Gry  / Felieton

Nintendo zawdzięczasz więcej niż myślisz - tak Satoru Iwata zrewolucjonizował świat gier

Wczoraj wspominaliśmy ciekawą historię i niesamowite osiągnięcia zmarłego prezesa Nintendo. Dzisiaj chcielibyśmy wam pokazać, jak bardzo Satoru Iwata zmienił branżę gier, wymuszając zdecydowane ruchy ze strony takich gigantów jak Sony i Microsoft.

Nintendo można kochać, można nie cierpieć, ale ciężko przechodzić obok produktów tej firmy bez żadnych emocji. Platformy do grania Wielkiego N od zawsze wyróżniały się na tle konkurencji. Japońscy architekci pod kierownictwem Iwaty zawsze stawiali na gry i innowacyjność, pogoń za pikselami i rozdzielczościami pozostawiając innym. Taka taktyka przyniosła rezultaty i sukces na skalę światową. Oto, czym Nintendo w czasie rządów Satoru Iwaty zmieniło branżę gier*:

Kontrolery ruchu

Kiedy dzisiaj pomyślicie o kontrolerze gry obsługiwanym za pomocą ruchu, zapewne przyjdzie wam do głowy Kinect. Sensor Microsoftu to olbrzymi sukces na skalę światową. Bardzo jednak możliwe, że urządzenie nigdy by nie powstało, albo powstałoby znacznie, znacznie później, gdyby nie Wielkie N. Motorem napędowym zarówno Kinecta jak i PS Move był przecież kontroler dodawany do zestawu z konsolą Nintendo Wii.

Wii Remote zadebiutowało w 2006 roku. Na cztery lata przed Kinectem czy PS Move. Oparte na akcelerometrze i optycznym sensorze urządzenie było podstawowym kontrolerem dla konsoli Wii. Prace nad tym padem rozpoczęły się jeszcze w 2001 roku – na 12 miesięcy przed tym, nim Iwata został prezesem Nintendo. Gdy Satoru został już CEO, wiedział, że właśnie takiej innowacji potrzebują gracze. Co ciekawe, pierwotne koncepcje Wii Remote zakładały, że pad będzie dodatkowo posiadał własny ekran!

Jak jest dzisiaj: Dzisiaj każda szanująca się konsola posiada swoje własne kontrolery ruchu. Microsoft rozwija możliwości Kinecta, natomiast Sony porzuciło PS Move, koncentrując się na hełmie wirtualnej rzeczywistości Morfeusz. Ekran wbudowany w prototyp kontrolera Wii Remote znalazł się z kolei w padzie Wii U. Co świetne, stare Wii Remote są w pełni kompatybilne (a w niektórych grach nawet wymagane) z platformą Wii U.

Dotykowe ekrany

Napiszmy to sobie bardzo wyraźnie – Nintendo NIE wynalazło dotykowych ekranów. Pierwsze prace nad tym rozwiązaniem rozpoczęły się jeszcze w 1965 roku, natomiast technologia multi-touch była rozwijana od 1982 roku. Prawdą jest jednak, że to Wielkie N jako pierwsze zastosowało dotykowy ekran w konsoli. Żeby tego było mało, konsoli przenośnej!

Trzy lata przed tym, gdy pierwszy iPhone pojawił się na sklepowych półkach, Nintendo doskonale wiedziało, że dotyk to przyszłość. Z tego powodu debiutujący w 2004 roku handheld Nintendo DS został wyposażony w dotykowy ekran. Było to pierwsze tego typu urządzenie przeznaczone do grania. Wcześniej próby implementacji dotyku podejmowała SEGA, lecz architekci tej firmy nie byli w stanie podołać wyzwaniu.

Dotykowy ekran w Nintendo DS naprawdę zmienił oblicze przenośnej roz(g)rywki. Rozwiązanie okazało się strzałem w dziesiątkę. Nintendo DS zapisał się w historii jako najchętniej kupowany handheld, wybierany częściej od kultowego GameBoy-a. Te 154 miliony sprzedanych pudeł na każdym robiły wrażenie.

Jak jest dzisiaj: Dotykowe ekrany to już stały element naszego życia. Smartfony, tablety, nawet komputery stacjonarne – wszystkie te urządzenia możemy skutecznie obsługiwać bez żadnych zewnętrznych kontrolerów. Dzisiaj wydaje się to oczywiste, ale w 2004 toku na pewno tak nie było.

Konsola i WiFi

Wiecie, czego brakowało mi w pierwszym modelu konsoli Xbox 360? Wsparcia dla WiFi. Konsolę trzeba było łączyć po kablu, albo dokupić odpowiednie urządzenie peryferyjne. Mówimy o stacjonarnej maszynie od technologicznego lidera, która w momencie swojej premiery była najpotężniejszą platformą do grania. Zabawne, że przenośny Nintendo DS z 2004 roku doskonale radził sobie z łapaniem bezprzewodowej sieci.

Znowu wracamy do DS-a. Nic to jednak dziwnego, ponieważ handheld okazał się być rewolucyjny na przynajmniej kilku płaszczyznach. Jedną z nich była właśnie możliwość połączenia się z Internetem za pomocą WiFi. Dzisiaj to oczywiście standard i brak wsparcia takiego rozwiązania mógłby szokować. Mnie z kolei szokowało, jak bardzo wszechstronnym i potężnym urządzeniem było przenośne DS.

Jak jest dzisiaj: Smartfon, tablet, handheld, konsola, czytnik e-booków, nawet stacjonarny komputer i zegarek – wszystko mam podłączone do domowego WiFi, bez czego nie wyobrażam sobie życia.

Wsteczna kompatybilność

Możliwość uruchamiania gier z poprzednich generacji sprzętu jest znana w tej branży praktycznie od zawsze. Potrafiło to Atari 7800, potrafiło Neo Geo Pocket Color czy Sega Master System. Nikt jednak nie zrobił tego tak kompleksowo jak Nintendo.

W 2006 roku Nintendo pokazało światu projekt pod nazwą Virtual Console. VR było częścią eShopu, w której można było zakupić kultowe produkcje ze starszych platform Wielkiego N. Można napisać, że to nic wielkiego – podobne rozwiązania posiada Microsoft w Xbox Live czy Sony w PS Store. Nintendo wyróżnia się jednak skalą całego przedsięwzięcia. Nie ma drugiej listy tylu klasyków, które byłyby wspierane przez najnowsze generacje sprzętu, co właśnie w Virtual Console.

NES, SNES, Nintendo 64, GameCube, Sega Master System, Sega Mega Drive, Commodore 64, Game Boy, Game Boy Color, Game Boy Advance czy Nintendo DS – 32 lata historii gier w jednym miejscu. Virtual Console to rewelacyjna inicjatywa, która została wymierzone przeciwko piratom produkującym emulatory uderzające w interesy Nintendo.

Jak jest dzisiaj: dzisiaj wsteczna kompatybilność to wyjątkowo śliska sprawa. Sony twierdzi, że się nie da i proponuje płatną usługę PS Now. Microsoft zachwycił świat implementacją wstecznej kompatybilności dla Xboksa One, zapowiadając darmowe granie w produkcje z X360. Z kolei na Nintendo 3DS oraz Wii U fani Mario i spółki mogą cieszyć się pokaźnym katalogiem Virtual Console.

Wii

Gdy Satoru Iwata przejął Nintendo z rąk dynastycznej rodziny, firma nie była w zbyt dobrej sytuacji. Konsola GameCube nie sprzedawała się najlepiej, pomimo bardzo potężnych trzewi i udanych gier na wyłączność. Iwata, z zawodu twórca gier wideo i programista, spojrzał na rynek gier z zupełnie innej perspektywy. Przestał gonić za rozdzielczościami, pikselami i klatkami na sekundę. Po czym dał światu dokładnie to, czego świat chciał.

Nintendo Wii zmieniło sposób, w jaki patrzy się dzisiaj na konsole do gry. Satoru Iwata udowodnił swoim flagowym produktem, że wybór platformy do grania nie musi odbywać się na zasadzie albo-albo. Nintendo Wii zostało pozycjonowane jako produkt zupełnie inny od Xboksa 360 czy PlayStation 3. Było uważane za świetny prezent świąteczny, za dodatek do wcześniej posiadanej konsoli, za narzędzie do wspólnej, rodzinnej zabawy. W jakiś magiczny sposób można było mieć Wii oraz PS3, Wii oraz X360, chociaż X360 i PS3 pod jednym dachem wielu nie mieściło się w głowach.

Wii było seksowne. Zmuszało do ruchu. Łączyło rodziny przed jednym telewizorem. Zachęcało do współpracy i rywalizacji. Było tanie, przystępne i rewolucyjne. Konsola otwarła zupełnie nowy sektor w branży gier, który dzisiaj przynosi rekordowe dochody – chodzi o tak zwanych casuali. Osoby, które wcześniej sądziły, że konsola to „hardkorowe granie” w bijatyki i Grand Theft Auto.

Nintendo Wii zredefiniowało odbiorców konsol oraz grupy potencjalnych klientów. Starsi, bardzo młodzi, dziewczyny czy gwiazdy popkultury – granie stało się „fajne” i „modne”. Chociaż dzisiaj wielu o tym zapomina, zmiana wizerunku gracza z pryszczatego nerda w wysportowanego, szczęśliwego, pracującego człowieka, to w ogromnej mierze zasługa wyrywanego sobie z rąk Wii. Platforma odniosła gigantyczny sukces komercyjny i na stałe zmieniła branżę gier, a także podejście pozostałych producentów konsol.

* oczywiście przełomowych technologii Nintendo za czasów Iwaty jest znacznie więcej. Dwa ekrany, trójwymiarowy obraz, nakładki na kontrolery - przykładów można mnożyć. Postanowiłem wybrać te, które moim zdaniem w największym stopniu wpłynęły na branżę gier i pozostałych producentów sprzętu. 

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst