Operatorzy  / Felieton

Dla Plusa każda okazja, żeby zrobić klienta w konia jest dobra. I to się kiedyś zemści

136 interakcji
dołącz do dyskusji

Z pewnych rzeczy się nie żartuje. I nie mam na myśli żartów o blondynkach, Żydach czy Polakach. Są fundamenty, z których "jaj" się nie robi. Dla własnego bezpieczeństwa i wygody.

Z dzieciństwa pamiętam bajkę o zajączkach i wilku. Pewien zając żartował sobie i straszył swoją rodzinę wilkiem. Krzyczał, że idzie wilk, wszyscy panikowali, a wilka nie było. Żart powtórzył kilka razy i efekt był taki, że gdy wilk rzeczywiście się pojawił blisko zajęczej rodziny, nikt nie zwracał uwagi na ostrzeżenia przerażonego zająca. Myśleli, że żartuje. W efekcie nikt nie uciekł i nie zareagował w porę na wieść o zbliżającym się niebezpieczeństwie.

Dzisiaj poniedziałek, czyli nie jest to niestety czas na nowe opowiadanie Spider’s Web Stories. Odchodząc więc od zająca i wilków przejdę do konkretów, czyli do tragicznej akcji marketingowej Plusa.

W piątek Plus postanowił podgrzać emocje przed dzisiejszą premierą nowej oferty. Akcję marketingową przeprowadzono w Internecie. Podmieniono logo marki na oficjalnej stronie i zmieniono sposób komunikacji na Facebooku.

Wpisy na Facebooku wyglądały dziwnie i wpasowały się w konwencję ataku hackerskiego.

Po czasie opublikowano oficjalne przeprosiny i wytłumaczenie. Wyglądało na to, że atak hackerski został odparty i Plus poinformował, że wszystko jest w należytym porządku. Z Facebooka nie zniknął jednak poprzedni, stylizowany na hackerski wybryk wpis. Co więcej, po czasie pojawił się następny. Miało wyglądać na to, że Plus nie poradził sobie jednak z atakiem.

hack atak bezpieczenstwo prywatnosc hacker

W komentarzach pojawiło się sporo niepochlebnych wpisów. Niektórzy klienci Plusa szybko rozszyfrowali “zabawę w atak”, inni… zaczęli się martwić o swoje dane. Pytali o to, jakie informacje mogły wyciec i o następstwa ataku. To właśnie te wpisy uświadomiły mi, że Plus przegiął z formą akcji promującej nowe oferty.

Dla zwykłych użytkowników i klientów, którzy nie poznali się na żarcie mogła być to wielce stresująca sytuacja.

Ich prywatne oraz firmowe dane, historia rozmów i zapis korespondencji w teorii mogły dostać się w niepowołane ręce.

Zwykły użytkownik nie musi i często nie zdaje sobie sprawy z tego, że Facebook danej marki i strona internetowa nie są tożsame z systemami informatycznymi, w których przechowuje się dane. Dlatego żartowanie z takich spraw jest przynajmniej nie na miejscu.

Jakby tego było mało, ostatni piątek okazał się być dla Plusa dodatkowo pechowym. Nie wystarczyło, że operator zrobił w konia internautów i przy tym zdenerwował niektórych klientów. Plus borykał się również z awarią sieci, która była odczuwalna w wielu miastach Polski.

Operator oficjalnie nie chciał mówić o jej powodach - w prywatnej rozmowie z przedstawicielem marki Spider’s Web poznał przyczyny problemów z zasięgiem, zobowiązałem się jednak do zachowania tej informacji dla siebie. Mogę jedynie potwierdzić, że nie był to żaden atak a “zwykła” awaria.

zasieg bts nadajnik antena

Plus zrobił wtedy najgorszą rzecz jaką mógł. Zamiast poprowadzić na Facebooku odpowiednią komunikację z klientami, którzy zostali odcięci od możliwości wykonywania połączeń, wysyłania SMS-ów i dostępu do Internetu mobilnego, uprawiano w najlepsze zabawę w atak hackerski.

Efekt był taki, że wiele osób, które do tamtego czasu obojętnie przechodziły obok dziwnych wpisów na fejsie Plusa, zaczęło na poważnie martwić się o stabilność sieci. Atmosferę podgrzewały komentarze o tym, że atak jest odwetem za zakodowanie Mistrzostw Świata w siatkówce. Znowu pojawiły się pytania o wyciek danych i bezpieczeństwo prywatnych informacji.

Zawsze wydawało mi się, że od takich durnych żartów jest Prima Aprilis. Plus najwidoczniej twierdzi, że każda okazja, żeby zrobić klienta w konia jest dobra.

Swoją drogą ciekawe co zrobiłby Plus, gdyby podczas zabawy w atak hackerski doszło rzeczywiście do naruszenia stabilności systemów informatycznych. Albo gdyby jakiś żartowniś opublikował fałszywe zrzuty ekranu, potwierdzające, że uzyskał dostęp do danych setek tysięcy Polaków.

Czy na Facebooku pojawiłoby się kolejne “oficjalne stanowisko firmy”, ale tym razem z dopiskiem “teraz już na serio”? Kto by w nie wtedy uwierzył?

--

Wszystkie zdjęcia pochodzą z Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst