Tech  / News

Microsoft chroni dane użytkownika i nie chce ich udostępnić amerykańskim organom ścigania. I dobrze!

Żyjemy w dziwnych, a wręcz absurdalnych czasach, w których prywatne firmy – w imię naszego dobra – walczą z rządami swoich krajów. Brzmię jakbym popadł w chorobę umysłową? Wiem, ale właśnie coś takiego dzieje się na naszych oczach. Na froncie stoją naprzeciwko siebie Microsoft oraz Stany Zjednoczone.

Sprawa miała swój początek w grudniu ubiegłego roku, kiedy to sędzia z Nowego Jorku podpisał nakaz, według którego Microsoft miał udostępnić dane na temat pewnego użytkownika (w tym maile) związanego ze sprawą kryminalną. Niby nic wielkiego. Pewnie zdarza się to dość często, a na dodatek tym razem zrobiono wszystko tak, jak należało, czyli poprzez sąd. Jednak Microsoft odmówił udostępnienia tych informacji. Dlaczego? Ponieważ – jak twierdzą przedstawiciele firmy – dane znajdują się na serwerze w Dublinie w Irlandii, a tam jurysdykcja amerykańskiego sądu nie sięga, więc nakaz jest nic nie warty.

Microsoft zwrócił się w tej sprawie do sądu i jego argumenty zostały odrzucone, ponieważ dane mają być przeglądane w Ameryce i przez amerykańskich funkcjonariuszy. Jednak twórcy Windowsa i Office’a nie zamierzali się poddawać i wciąż odmawiają udostępniania informacji, ponieważ znajdują się one poza granicami Stanów Zjednoczonych. Jak łatwo się domyślić, sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

I jest to dla mnie po prostu niepojęte

Nie wiem, czy Microsoft robi to z powodu własnej polityki, czy może dlatego, że po aferze z Edwardem Snowdenem chce ocieplić swój wizerunek. Nie ma to większego znaczenia. Ważne jest to, że Microsoft walczy w słusznej sprawie, walczy niejako za każdego z nas, w naszym imieniu. Nie rozumiem jednak, czemu walczy z rządem Stanów Zjednoczonych, który powinien stać na straży swoich obywateli. Oczywiście w tym przypadku chodzi o „sprawę kryminalną”, jak zostało to opisane, ale przecież są odpowiednie narzędzia, aby jedno państwo zgłosiło się do innego państwa w celu udostępnienia danych. Można zrobić to oficjalnie i bez wymuszania takiego działania na prywatnej firmie, jaką jest Microsoft.

Na szczęście Satya Nadella i spółka nie pozostają sami. Coraz więcej firm wyraża swoje poparcie dla działań Microsoftu. Wśród nich są między innymi Apple, Cisco, Verizon oraz AT&T, a teraz także organizacja Electronic Frontier Foundation. Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, jeśli wkrótce kolejne wielkie firmy świata technologicznego również wyrażą swoje zaniepokojenie tym faktem i postanowią pomóc Microsoftowi w tej walce.

A sprawa nie jest prosta i nie jest błaha

Każdy z nas korzysta z rozwiązań amerykańskich firm. Mamy skrzynki pocztowe na Gmailu lub Outlooku, konta na Facebook oraz Twitterze, chmury takie jak Google Drive, iCloud, czy też OneDrive. A to, że z nich korzystamy, wcale nie świadczy o tym, że amerykańskie państwo ma prawo do nieograniczonych informacji na nasz temat. Dlatego też zachodnie firmy coraz częściej wykorzystują serwery umieszczone poza granicami USA, np. w Europie i tym samym chronią naszą prywatność przed wścibskimi oczami NSA.

Jak widać, przeniesienie danych do innych krajów wciąż nie zniechęca amerykańskich służb, które najwyraźniej żyją w przekonaniu, że mają prawo do wszystkiego, co znajduje się w posiadaniu rodzimych firm. Jest to mylne przekonanie i mam nadzieję, że szybko zdadzą sobie z tego sprawę.

Bo to już naprawdę zakrawa na absurd, a my nie możemy popaść w znieczulicę.

* Zdjęcie główne pochodzi z Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst