Tech  / News

NSA do Yahoo: albo pomożecie nam w szpiegowaniu internautów, albo was zniszczymy

118 interakcji
dołącz do dyskusji

Łatwo jest krytykować Microsoft, Google’a, Dropboxa i resztę za współpracę NSA w skandalicznym procederze zakładającym masowe łamanie prywatności internautów. Przypadek Yahoo jednak pokazuje, że firmy te miały jeszcze tylko jedno wyjście: błyskawiczne bankructwo.

Po rewelacjach Snowdena, wydawać by się mogło, opadł już kurz. Zamiast wyjść na ulicę z pochodniami i wywlec na widłach miłościwie im panujących, Amerykanie przyzwyczaili się do świadomości, że rząd amerykański jest w wielu względach podobny do chińskiego i że podglądanie przez niego maili, rozmów i danych to coś zupełnie naturalnego, a być może nawet zapewniającego dobrobyt i bezpieczeństwo.

Niestety, niewielu z nich dotrze do historii „współpracy” pomiędzy Yahoo! a Narodową Agencją Bezpieczeństwa (NSA). Jak się bowiem okazuje, negocjacje pomiędzy tymi dwoma bytami… to właściwie nie były negocjacje. Yahoo! bowiem odmówił początkowo współpracy przy tworzeniu programu PRISM. A wtedy, niczym na tandetnych filmach sensacyjnych, do biura przyszli smutni panowie w markowych garniturach i ciemnych okularach.

Krótka piłka: pomagacie nam, albo was zniszczymy

Jak zeznają prawnicy Yahoo!, tak w dużym skrócie wyglądały rozmowy pomiędzy Yahoo! a przedstawicielami administracji Busha. Poinformowali oni uprzejmie prawników tego giganta internetowego, że jeżeli nie będzie współpracował, to zajmie się nim prokuratura. Efektem owego zainteresowania mają być cotygodniowe kary. W wysokości, bagatela, ćwierć miliona dolarów.

Fbi_logo

To jednak dopiero początek. Oficjele przekazali również Yahoo! informacje, że jeżeli dalej będzie stawiał opór, to wysokość kary wzrośnie dwukrotnie co każdy tydzień. W efekcie Yahoo! musiałby zapłacić 25 milionów dolarów po pierwszym miesiącu, 400 milionów dolarów w drugim miesiącu i aż do skutku. W 2008 roku, bowiem wtedy toczyły się „negocjacje”, Yahoo! odnotowywał roczny przychód w wysokości 7,2 miliarda dolarów.

Nietrudno się domyślić, że stawianie oporu kosztowałoby Yahoo! większą ilość pieniędzy, niż ta firma jest warta. Pięć miesięcy oporu i wysokość kar nałożona na giganta byłaby wystarczająca, by pokryć całe zadłużenie Stanów Zjednoczonych (9,5 biliona dolarów).

Brak reakcji jest dla mnie zdumiewający

Podsłuchiwanie obywateli, samo w sobie, powinno skłonić Amerykanów do przegonienia wszystkich odpowiedzialnych za ten proceder od władzy. Ale, jak widać, to nie koniec. Rząd nie tylko podsłuchiwał, ale również i szantażował prywatne firmy. Wczoraj Microsoft, Yahoo, Apple i reszta. A jutro… twoje przedsiębiorstwo.

pieniądze banknoty dolary

Mimo tego Amerykanie zachowują spokój. Przyznaję, że jest to dla mnie niepojęte. To pokazuje władzy, że ta może pozostać bezkarna i nie obawiać się nawet przyszłych demokratycznych wyborów. Co się stało z amerykańskim pragnieniem wolności? Gdzie slogany „Liberty or death”?

Nie jestem w stanie tego zrozumieć.

Zdjęcie pochodzi z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst