Sprzęt  / Recenzja

Tablet z Windowsem 8 Asus VivoTab Smart - dla kogo? Recenzja Spider's Web

Picture of the author

Mój eksperyment z Windowsem 8 spalił trochę na panewce. Egzemplarz Asusa TF810, który miałam testować, okazał się egzemplarzem uszkodzonym. W tymczasowym zastępstwie do testów dostałam Smart Taba - czyli nie hybrydę, a już bardziej typowy tablet z Windowsem 8. Wykluczając nawet to, że TF810 był uszkodzony, gdybyście kazali odpowiedzieć mi tak lub nie na pytania, czy warto zainteresować się TF810/Smart Tabem, bez specjalnego namysłu odpowiedziałabym nie/tak. Z kilku powodów.

Poniższy tekst jest całkowicie subiektywny i nie jest dosłowną recenzją sprzętu, a raczej wrażeniami z używania go.

Największą zaletą, ale i problemem Windowsa 8 jest to, że jest do wszystkiego. To oznacza, że producenci mogą dać upust swoim fantazjom i tworzyć urządzenia, które z poprzednimi wersjami Windowsa nie miałyby racji bytu. I tak na przykład TF810 to takie nie do końca wiadomo co. Niby tablet, ale na tablet za duży i zbyt ciężki, niby notebook, ale jak na notebook kiepsko wyważony, niewygodny i nawet trochę za mały... Pisałam więcej o tego typu urządzeniach w kontekście VivoTaba pisałam tutaj, ogólnie jednak TF810 pokazuje, że hybrydy z Windows 8 przechodzą mały kryzys tożsamości idą na kompromis we wszystkich najważniejszych elementach jednych i drugich kategorii sprzętów.

Smart Tab to trochę inna bajka. To tablet i nie ma w tym zbyt dużego kompromisu. O ile TF810 ma porty USB i inne typowo pecetowe udogodnienia, tak Smart Tab ich nie posiada. Ma za to mniejszy ekran (10,1 cala), jest lżejszy, mniejszy i bardziej mobilny. Nie myślałam, że tak przecież z pozoru niewielka różnica w wielkości ekranów - 11,6 i 10,1 cala - poskutkuje całkowicie innymi odczuciami z używania sprzętu, a jednak.

Specyfikacja urządzenia tutaj.

Nie za duży, nie za mały, to tablet!

Smart Tab znajduje się na granicy wielkości tego, co można nazwać wielkością odpowiednią dla tabletu. Chociaż sama preferuję raczej 7 a nie 10 cali, to przy domowym czy nawet mobilnym użyciu 10 cali jest przystępną wielkością i co najważniejsze w trybie pionowym nie sprawia wrażenia monstrualnie długiego i wąskiego, przez co niemal karykaturalnego. Owszem, przy iPadzie z innymi proporcjami ekranu widać, że Smart Tab to inna filozofia, ale to w zasadzie tyle. Jak na tablet Smart Tab jest rozmiarowo całkiem przyzwoity. To jego największa przewaga względem TF810 i innych, 11 i więcej calowych tableto-PC z Windowsem 8.

Smart Tab nie powala specyfikacją, która jednak nie jest też zła, a Windows 8 działa na nim sprawnie. Oznacza to, że nie pogramy w lepsze gry, ale do codziennego przeglądania sieci, prostych gier czy nawet zwykłej pracy nada się, dosyć przyzwoicie. Praca na przeglądarce w trybie desktpowym z otwartymi 8-10 kartami, z włączoną aplikacją Deezera w trybie Modern i tym podobne czynności są komfortowe. Smart Tab potrafi czasem lekko się “przyciąć”, kilka razy zdarzyło mu się też pernamentnie zamrozić, jednak były to przypadki jednostkowe i spowodowane dosyć dużym obciążeniem kilkoma większymi programami. Przy zwykłym użytkowaniu - Facebook, dwie karty na YouTube, 3-4 strony z informacjami, TweetDeck oraz notatnik i Deezer w Modern UI komputer, mówiąc kolokwialnie, “daje radę”.

Problemy są, a jakże

Wracając jednak do samego wykonania. Tu są plusy i minusy. Smart Tab jest stosunkowo poręczny, jak na takie rozmiary, szerokie ramki ułatwiają trzymanie go bez przypadkowego dotykania ekranu, a przyciski głośności czy blokady ekranu są umiejscowione w wygodnie i mają dobrze wyczuwalny skok.

Tył tabletu wykonany jest z nieco śliskiego, ale miłego i odpornego plastiku. Mam za to dwa zarzutydo Smart Taba: przycisk Start na dolnej krawędzi urządzenia jest niepodświetlany, więc trafienie w niego w ciemności lub nie odrywając wzroku od ekranu jest niemal niemożliwe, a ekran nie grzeszy czułością przy krawędziach. Z problemem tym zetknęłam się kilkukrotnie zwłaszcza przy używaniu przeglądarki w trybie desktopowym przy przełączeniu kart, przede wszystkim po zminimalizowaniu pełnoekranowego wideo. Trzeba dotknąć wtedy ekranu gdzieś pośrodku, a dopiero potem na krawędzi.

Jakość dźwięku przy podłączonych słuchawkach jest bardzo przyzwoita, natomiast z wbudowanych głośniczków już nie. Dźwięk jest płaski i bardzo cichy. Ekran o rozdzielczości 1366x768 pikseli jest kolorowy i wyraźny, chociaż dla mnie biel jest nieco przyżółkła, ale pewnie t kwestia używania na co dzień ekranu matowego, na którym biel jest bardziej niebieskawa. Za to widoczność ekranu w świetle jest przyzwoita, chociaż trzeba liczyć się z tym, że jest to ekran błyszczący, więc efekt lustra jest na nim na porządku dziennym. Na dodatek lustra z odbiciami palców, bo to przecież ekran dotykowy. Tylko, że w warunkach domowych to nie ma za dużego znaczenia - wszystko, łącznie z kątami widzenia oraz łatwością czyszczenia jest zadowalające. To najlepsze słowo określające Smart Taba - sam w sobie jest po prostu zadowalający.

Dziwna wada

Smart Tab ma jedną, dziwną wadę, i nie jest to brak portów USB i tak dalej, tylko konieczność ładowania przez... microUSB. W odróżnieniu od VivoTaba, który posiada specjalny port ładowania, Smart Taba ładuje się taką samą wtyczką, jak smartfony. Oznacza to, że gdy pracuje się w trybie Modern to tablet ładuje się w ślimaczym tempie, a gdy obciąży się komputer mocniej, na przykład w trybie Pulpitu, to może kazać się, że ładowanie po prostu nie nadąża.

To wypadkowa obciążenia - tego, czego się używa, czy odtwarza się dźwięk, wideo, jaką ma się jasność ekranu, a przede wszystkim jakiego używa się kabla. Na przykład nie mogę użyć mojego długiego kabla, bo okazuje się, że mimo wskazania ładowania tablet powoli traci baterię. Na krótkim kablu jest o wiele lepiej, i tak dalej. Dziwna to sprawa, nieco irytująca, ale byłaby bardziej irytująca, gdyby nie bateria.

Ta jest dobra. Nie wspaniała, nie ma co marzyć o pełnej dobie działania i tak dalej, ale jak na stosunkowo tani tablet z Windowsem 8, czyli systemem służącym zarówno do pracy, jak i do typowo tabletowych zastosowań, to jest dobra. Wspominane przez producenta 9,5 godziny pracy przy oszczędzaniu baterii jest jak najbardziej możliwe, natomiast nie ma problemu z 7-8 godzinami działania bez specjalnych wyrzeczeń. Tu znowu wszystko zależy od obciążenia, bo Smart Tab potrafi rozładować się i po 5-6 godzinach, ale to wymaga postarania się o to.

Nie od rana do wieczora, ale maszynka do Fejsbuka w porządku

Nie ma więc mowy o tym, by na Smart Tabie pracować od rana do wieczora bez ładowania, ale naładowany sprzęt spokojnie posłuży do takiego przeciętnego, kilkugodzinnego korzystania. I znów w korelacji z ceną i pozycjonowaniem do zwykłego, a nie biznesowego konsumenta, ma to sens - jako maszynka do mediów społecznościowych, dokumentów i obejrzenia ulubionego serialu Smart Tab sprawdzi się znakomicie.

Akcesoria, głupcze, akcesoria!

Smart Tab jednak pewnie nie przypadłby mi do gustu sam w sobie, bo mimo sensownych rozmiarów używanie go jako stricte tabletu byłoby po kilkudziesięciu minutach niewygodne. Na ratunek przychodzi cover-okładka. Wprawdzie nie ma funkcji wygaszania ekranu po zamknięciu, jak ta z iPada, ale tak jak ta z iPada służyć może za podstawkę.

Magnes przytrzymuje ją przy krawędzi urządzenia, a składany mechanizm zapewnia stabilne ustawienie pod wygodnym kątem. Nie jest to regulowany mechanizm docka z klawiaturą, ale nie jest źle. Jednak używanie tylko dotyku może sprawdzi się u osób, które konsumują, a nie tworzą - dotykowa klawiatura Windowsa 8 jest dosyć wygodna, obsługuje wprowadzanie polskich znaków gestem w górę i do pisania krótkich komunikatów nada się w sam raz - i tu z pomocą przyjdzie klawiatura bluetooth.

Asus po około tygodniu używania Smart Taba wyłącznie dotykowo wysłał mi do testów klawiaturę z touchpadem i nagle Smart Tab okazał się całkiem sensownym narzędziem. Sama klawiatura jest, cóż, zadowalająca, do pisania dosyć wygodna. Co jednak najważniejsze zamienia tablet w PC i to nie w sposób, w jaki robi to dock z dużego Vivo Taba. Jak już wspominałam rozwiązanie z Vivo Taba powoduje niekomfortowe przeważanie sprzętu w tył, tutaj nie ma tego problemu. Wprawdzie nie można regulować nachylenia ekranu, ale za to klawiatura nie jest na stałe przymocowana do urządzenia.

W tej postaci Smart Tab staje się takim komputerkiem, trochę jak netbook, ale nawet lepszy, bo z dotykowym ekranem i opcją działania jako tablet. A to ma ogromne znaczenie.

Windows 8

Windowsa 8 dotychczas używałam tylko na niedotykowych urządzeniach i bardzo intrygowało mnie, jak sprawdza się obsługiwany palcem, bo przecież Modern UI aż się o to prosi. Mam mieszane wrażenia, ale jedno jest pewne - dotyk zmienia całkowicie podejście do tego systemu i komputerów w ogóle. Dość powiedzieć, że gdy wracam do mojej niedotykowej Toshiby to odruchowo zaczynam macać jej ekran. I że mój kolejny komputer będzie koniecznie z dotykowym ekranem.

Obsługiwanie Modern UI dotykiem jest niesamowicie przyjemne. Przyzwyczajenie się do gestów - przeciągnięcie od lewej, od prawej krawędzi, z dołu, z góry - następuje szybko i przynajmniej ja po dwóch dniach zaczęłam bez zastanowienia "wyciągać" uruchomione aplikacje przeciągnięciem od lewej bez zastanowienia. Staje się to dosyć naturalne.

Nie, Windows 8 jest daleki od ideału, ale tekst nie o tym. W skrócie: nawigacja po aplikacjach Modern bywa niewygodna, bo w wysuwanym pasku opcji znajdują się różne elementy w zależności od tego, jak zdecydował deweloper, system wciąż przełącza się pomiędzy trybem Modern i Pulpitem i czasem jest to konieczne nawet, jeśli tego nie chcemy, przycisk "Share" ma ograniczone możliwości i tak dalej.

Jednak dopiero na urządzeniu dotykowym widać, jak ten sposób interakcji z urządzeniem jest bardziej naturalny, niż klawiatura i myszka. Te są niezastąpione przy wielu czynnościach, ale często nawet w trybie desktopowym łatwiej jest po prostu raz dotknąć ekranu, niż przenosić dłoń na myszkę czy touchpad i najeżdżać kursorem na odpowiednie miejsce.

Microsoft czeka jeszcze dużo pracy nad Windowsem 8, ale uczynienie go bardziej przyjaznym do obsługi palcem to jedna z najlepszych i najważniejszych decyzji tej firmy w ostatnich latach.

Z ważnych rzeczy powinnam wspomnieć jeszcze o kilku

Smart Tab łapie kurz, mam wrażenie, że cover szybko się zniszczy przy intensywnym używaniu, przydałby się też jakiś fajny pokrowiec, żeby nie zniszczyć tabletu przy noszeniu w torbie, bo okładka nie trzyma się stabilnie na ekranie. Trochę rozczarował mnie brak rysika, takiego specjalnego, który dołączony był do większego Vivo Taba.

Asus dorzucił do Windowsa kilka swoich dodatków, czyli Web Storage - klienta chmury, aplikację do notatek czy asus@vibe Fun Center ze stacjami radiowymi. Do tego obok zwykłej aplikacji aparatu znajdziemy też Asus Camera - lepszy aparat z rozbudowanymi funkcjami czy filtrami. Dla zasady zrobiłam nim kilka zdjęć i nawet nagrałam wideo 1080p. Da się, dla mnie to kompletnie nieprzydatne rzeczy, ale jeśli ktoś ma potrzebę nagrywania i robienia zdjęć tabletem, to Smart Tab spełni ją zadowalająco.

Czy warto?

Przyznam szczerze, że sama rozważam kupno Smart Taba. To wydatek 1700 zł bez 3G i ponad 2000 zł z modemem. Urządzenie jest warte swojej ceny, ale przeznaczone jest dla niewymagających fajerwerków osób. To znaczy dla mojej mamy byłby idealny jako jedyny komputer, bo łączy stosunkową prostotę obsługi, dotykowy interfejs i spore możliwości dzięki "pełnoprawnemu" Windowsowi 8, a jednocześnie wydajnością nie spowoduje frustracji. Dla mnie natomiast byłby idealny jako dodatkowy komputer do rozrywki czy na wyjazdy - mały, poręczny, z funkcją tabletu i niemobilnym systemem.

Stosunek możliwości do ceny Smart Taba jest świetny - w świecie tabletów z typowymi mobilnymi, nie do końca wielozadaniowymi systemami, które a to nie obsługują Flasha, a to myszki, Smart Tab jest miłą odmianą.

Zdecydowanie przyjemne urządzenie, w którym zalety i cena przeważają nad wadami. Dla tych, którzy zdają sobie sprawę z możliwości tego urządzenia.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst