Tech  / Felieton

Użytek fanowski - tego nam trzeba, ale nie na zasadach wytwórni

Wytwórnie na różny sposób próbują walczyć z piractwem. Przykładem są azjatyckie działania Sony i Disney’a. Korzyści z łamania praw autorskich dostrzega natomiast Warner Bros. Chciałoby się powiedzieć wreszcie!

Definicja piractwa jest bardzo szeroka, a w dodatku dość płynna. To spory problem związany z prawami autorskimi, które są zawiłe, skomplikowane i w dodatku bardzo różne w zależności od kraju, a często także w zależności od rodzaju treści. Prawo narusza nie tylko udostępnianie całości lub fragmentu utworu, ale też ich przerabianie, wykorzystanie postaci itd.

Viralowe filmiki z fragmentami filmu Upadek to oczywiście naruszenie praw autorskich, podobnie jest z wykorzystaniem fotek w memach i innych obrazkach roznoszonych po sieci. Jeszcze innym przykładem są opowiadania fanów i szereg innych amatorskich treści wykorzystujących wizerunki bohaterów czy artystów.

Większość wydawców przez lata uważała takie zachowania za coś niezwykle złego. Na różne sposoby walczono z fanami. Swego czasu pamiętne były pozwy prawników J.K. Rowling dla twórców fanowskich opowieści czy autora serwisu HP Lexicon. Dostał on pozew, ponieważ chciał wydać bogaty zbiór informacji o świecie Harry'ego Pottera także na papierze. Takie potyczki prawne z fanami to także działania firm technologicznych. Trzy lata temu polski serwis Applemania otrzymał rzekomo pozew od Apple za naruszenie nazwy i logotypu.

Prawnik wytwórni Warner Bros, Dacid Kaplan wreszcie zauważa potrzebę określenia czegoś takiego jak „użytek fanowski”. Na dzień dzisiejszy nie chodzi tu o stworzenie jakiegoś dodatkowego prawa, przede wszystkim chodzi o nie ściganie osób, które dla fanowskich celów wykorzystują materiały wytwórni. Oczywiście brak jasnego sprecyzowania tego, sprawia, że nadal granica między takim dozwolonym użytkiem, a niedozwolonym będzie płynna.

Słowa prawnika Warner Bros podczas antypirackiej konferencji są ważne, ponieważ to pewien krok ku normalności. W końcu w większości przypadków fani działają na korzyść danej marki, filmu, serialu. Promują go, angażują się w akcje twórców i często wydają najwięcej na nowe produkty czy wszelkie gadżety. Warto tu wykorzystać potencjał drzemiący w tych osobach zamiast straszyć ich pozwami. Poza tym to często walka z wiatrakami, gdyż często trudno jest odszukać pierwotnego twórcę internetowego mema.

Niestety na chwilę obecną i jeszcze zapewne przez długi czas to wytwórnie, producenci i twórcy będą dyktować warunki tego fanowskiego użytku i gdy coś nie będzie po ich myśli to sypną z rękawa pozwami. Reguły powinny być jasno ustalone, na razie ich brak przez co mamy pewną wolną amerykankę i władczych twórców.

Dyskusja o użytku fanowskim, pomysły ustawodawcze Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji pokazują po raz kolejny jak wielkim problemem są prawa autorskie. Potrzebujemy krystalizacji tych zapisów i to najlepiej na szczeblu globalnym. Inaczej wciąż szerzyć będzie się piractwo, a przede wszystkim niezbyt logiczne pomysły instytucji publicznych i twórców czy właścicieli praw.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst