Tech  / Felieton

Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Internet mu nie pomaga

Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. W związku z tym uruchomiona została kampania „Język polski jest ą-ę”. Patronat objęła Rada Języka Polskiego.

Znaki diakrytyczne są najbardziej charakterystyczną cechą wyróżniającą nasz język spośród innych. W związku z globalną cyfryzacją naszego życia jego oryginalność jest zagrożona - o czym swego czasu pisał już Przemek. Z badania ARC Rynek i Opinia "Polacy a używanie znaków diakrytycznych" jasno wynika – coraz rzadziej dbamy o poprawność naszych wypowiedzi zarówno ustnych, jak i pisemnych. Dziś rozpoczyna się kampania „Język polski jest ą-ę” mająca na celu propagowanie poprawnej pisowni formalnej, jak i nieformalnej oraz czystości wypowiedzi.

Chrząszcz brzmi w trzcinie w Szczebrzeszynie,

Aż 63% Polaków nie zawsze dba o poprawność językową swoich wypowiedzi ustnych, co druga nie zwraca uwagi na poprawność wypowiedzi pisemnych. Ponad połowa mieszkańców kraju nad Wisłą jest zdania, że to właśnie znaki diakrytyczne nadają naszemu językowi oryginalności, ale już co piąta nie wykorzystuje ich w pisemnych formach wypowiedzi uważając, że nie widzi takiej potrzeby. Ponad połowa Polaków nie stosuje polskich znaków w wiadomościach z uwagi na szybsze ich wpisywanie.

W szczękach chrząszcza trzeszczy miąższ,

Z badań przeprowadzonych przez ePanel wynika także, że większą dbałość o jakość wypowiedzi ustnych oraz pisemnych wykazują kobiety. Ankietowani jako najbardziej charakterystyczną cechę naszej mowy wybierali spółgłoski szeleszczące („sz”, „cz”) oraz ogonki i kreseczki („ą”, „ś”).  Co trzecia osoba wskazywała na trudną odmianę wyrazów.

Najmniej ogonków, kresek i kropek w pisemnych wypowiedziach stosujemy w SMS-ach i czatach. Dalej znajdują się komunikatory, portale społecznościowe, blogi, fora, ankiety internetowe oraz e-maile. O formę pisemnych wypowiedzi najczęściej dbamy wypełniając wnioski oraz formularze.

Czcza szczypawka czka w Szczecinie,

Wraz ze wzrostem wieku ankietowanych rosła częstotliwość stosowania znaków diakrytycznych. Co trzecia osoba w wieku 15-24 lata, co piąta z przedziału 35-44 oraz zaledwie co siódma z zakresu 45-59 lat nie zawsze używa używa ogonków w wiadomościach. Niestosowanie znaków diakrytycznych może prowadzić do zaniku wyróżnialności polskiego języka i jego roli w przekazywaniu z pokolenia na pokolenie polskiego dziedzictwa kulturowego – w końcu to młode pokolenie niezbyt często dba o nasz język.

Znaków diakrytycznych niemal zawsze używamy w oficjalnych kontaktach, na przykład z przełożonymi w pracy, wykładowcami na uczelni czy np. pisząc maila do operatora sieci komórkowej o bezprawnie naliczoną fakutrę. Mniej dbamy o poprawną pisownię w kontaktach ze współpracownikami, czy rodziną. Co trzecia osoba nie używa ogonków w kontakcie z przyjaciółmi oraz partnerami. Ciekawe, w końcu „chodz ze mna do lozka” nie wygląda tak zachęcająco, jak „Chodź ze mną do łóżka”.

Chrząszcza szczudłem przechrzcił wąż,

Profesor Jerzy Bralczyk, językoznawca mówi:

„Język polski ciągle ewoluuje. Jednak moim zdaniem nie zawsze są to zmiany na lepsze. Dziś dużym zagrożeniem dla polszczyzny jest skłonność do nieużywania charakterystycznych polskich liter. Im częściej będziemy pisać na przykład esemesy bez znaków diakrytycznych, tym większe prawdopodobieństwo, że „ąści” szybko z naszego języka znikną. Tego bym niezwykle żałował,to byłoby naprawdę duże zubożenie. Uważam, że język polski jest ą-ę i tak powinno zostać. Używajmy polskich znaków za każdym razem, gdy wysyłamy SMS lub e-mail”.

Wywiad z profesorem można przeczytać tutaj.

Strząsa skrzydła z dżdżu,

Temat jest moim zdaniem bardzo ważny. Obecnie rzadko korzystamy z powszechnie kiedyś znanych metod komunikacji, gdzie słowo pisanie było podstawą – od butelki z zawiniątkiem wrzuconej do morza po zwykłe kartki pocztowe. Tradycyjna i jakże piękna forma komunikacji zanika. A właśnie to jest nośnikiem naszej kultury nie mówiąc już o zapominaniu o wyjątkowości naszego języka. Co więcej, otrzymanie kartki lub listu sprawia niesamowitą radość – w ostatnim czasie dostałem kilka takich przesyłek i momenty lektury listu czy kartki pamiętam o niebo lepiej, niż wiadomość wysłaną na Skypie. A może to było Gadu-Gadu? Nie, chyba jednak SMS.

Listy czy pocztówki są świetną formą komunikacji – można z nich wyczytać o wiele więcej, niż ekranu komputera czy smartfona. Tak, może i wysłanie wiadomości na Facebooku jest wygodniejsze, jednak emocjonalna otoczka wraz z ostrożnym otwieraniem koperty, by jej nie uszkodzić oraz późniejsza lektura są nie do porównania. Charakter pisma, zapach kartki oraz zwięzłość wypowiedzi – niesamowita sprawa. A taka chłodna, niemal bezosobowa wiadomość na ekranie – jaki niesie ze sobą przekaz poza samą informacją? Brak emotikony i domniemany foch nadawcy?

A trzmiel w puszczy, tuż przy Pszczynie,

Teoretyk komunikacji Marshall McLuhan już kilkadziesiąt lat temu przewidział kryzys słowa drukowanego. Podzielił on rozwój ludzkości na trzy etapy: trybalizację (wynalezienie języka w obrębie plemion), detrybalizację (pismo i druk oraz indywidualizację człowieka) oraz retrybalizację – wynalezienie mediów elektronicznych. Te są już dostępne od wielu lat. „Nie pozwolmy wiec, azeby nasz jezyk wlasnie w ten sposob sie prezentowal, w koncu nie czyta sie tego wygodnie.”

Straszny wszczyna szum...

Osobom, którym sprawa chronienia języka polskiego jest obca i nie chcą czytać powyższych akapitów, udostępniam poniższy klip:

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst