Social media  / Felieton

Twitter chce spokoju przy IPO, ale zderzy się z brutalną rzeczywistością

Twitter wysłał właśnie najważniejszego tweeta w swojej historii - w mniej niż 140 znakach poinformował, że złożył odpowiednie dokumenty przed Amerykańską Komisją Papierów Wartościowych (SEC), które mają doprowadzić do jego debiutu na giełdzie (IPO). Przy okazji wybrał tzw. ścieżkę konfidencjonalną, czyli taką, w której do czasu bezpośrednio przed debiutem na giełdzie nie będzie musiał spowiadać się ze swoich wyników. Sprytnie, ale i bardzo logicznie.

Ile jest wart Twitter?

7-letni Twitter wcale nie spieszył się z debiutem na giełdzie. W zasadzie jest ostatnim wielkim fenomenem Sieci 2.0, którego jeszcze na giełdzie nie ma. Inni - jak Facebook, Linkedin, czy Yelp - na giełdzie obecni są od dawna. Kto wie, czy Twitter nie był wręcz zmuszony, aby w końcu po pieniądze na giełdzie pójść, ponieważ spekuluje się, że liczba jego prywatnych inwestorów przekroczyła 500, a to oznacza obligatoryjne otworzenie ksiąg finansowych do publicznego wglądu.

Oczywistym jest pytanie o to, ile jest wart Twitter. Jak pamiętamy, wycena Facebooka przy debiucie przekroczyła 100 mld dol., co czyniło firmę Zuckerberga największą spółką technologiczną przy debiucie w historii świata. Później przez rok było różnie - dopiero kilkanaście dni temu kurs akcji Facebooka przekroczył poziom ceny debiutu. Nie odbyło się przy okazji bez skandali, ponieważ główny gwarant emisji akcji Facebooka, Goldman Sachs, sztucznie zawyżył cenę na kilka chwil przed IPO.

Jeśli wierzyć analitykom, którzy raportowali kolejne inwestycje prywatne w Twittera, jest on warty ok 9 mld dol. Na tyle wyceniano spółkę zarządzaną dziś przez Dicka Costello, gdy w styczniu fundusz inwestycyjny BlackRock kupił część udziałów w Twitterze. Wydaje się, że to właśnie w poziom ok 10 mld dol. kapitalizacji giełdowej przy debiucie będzie celował Twitter.

twitter

To dużo i mało zarazem. Dużo jeśli spojrzymy na przychody Twittera, które ponoć wynoszą mniej niż 1 mld dol. rocznie. Jeśli wierzyć wyliczeniom EMarketer, w tym roku przychody Twittera z reklam mają oscylować wokół 580 mln dol. Oczywiście szefowie serwisu opowiadają w mediach o braku ciśnienia na krótkoterminowe zrywy w przychodach, ale giełda zawsze mówi "sprawdzam". W kluczowym parametrze obrazującym zdolność Twittera do monetyzacji swojego potężnego ruchu nie jest najlepiej. Mało jeśli spojrzymy na wycenę Facebooka, który przecież nad wyraz rozdmuchanymi przychodami przed IPO nie grzeszył. Dziś Facebook warty jest jednak 108 mld dol., a Yelp - który przecież zasięgowo jest znacznie mniejszy od Twittera - wyceniany jest przez giełdę na 32 mld dol. Wydaje się więc, że Twitter ze swoimi 200 mln użytkowników wysyłających ponad 400 mln tweetów każdego dnia, po prostu podchodzi do swojego IPO z należnym umiarem i spokojem.

Potwierdzać to może właśnie decyzja o przeprowadzeniu IPO ścieżką konfidencjonalną. Twitter nie chce podobnego zamieszania, które było udziałem Facebooka, gdy ten debiutował na giełdzie. Ta ścieżka (zarezerwowana jedynie dla firm o przychodach niższych niż 1 mld dol.) pozwali Twitterowi wstrzymać publikację swoich danych finansowych do 21 dni przed oficjalnym debiutem na giełdzie.

Twitter ma sporo do udowodnienia.

Rychły debiut Twittera na giełdzie to niezwykle ciekawa sprawa. Z jednej strony Twitter stał się pulsującym centrum medialnego świata, a jego wpływ na politykę, media (w szczególności prasę), celebrycki miszmasz, czy też setki milionów zwykłych ludzi, jest po prostu ogromny. Tyle tylko, że to nie przekłada się na nad wyraz dobre wyniki finansowe. Twitter będzie musiał udowodnić, że jego reklamowy potencjał to coś więcej, aniżeli obietnica. Wielu marketerów wciąż wątpi w to, czy Twitter ma jakikolwiek potencjał reklamowy, który przekładałby się na realną sprzedaż. Co więcej, Twitter nie grzeszy również wielką liczbą możliwości reklamowych dostępnych na jego dość hermetycznym w sposobie działania.

Bardzo ważne są również pytania o to, czy popularność Twittera to długoterminowy potencjał. W końcu coraz więcej zwykłych osób do codziennej komunikacji między sobą wybiera inne serwisy, jak chociażby należący do Facebooka Instagram, czy hit ostatnich kilkunastu miesięcy Snapchat.

Twitter może się więc starać, aby jego IPO odbyło się w spokoju i bez skandali, ale fakt faktem, że będzie się musiał zderzyć z brutalną rzeczywistością świata inwestorów.

Zdjęcia LONDON - JULY 31: Social networking and microblogging site oraz Wall street sign in New York with New York Stock Exchange background pochodzą z serwisu Shutterstock. 

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst