REKLAMA

Pakistan do Google: albo wyczyścicie YouTube, albo całkiem znikniecie z naszego Internetu

Pakistan do Google: albo wyczyścicie YouTube, albo całkiem znikniecie z naszego Internetu
REKLAMA

Nowy minister ds. IT i telekomunikacji w Pakistanie – Anusha Rahman Khan - postawił Google twarde warunki. Albo zablokujecie na YouTube bluźniercze i obraźliwe materiały, albo spotkacie się z poważnymi konsekwencjami.

REKLAMA

Serwis The Times of India poinformował, że wszystkie serwisy Google mogą zostać zablokowane na terenie całego Pakistanu. To zapowiedź nowego ministra ds. IT i telekomunikacji. Zdaniem polityka, serwis z materiałami wideo jest pełen bluźnierczych i obraźliwych materiałów.

REKLAMA
REKLAMA

Anusha Rahman Khan wykazał się lekką ignorancją i nieznajomością tematu. Owszem, główna usługa Google, na bazie której powstała cała firma, to wyszukiwarka, ale przecież to zaledwie kropla w morzu tego, co udostępnia internetowy gigant.  Wystarczy chociażby wspomnieć o systemie Android, właśnie YouTube, kalendarzu, dokumentach, Drive i wielu, wielu innych. Mają one swoje alternatywy, ale nie tak sprytnie połączone ze sobą, więc korzystanie z nich wcale nie byłoby takie łatwe, jak z Google.

REKLAMA

Poza tym to nie pierwszy raz, kiedy rząd Pakistanu grozi zablokowaniem jakiegoś serwisu, również Google. Sam YouTube nie jest dostępny od września zeszłego roku, kiedy to pojawił się tam film o nazwie „Innocence of Muslims”, który – mówiąc delikatnie – szydzi Mahometa i całego Islamu. Wcześniej serwis był też blokowany w 2008 roku. To samo spotkało także Twittera i Facebooka.

REKLAMA

Na szczęście Rahman Khan nie chce, aby z YouTube’a całkowicie zniknęły obraźliwe treści. Chce natomiast, żeby Google utworzyło dla jego państwa specjalny filtr, dzięki któremu bluźniercze filmy nie byłyby dostępne dla Pakistańczyków. Jednak sposób, w jaki chce to tego doprowadzić jest bardzo radykalny. Jeśli zostanie utworzony filtr, to Pakistan odblokuje YouTube. Jeśli Google nic w tej sprawie nie zrobi, to zostaną zablokowane jego pozostałe serwisy. Takie są jego żądania.

REKLAMA
REKLAMA

Takie podejście do sprawy wydaje się rozsądne i głupie jednocześnie. Sensowne jest to, że minister w rządzie Pakistanu żąda specjalnego filtra, a nie całkowitego usunięcia materiałów. Jednak już dojście do tego celu jest chyba niezbyt przemyślane. Poza tym problemem Pakistanu jest to, że Google na razie nie zamierza oferować  filtru w tym kraju, przynajmniej nie w najbliższym okresie. Według Daily Times potrzeba na to czasu, aby dobrze zapoznać się z prawem i obyczajami konkretnego państwa i dlatego może się wydawać, że internetowy gigant ociąga się w tej sprawie.

REKLAMA
REKLAMA

Obawiam się jednak, że ministrowi Pakistanu brakuje cierpliwości. Chciałby dostać wszystko już i teraz, a to przecież nie takie proste, jakby mogło się wydawać. Należałoby się też zastanowić, czy jest to opłacalne dla Google. W końcu YouTube nie działa tam już od 9 miesięcy i chyba nie ma tragedii z tego powodu. Druga strona medalu jest taka, że to rynek o ogromnym potencjale. Kraj jest zamieszkiwany przez ponad 182 miliony ludzi, więc Google prędzej czy później będzie musiało zainwestować w „pakistański filtr treści”. Tylko kiedy to nastąpi…

Damian Jaroszewski
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA