Motoryzacja  / News

Nie zauważasz rowerzystów na drodze? Ten samochód na ich widok... klepnie cię w plecy

Kamery lub inne czujniki zamontowane w lusterkach, umożliwiające wykrywanie obiektów znajdujących się w tzw. martwym polu, stają się coraz popularniejszym wyposażeniem samochodów. Przeważnie jednak ostrzeżenia, dźwiękowe lub wizualne, które trafiają do kierowcy z takich systemów są absolutnie uniwersalne i według niektórych producentów - niewystarczające. Jeden z nich opracował rozwiązanie, które w odpowiednich sytuacjach... klepną nas w ramię.

Tak, to nie żart, ani przenośnia - jeśli chodzi o ostrzegawcze klepnięcie w ramie, to jest ono standardowym elementem systemu Bike Sense przygotowanego przez firmę Jaguar Land Rover. Na razie jedynie w formie koncepcyjnej, ale kto wie, czy kiedyś nie trafi ona do wersji produkcyjnych samochodów tego koncernu.

Główny cel BS jest oczywisty - ochrona rowerzystów i motocyklistów, którzy w przypadku ewentualnej kolizji są o wiele bardziej narażeni na utratę zdrowia lub życia niż pasażerowie auta, a jednocześnie są przeważnie mniej widoczni. Dotychczasowe rozwiązania, przynajmniej zdaniem JLR, informują wprawdzie o przypadkach, kiedy rowerzysta znajdzie się w naszym martwym polu, a my będziemy chcieli np. wykonać prowadzący do kolizji manewr, ale mogłyby robić to lepiej.

Zrzut ekranu 2015-01-20 o 18.01.36

Podstawą systemu są tu kamery, potrafiące odróżnić rowerzystów, pieszych i motocyklistów od innych uczestników ruchu.

Pierwszym powiadomieniem, jakie otrzymamy w przypadku, gdy prowadzący jednoślad będzie np. przejeżdżał wzdłuż naszego auta będzie nie zwykłe "piknięcie" czy migająca lampka przy lusterku, ale... dzwonek rowerowy. Gdyby tego było mało, dźwięk będzie dobywał się wyłącznie z głośnika umieszczonego najbliżej mijającego nas roweru. Według JLR, ma to natychmiast zwrócić naszą uwagę na potencjalne zagrożenie, na które inaczej moglibyśmy w ogóle nie zareagować, jednocześnie wskazując jego przybliżoną lokalizację.

To jednak dopiero początek tego, co chciałby w przyszłości zaserwować nam ten producent. Zestaw dziesiątek LED-ów miałby oświetlać fragmenty kokpitu i wewnętrznej części drzwi, w ten sposób sygnalizując dokładną pozycję rowerzysty, motocyklisty lub nawet pieszego, którego moglibyśmy po prostu nie zauważyć.

Najciekawsze rozwiązanie dotyczy jednak sytuacji, kiedy rowerzysta nadjeżdża z tyłu samochodu. Wtedy, w zależności od tego, z której strony chciałby nas wyminąć, lub z której strony po prostu się znajduje, nasz własny samochodowy fotel... klepnął by nas w odpowiednie ramie. Dosłownie - górna część siedziska na chwilę delikatnie przesunęłaby się w odpowiednim miejscu do przodu, mają - według zamysłu konstruktorów - sprowokować instynktowne zerknięcie przez ramię. Tam, gdzie znajduje się rowerzysta lub motocyklista.

Oczywiście trzeba uznać to za co najmniej kontrowersyjne rozwiązanie. Z jednej strony zwraca uwagę na innego uczestnika ruchu, ale z drugiej strony rozprasza i sprawia, że przestajemy zwracać uwagę na drogę.

W rezultacie nie potrącimy rowerzysty, ale wjedziemy w tył innego samochodu, lub rowerzystę jadącego przed nami. Chyba, że i tutaj zadziała inny system, wyhamowujący pojazd w przypadku prawdopodobieństwa kolizji.

Zresztą i to nie zamyka wizji JLR zaprezentowanej dziś w koncepcyjnym rozwiązaniu. Jeśli bowiem zignorowalibyśmy ostrzeżenia dźwiękowe, kolorowe diody czy nawet klepnięcie w ramie, samochód i tak utrudni nam manewr, który mógłby spowodować zderzenie ze słabszym uczestnikiem ruchu drogowego. Chociażby w zaprezentowanej na nagraniu promocyjnym sytuacji, kiedy piesi przechodzący przez pasy, przed wejściem przed maskę XJ pozostają "ukryci' za innym pojazdem, kierowca naciskając na pedał gazu od razu poczuje, że coś jest nie tak. Wszystko za sprawą dodania alarmu wibracyjnego i większemu oporowi, jaki będzie stawiany jego nodze.

Zrzut ekranu 2015-01-20 o 18.13.46

Podobnie rozwiązano zresztą problem otwierania drzwi "na" rowerzystów przejeżdżających wzdłuż zaparkowanego auta. Kiedy w takim przypadku spróbujemy otworzyć drzwi, klamka zacznie wibrować, a towarzyszyć temu będą również ostrzeżenia wizualne i dźwiękowe.

Tutaj akurat trudno mieć wątpliwości co do słuszności wprowadzenia takiego systemu - najlepiej jak najszybciej.

W przypadku pozostałych, cóż, cel jest oczywiście szczytny, ale trudno nie odnieść wrażenia, że są to próby rozwiązania problemu w sposób, który w większości generuje tylko kolejne problemy, z czego część jest... niemal identyczna z rozwiązywanymi. Zaczynamy bowiem zwracać uwagę na to, co dzieje się po bokach, odwracając uwagę od tego, co przed nami. A przecież zaledwie kilka dni temu Toyota opracowała specjalny sposób, żeby pokazać wszystkim, jak bardzo każdy "rozpraszacz" może być niebezpieczny.

Jeszcze trochę, a po wejściu do auta już sami nie będziemy wiedzieli, co robić w trakcie jazdy i na którym światełku się skupić. A wtedy producenci przyjdą nam z odsieczą, oferując piękne, bezpieczne... całkowicie autonomiczne samochody.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst