Tech  / Artykuł

Trudno w to uwierzyć, ale nadal są ludzie, dla których aplikacje mobilne są zbyt drogie

242 interakcji
dołącz do dyskusji

Jak postrzegamy mobilne piractwo? Na takie pytanie próbuje odpowiedzieć ankieta przeprowadzona przez blog mobileworld24.pl, ale nie jestem pewien, czy mogę zgodzić się z jej wynikami.

Problem piractwa zdaje się przenosić swój punkt centralny wraz ze zmianą przyzwyczajeń użytkowników. Pomijając kwestie piractwa dzieł kultury (filmów, muzyki, książek), równie często pobieramy z nielegalnych źródeł programy i gry komputerowe, czasem nawet płacąc niemałe pieniądze za oprogramowanie wątpliwego pochodzenia. Ten proceder opisaliśmy dość szczegółowo w naszym cyklu o piractwie.

Nie ma jednak wątpliwości, że od kilku lat obserwujemy zmianę w urządzeniach, których używamy na co dzień. Niegdyś były to komputery stacjonarne, laptopy. Dziś jednak przeciętny użytkownik o wiele częściej sięga po swój tablet czy smartfon, niż uruchamia komputer osobisty. Nic więc dziwnego, że wraz z coraz bardziej powszechnym korzystaniem z urządzeń mobilnych, rośnie też odsetek mobilnego piractwa.

Blog MobileWorld24 zadał pytania ponad 1000 respondentów, z czego 68% to użytkownicy Androida, 16% Windows Phone’a, a zaledwie 4% - iOS. Wyniki badania są dość zaskakujące i możecie się z nimi zapoznać w skróconej formie dzięki poniższej infografice:

Infografika_piractwo_mobilne_2015

Jak widać, bardzo niewielki odsetek ankietowanych przyznaje się do korzystania z aplikacji niewiadomego pochodzenia.

Gdy postawiono pytanie sformułowane nieco inaczej, pytając o to, czy użytkownicy pobierają aplikacje spoza oficjalnych sklepów danego systemu, wynik ten był nieco wyższy, bo wyniósł 33%. To jednak wciąż bardzo niewielka liczba, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, iż deweloperzy estymują piractwo na poziomie 70-80%, szczególnie na urządzeniach z Androidem.

Oczywiście grupa 1000 osób nie jest do końca reprezentatywną, tym bardziej, że jest to zapewne grupa świadomych użytkowników, którzy zdają sobie sprawę z własnych działań, oraz - przede wszystkim - odróżniają aplikacje zdobyte nielegalnie, od tych pochodzących z oficjalnej dystrybucji, co w przypadku „laików” nie zawsze jest takie oczywiste.

Raport ujawnia jednak inną, ciekawą prawidłowość - zdecydowania większość użytkowników nie kupuje aplikacji. Zaledwie 29% ankietowanych kupuje gry i aplikacje mobilne na swoje urządzenia. Co więcej, spośród tego procenta, tylko 28% kupiło więcej niż 6 aplikacji. Pozostałe posiadają ich maksymalnie 5.

Tutaj niestety wnioski nasuwają się same i są bardzo smutne - aplikacji mobilnych praktycznie nie kupujemy.

Wielu respondentów przy tym podaje, iż nie robią tego z powodu… zbyt wysokiej ceny aplikacji. Tutaj przez moment chciałbym się zatrzymać, bo choć oczywiście nie mogę odpowiadać za motywacje każdej z osób, to jestem nieustannie zdumiony, gdy słyszę o tym, jakie to aplikacje mobilne są drogie.

To prawda, że zdarza się wiele aplikacji, które są bardzo kosztowne. Szczególnie na iOS, gdzie nierzadko za wyspecjalizowaną aplikację przychodzi zapłacić ponad 20 dol.. Na Androidzie również zdarzają się programy bardzo drogie jak na aplikację mobilną, nie mówiąc już o grach pokroju Final Fantasy, których cena może zwalić z nóg, choć… czy aby na pewno? Tak wysoko wycenione produkcje zazwyczaj rekompensują cenę niesamowicie długim czasem rozgrywki. Nie są to proste zabijacze czasu, lecz pełnoprawne, ogromne produkcje.

Co się zaś tyczy pozostałych przypadków, to jest to zaledwie kropla w morzu aplikacji, gdzie większość programów kosztuje 3,50 zł do 10 zł. To naprawdę niewiele, zwłaszcza gdy przeliczymy cenę na użyteczność. Osobiście bardzo często kupuję nawet te aplikacje, które są dostępne w bezpłatnej formie. Przede wszystkim robię to po to, by pozbyć się reklam, ale też wspomóc twórców programu, który ułatwia mi życie. W drugiej kolejności zaś jest to efekty prostej kalkulacji - raz odmówię sobie kawy w pobliskim lokalu, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczę na coś, z czego będę korzystał długie miesiące, może nawet lata.

Sądzę jednak, że do takiego myślenia jeszcze musimy dojrzeć. Na szczęście raport ujawnia też, że jest z nami coraz lepiej jeśli chodzi o świadomość piractwa - 67% ankietowanych zdaje sobie sprawę z tego, iż nielegalne pobieranie aplikacji jest wątpliwe moralnie. Pozostałe 33%… cóż, może jeszcze nie jest dla nich za późno.

Mobilne piractwo jest realnym problemem, który trzeba zdusić w zarodku.

Raport ten daje nam ciekawy pogląd na sytuację na rynku aplikacji mobilnych, aczkolwiek chciałbym zobaczyć podobne badania zakrojone na znacznie szerszą skalę. Jeśli powiększyć grupę badanych, szczególnie o dużą liczbę „laików”, może się okazać, iż wyniki będą diametralnie różne od tych, prezentowanych na powyższej infografice.

Nie ma wątpliwości, że problem piractwa mobilnego nie zniknie w żadnej przewidywalnej przyszłości. Bardzo istotnym jest jednak, aby już teraz wykonywać odpowiednią „pracę u podstaw”, polegającą na edukacji użytkowników odnośnie legalności posiadanego oprogramowania.

Tylko w ten sposób można zniwelować problem w przyszłości i nie dopuścić do tego, aby doszło do jego eskalacji na tak ogromną skalę, jak ma to miejsce w przypadku komputerów osobistych.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst