, co warto fotografować. Z pewnością przyda ci się wyszukiwarka na Flickrze.

Po drugie, poznaj swoje preferencje. Otwórz archiwalne zdjęcia z wakacji i przejrzyj je pod kątem EXIF-ów. Zobacz, jakie ogniskowe lubisz, a z których w ogóle nie korzystasz. Być może zobaczysz, że twoje nawyki z biegiem lat zmieniają się w którąś stronę. Gwarantuję, że efekty takiej analizy będą zaskakujące. Tutaj przyda ci się Lightroom (zakładka Library i ustawienie „Metadata” w górnej belce „Library Filter”).

Po trzecie, kup dobry filtr polaryzacyjny. I zapas akumulatorów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst