REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Tech

Sony SmartWatch 2, czyli jednak do czterech razy sztuka - recenzja Spider's Web

Po zakończeniu testów najnowszego inteligentnego zegarka od Sony nie pobiegłem do najbliższego supermarketu i nie ustawiłem się ze świecącym pudełkiem w ręku przy kasie. Właściwie, to wręcz przeciwnie, gdyż najzwyczajniej w świecie zraziłem się do całej kategorii tych urządzeń. Nie jest to do końca wina Sony, które w SmartWatch 2 włożyło sporo pracy. Ma on kilka unikalnych zalet wyróżniającej ten gadżet na tle konkurencji, ale po prostu idea inteligentnego zegarka w dzisiejszej formie wcale, ale to wcale do mnie nie przemawia.

Sony SmartWatch 2, czyli jednak do czterech razy sztuka – recenzja Spider’s Web
REKLAMA

Smartwatche, czy bardziej po polsku “inteligentne zegarki”, nie są nową kategorią urządzeń. Różni producenci próbują stworzyć swoje gadżety z tego segmentu z lepszym lub gorszym skutkiem, a dodatkowo mamy całą masę opasek rejestrujących za pomocą szeregu czujników aktywność użytkownika. Tylko czy jest sens wydawać kilkaset złotych na taką - nie bójmy się tego określenia - zabawkę? W przypadku produktu od Sony nie jestem przekonany.

REKLAMA

Noszona technologia trafia pod strzechy

W tym roku pojawił się boom na tzw. wearable technology, czyli noszoną technologię - głównie za sprawą nadchodzących Google Glass, opasek FitBit oraz Jawbone, plotek o mitycznym iWatchu od Apple i premiery Samsunga Galaxy Gear. A Sony w tym czasie robi swoje i na targach IFA 2013, niemal po cichu, zaprezentowało konkurenta dla zegarka od koreańskiego Samsunga.

Inteligentny zegarek Japończyków jest już trzecią generacją urządzenia z tej kategorii, mimo mylącej nazwy Sony SmartWatch 2. Pierwszy taki gadżet nazywał się LiveView i sprzedawany był jeszcze pod banderą Sony Ericssona. Ponieważ miałem okazję testować wszystkie trzy modele Sony oraz przyjrzałem się zegarkowi Samsunga, więc mam recenzując ten gadżet punkt odniesienia.

Teraz jest znacznie lepiej, ale to po prostu nadal nie to.

Wśród technologii którą można założyć na nadgarstek można wyróżnić już nawet podkategorie urządzeń. Jak wspomniałem na wstępie mamy opaski rejestrujące aktywność użytkownika, zegarki dla sportowców do wyświetlania pulsu, zegarki takie jak Pebble rodem z Kickstartera z czarnobiałym ekranem, a wreszcie te inteligentne zegarki, które mogą łączyć się ze smartfonem i wyświetlać na kolorowym wyświetlaczu powiadomienia.

Problem w tym, że “inteligentny zegarek” to słowo trochę na wyrost. Możliwości są po prostu ograniczone. Urządzenia takie jak Sony SmartWatch 2 bez smartfona są w stanie jedynie wyświetlić godzinę i wymagają utrzymywania stałego połączenia Bluetooth. To po prostu bajer, ale zupełnie nie warty swojej ceny, który kojarzy mi się z tymi pierwszymi zegarkami elektronicznymi z przyciskami pod wyświetlaczem i wbudowanym kalkulatorem.

Jaki jest właściwie Sony SmartWatch 2?

Pod względem wyglądu zegarek Sony nie wypada źle, ale formę określiłbym jako... oszczędną. To zupełnie inny design niż w przypadku Samsunga Galaxy Gear, gdzie producent sili się przez wykorzystanie metalowym elementów, nieco nieudolnie, na stworzenie z inteligentnego zegarka niemal biżuterii. SmartWatch 2 w domyślnej wersji ma niezbyt urodziwy gumowy pasek, ale producent oferuje bardziej eleganckie paski, ale urządzeniem nadal jest gadżetem.

Główna część zegarka to aluminiowy korpus w kształcie kwadratu. W jego centrum znajduje się mały dotykowy ekran o przekątnej 1,6 cala o rozdzielczości 220 na 176 pikseli. Tym samym sam ekran nie jest kwadratowy, a ramka nad i pod nim jest grubsza niż po bokach. Sama bryła korpusu jest spora, ponieważ nawet z lewej i prawej ramka ma kilka milimetrów. Nad ekranem jest logo producenta, a pod nim znalazły się dobrze znane użytkownikom Androida przyciski: Wstecz, Home oraz Menu.

Zegarek nie sprawia wrażenia produktu premium, ale nie kosztuje też fortuny.

Na boku bryły urządzenia po lewej stronie znalazł się port microUSB, który służy do ładowania zegarka. Umieszczony został pod zaślepką, która uszczelnia obudowę. Niestety, projektanci się nie popisali i strasznie ciężko ten plastikowy element zdjąć - w przypadku smartfonów i obiektywów Sony jest to o wiele wygodniejsze. Na szczęście robi się to raz na kilka dni, ale szkoda że nie zostało to lepiej przemyślane.

Przycisk blokady znalazł się po przeciwnej stronie. Guzik przypomina z wyglądu analogiczny element flagowych smartfonów z linii Xperia. Nie uważam tego niestety za fortunny wybór, ponieważ każdy ma preferencje dotyczące tego, na którym nadgarstku nosi zegarek. Lepszym i bardziej neutralnym miejscem byłby spód lub… wybudzanie zegarka przez dotknięcie samego wyświetlacza dwoma palcami.

sony-sw2 (10)

Wyświetlacz i zegarek w praktyce

Mimo kiepskiego ułożenia przycisku blokady, samo korzystanie nie jest jakoś specjalnie uciążliwe. Ekran jest zauważalnie lepszy i nie blaknie w słońcu tak, jak w poprzednich generacjach, ale nie można go nazwać szczególnie dobrym. Piksele są widoczne gołym okiem, kolorowy nie są idealnie odwzorowane, a czerń jest… ciemnoszara.

W ciemnym pomieszczeniu nie jest jeszcze najgorzej, ale jak zaświeci słońce, to komfort użytkowania znacznie spada. Na szczęście zegarek nie jest ciężki, a nawet gumowy, standardowy pasek jest dość wygodny, chociaż nie można zapinać go za mocno bo może zostawić odgnieciony ślad na skórze.

Przez kilka dni z rzędu zakładałem go codziennie i nie odczułem żadnego dyskomfortu.

Zegarek Sony jest wygodny, i nie sprawiał problemów, chociaż klasycznego zegarka nie noszę już od ładnych kilku lat. Wibracje powiadamiające o nowych zdarzeniach odczuwalne, a nawigacja po menu za pomocą dotykowego ekranu i systemowych przycisków intuicyjna. Czas reakcji na dotyk jest zadowalający.

Oczywiście jest mały problem jesienią i zimą, gdy w grę wchodzą ubrania z długimi rękawami. Dobrym rozwiązaniem by była, jak w przypadku poprzedniego modelu, możliwość odpięcia samego zegarka od paska - niestety to wiązałoby się ze wzrostem grubości urządzenia, a widać projektanci Sony nie mogli lub nie chcieli sobie na to pozwolić.

Zalety i wady Sony SW2

Chociaż cała kategoria urządzeń mi się nie spodobała, zegarek od Sony ma sporo plusów. Bardzo istotna jest tutaj wodoodporna obudowa, dzięki użyciu technologii stosowanej w topowych smartfonach tej japońskiej firmy. Na duży plus zaliczam czas pracy na akumulatorze, dzięki czemu nie ma konieczności podłączać zegarka do gniazdka codziennie, a zaledwie raz na kilka dni. Naturalnie dokładny czas pracy zależy od tego, jak często sprawdza się powiadomienia i godzinę.

Z pewnością ? wbudowany moduł NFC, który coraz częściej trafia do gadżetów i akcesoriów japońskiego Sony. To świetne rozwiązanie, które upraszcza proces parowania urządzeń łączących się przez Bluetooth. Wystarczy przyłożyć plecki smartfona do zegarka, a na ekranie telefonu pojawi się link do aplikacji do obsługi SmartWatch 2 w sklepie Google Play. Pierwsze połączenie dzięki temu trwało zaledwie kilkanaście sekund, po których zegarek był gotowy do użycia.

To za mało.

Urządzenie elektroniczne to nie tylko połączenie plastiku, krzemu i innych pierwiastków. To także, a może przede wszystkim, oprogramowanie. A to w przypadku SmartWatcha 2 od Sony, tak po prostu, zawodzi. Samo urządzenie ma własny soft i dość podstawowe możliwości na starcie, ale można dodatkowo je rozbudować poprzez instalację na sparowanym smartfonie dodatkowych mini-aplikacji z Google Play.

Tylko co z tego, skoro wszystkie sprawdzają się mocno średnio? Niestety, problemów które sygnalizowałem pisząc pierwsze wrażenia, nie udało się rozwiązać. Wspominałem wtedy, że nie da się przenieść na ekran wszystkich powiadomień. Sprawdzałem kilka dodatków które miały pomóc to osiągnąć, ale żaden nie działał zadowalająco, albo wymagał zdefiniowania stu różnych reguł.

Możliwości? Wbrew pozorom niewielkie

Tak jak pod względem wykonania zegarek Sony jest w najgorszym wypadku poprawny, a nawet pokusiłbym się o określenie “całkiem niezły”, tak zabrakło szlifów oprogramowania i pewne aspekty rozwiązano po macoszemu. Owszem pozwala on sprawdzić nie tylko aktualną godzinę, ale też powiadomienia z telefonu bez wyciągania go z kieszeni. Można dzięki niemu w prosty sposób odebrać lub nawiązać połączenie, przeczytać SMS-a, sprawdzić następne spotkanie, uruchomić zdalnie trening w Endomondo. Do funkcji można zaliczyć zdalną kontrolę odtwarzacza muzycznego, a nawet migawki aparatu.

Niestety, mało która funkcja realizowana jest poprawnie. Podczas odbierania połączeń występowały zbyt duże opóźnienia, chociaż stabilność połączenia Bluetooth poprawiła się znacznie względem poprzednich urządzeń tego typu od Sony. SMS-y, owszem, są wyświetlane, ale wyłącznie w formie pojedynczych wiadomości bez wątkowania, tak jak w aplikacji w telefonie. Na domiar złego kalendarz pomija niektóre wydarzenia.

Czy to wszystkie wady? Niestety, nie.

Kontrolować można wyłącznie systemowy odtwarzacz, a przynajmniej używane przeze mnie Spotify, Audible oraz SmartAudiobook Player są nieobsługiwane. Aparat można kontrolować z poziomu nadgarstka, ale nie jest uruchamiana dokładnie ta sama aplikacja, co przez menu telefonu, tylko jej prostsza wersja. Powiadomienia Twittera i Facebooka nie są zsynchronizowane z programami na telefonie. Brak pusha, a wyłącznie odświeżanie co 15 minut, przez co te dodatki są po prostu bezużyteczne.

Sam interfejs na zegarku jest… bardzo prosty. Do tego stopnia, że nie można ułożyć ikonek mini-aplikacji w zegarku inaczej jak alfabetycznie, lub w kolejności od ostatnio użytych. To problematyczne, jeśli pojawią się nagle trzy ekrany skrótów, które trzeba przewijać. A tych może być całkiem sporo, bo np. takie Endomondo uszczęśliwia użytkownika na siłę i wpycha swoją appkę na zegarek bez pytania. Do tego jest ona przygotowana - jak niektóre dodatki do Sony SW2 znalezionych w Google Play - na poprzednią generację zegarka, przez co razi pikselozą. Nie mówiąc już o tym, że sporo dodatków ze sklepu, które testowałem, zwyczajnie się nie uruchamia.

REKLAMA

Sony SmartWatch 2 testowałem wraz z najnowszym flagowcem od Sony, czyli recenzowaną już na łamach Spider’s Web smartfonem Xperia Z1, ale współpracuje on z urządzeniami z Androidem od wielu różnych producentów - w przeciwieństwie do np. Samsunga Galaxy Gear. Jest przy tym wykonany poprawnie, a czas pracy na baterii i wodoodporność zasługują na uznanie. Gwoździem do trumny SmartWatcha 2 jest jednak niestety to - pomijając szereg innych wymienionych powyżej wad - że oznaczone powiadomienie na zegarku nie zostaje oznaczone jako przeczytane na telefonie.

Tym samym urządzenie, które ma z założenia nam oszczędzać czas, paradoksalnie go... marnuje.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA