Kosmos  / News

Powtórki z "Armageddonu" nie będzie, Bruce'a Willisa zastąpi robot

Pamiętacie filmy Armageddon i Dzień Zagłady? Świetne filmy akcji z końca ubiegłego wieku. I mimo iż w samych filmach bzdura bzdurę poganiała, to opisywały one zagrożenie jak najbardziej realne. Czy NASA ma w ogóle jakiś plan?

Nasza cywilizacja ma już całkiem niemałą wiedzę o świecie. Potrafimy radzić sobie z wieloma kataklizmami, wynajdujemy lekarstwa na śmiertelne choroby, żyjemy w komforcie i spokoju. A przynajmniej w krajach rozwiniętych tak żyjemy. Wystarczy jednak jeden większy kawałek skały z kosmosu, by cofnąć nas do epoki kamienia łupanego lub wręcz by podzielić los dinozaurów. Na szczęście najważniejsza agencja kosmiczna na świecie zaczyna realizować plan, który mógłby uratować naszą cywilizację w razie śmiertelnego zagrożenia.

W pobliżu naszej planety krąży, według szacunków, ponad milion planetoid, z czego około 20 tysięcy z nich w razie kolizji mogłoby wyrządzić poważne zniszczenia. Na razie nie wykryto żadnej, której kurs wskazywałby na to, że mamy się czegoś obawiać. Póki co.

NASA chce poznać wroga

I planuje misję Asteroid Retrieval Mission. Jej budżet to 1,25 miliarda dolarów. Nie uwzględnia jednak ona wysłania Bruce’a Willisa ani koncertu Aerosmith. Właściwie, to nikogo nie zamierza nigdzie wysyłać. Chyba, że uznamy robota za kogoś.

Plan polega bowiem na wysłaniu zasilanego słonecznie robota, by „porwać” jedną z planetoid, lub jej fragment, i sprowadzić ją na stabilną orbitę okołoziemską. Dopiero wtedy ewentualna kolejna załogowa misja zacznie być planowana. W grę wchodzi sprowadzenie zarówno niewielkiej, 10-metrowej planetoidy, jak i odłamanie większego kawałka od znacznie większej.

nasa

Samo sprowadzenie planetoidy na naszą orbitę nauczyłoby NASA jak można wpływać na jej trajektorię, by w razie zagrożenia, móc ją zmienić. Pomysłów jest kilka. Jeden z nich to wykorzystanie pojazdu kosmicznego jako… siły grawitacyjnej. Wzajemne oddziaływanie na siebie ciał mogłoby w sposób powolny zmienić kurs kosmicznej skały. Drugi to wykorzystanie silników pojazdu, by ich odrzut, ponownie, wpłynął na zmianę kursu planetoidy.

Misja ratunkowa i… badawcza

NASA nie zamierza jednak wydawać pieniędzy wyłącznie na opracowanie planu awaryjnego. Chce wykorzystać tę okazję do zbadania planetoidy, by móc lepiej poznać historię naszego Układu Słonecznego. Chce poznać dokładny skład planetoidy i jej strukturę, by zrozumieć proces powstawania planet.

Plan misji ma zostać zatwierdzony do końca bieżącego roku i zaakceptowany w lutym. Jeżeli misja zostanie zatwierdzona, rozpocznie się w 2019 roku, a spotkanie z planetoidą planowane jest na 2021-2024 rok.

Nie jest jednak pewne, czy dojdzie ona do skutku. Politycy amerykańscy, najprawdopodobniej kierując się wizerunkowo-politycznymi motywami, są zdania, że NASA powinna się skupić na eksploracji Księżyca i Marsa i na tym skupić swój budżet i wysiłki. Agencja broni się, że Asteroid Retrieval Mission to dobra okazja by sprawdzić wiele rzeczy przed załogową ekspedycją na jedno z wyżej wymienionych ciał niebieskich. Jak to więc bywa z bytami fundowanymi przez publiczne pieniądze, wszystko ostatecznie leży w rękach urzędników…

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst