Tech  / Artykuł

Ładowanie smartfonów i tabletów przez... WiFi to nie przyszłość, to teraźniejszość

Każdego dnia jesteśmy świadkami, jak urządzenia mobilne rozładowują się zbyt szybko i zbyt często. Można sobie radzić z tym problemem na kilka sposobów. Pierwszy z nich to zwiększenie pojemności wbudowanych w urządzenia akumulatorów i stosowanie rozwiązań oszczędzających energię, krótko mówiąc wydłużenie czasu pracy naszych ulubionych gadżetów. Niestety dzisiejszy poziom zaawansowania techniki nie pozwala tego zrobić bez znacznego zwiększenia wymiarów akumulatorów, a co za tym idzie, także samych urządzeń.

Drugą koncepcją jest umieszczanie w jak największej liczbie miejsc ładowarek, dzięki czemu po prostu moglibyśmy ładować nasze urządzenia szybciej. Jeszcze kilka lat temu rozwiązanie to byłoby uważane za skrajnie niewygodne. W końcu wymagałoby to podłączenia do telefonu, tabletu czy komputera kabla. Przez to rozwiązanie byłoby skrajnie niewygodne i nieestetyczne. Wobrażacie sobie te przewody wystające ze stolików czy parapetów? Tragedia.

Jednak wprowadzenie ładowania zbliżeniowego spowodowało, że możliwe jest zainstalowanie nieinwazyjnych i niewidocznych dla oka ładowarek niemal wszędzie. Rozwiązanie to chcą wypróbować między innymi amerykańskie lokale należące do sieci McDonald's oraz Starbucks. Jeśli rozwiązanie to stanie się popularne tam, niebawem zechcą je wdrożyć także mniejsi przedsiębiorcy.

Niestety instalacja ładowarek w stolikach jest bardzo dobrym rozwiązaniem w restauracjach, ale absolutnie nie przyda się w domach i mieszkaniach.

Co prawda konieczność podłączania telefonu do ładowarki może sprawić nieco problemów, jednak będzie to rozwiązanie łatwiejsze niż instalowanie w każdym stoliku, szafce i blacie oddzielnej ładowarki. Na szczęście koreańscy uczeni zdołali rozwiązać ten problem i stworzyli ładowarkę, która w zasięgu 5 metrów będzie mogła zasilić nawet 40 urządzeń takich jak smartfony i tablety.

Wireless charging, ładowanie bezprzewodowe

Możliwe jest też wykorzystanie go do zasilania większych urządzeń, takich jak komputery i telewizory. Na zdjęciu widać, że zademonstrowany system nie jest zbyt wyjątkowo mały i składa się z dwóch skrzynek o długości 3,5 metra każda. Na szczęście jest to rozwiązanie skalowalne i możliwe będzie stosowanie mniejszych nadajników, które będą mogły dostarczyć prąd do mniejszej liczby urządzeń.

Profesor Chun T. Rim z Korea Advanced Institute of Science and Technology twierdzi, że to rozwiązanie bardzo szybko się upowszechni i niebawem stanie się równie popularne jak hotspoty oferujące korzystanie z łączności WiFi. Rozwiązanie to będzie tym samym spełnieniem marzenia Nikoli Tesli, który po wynalezieniu prądu zmiennego zajął się między innymi próbami jego bezprzewodowego przesyłu, ale nie zdołał ukończyć swoich projektów.

Póki co widzę w tym rozwiązaniu niemal same zalety.

Nie przeszkadzają mi nawet wymiary urządzenia, bo jeśli ładowarka faktycznie działa tak szybko, jak twierdzą jej twórcy, szybko stanie się standardem wyposażenia domów i będzie instalowana w ten sposób, by nie wpłynąć na estetykę naszego miejsca zamieszkania. Bardziej istotne wydaje mi się to, jak będzie ono wpływać na kondycję używanego przez nas sprzętu, działanie innych urządzeń i kart płatniczych, a także nasze zdrowie.

Jeśli okaże się, że nie jest bardziej szkodliwe od sygnału telefonicznego i WiFi, faktycznie może okazać się, że niebawem rozwiązanie to będziemy mogli zobaczyć absolutnie wszędzie, nie tylko w domach i restauracjach, ale nawet parkach oraz salach kinowych. Jednak na więcej informacji, jak to zwykle bywa, musimy jeszcze trochę poczekać.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst