Social media  / Felieton

Mamy dla Was 500 iPhone'ów, niestety są bez folii zabezpieczającej

408 interakcji
dołącz do dyskusji

W ostatnich dniach na Facebooku wzmogła się aktywność użytkowników. Kolejna rzesza naiwnych ma nadzieje na darmowe telefony z wysokiej półki. Takie akcje bawiły mnie bardzo dawno temu, teraz zaczynają mnie mocno martwić – internet ogłupia.

Konkursy, konkursy i jeszcze raz konkursy – tym żyje cała masa osób na Facebooku licząc na łut szczęścia czy przysłowiową mannę z nieba w postaci ekskluzywnych dóbr. Jedyne co na nich może spaść to fala krytyki znajomych (jeżeli te nieco bardziej rozgarnięte osoby będą miały jeszcze ochotę na wyjaśnienie zwykłego naciągania po raz enty). A przecież tak wiele nie potrzeba, by zorientować się, że to wszystko szwindel, matactwo, szalbierstwo nawet, gdy nie było się świadomym obecności tryliona podobnych akcji.

"Otrzymaliśmy 500 telefonów iPhone 5 16GB, które z powodu braku ofoliowania telefonu (folia zabezpieczająca przy transporcie) nie mogą być wystawione na sprzedaż.
Z tego powodu wylosujemy 500 osób, które udostępnią ten status i polubią naszą stronę - iPhone 5."

iPhone 5
Liczba udostępnień przyprawia o ból głowy

Pytanie numer jeden – kto otrzymał 500 telefonów? Fanpejdż, który ledwo co powstał? Ciężko mi wyobrazić sobie największego nawet filantropa, który za lajka jest w stanie oddać tak wiele. Idąc dalej - dlaczego otrzymał tyle telefonów? Napad na iPociąg można wykluczyć – przecież dana osoba je otrzymała, a nie ukradła. Jest tu mały kruczek – w końcu wielki dobroduszny rozdawacz telefonów mógł dostać rzeczone 500 telefonów od złodzieja i misterny plan upada. Może ktoś specjalnie nie foliował telefonu, by… Koniec.

Moim zdaniem osoba, która kończy podstawówkę – bez całej otoczki strony i tak dalej – powinna zorientować się, że nikt nie posiada żadnego darmowego telefonu, a opis procesu losowania jest co najmniej dziwny. W końcu po co losować osoby, które mają udostępnić status i polubić stronę? Wystarczy przeczytać trzy zdania, by wiedzieć, ze coś jest nie tak. Trzy zdania.

Rozumiem, raz się można nabrać, można nawet i dziesięć razy. W końcu ktoś kiedyś odpisał na maila, który bez wyjątku przez filtry został sklasyfikowany jako spam i wygrał prezent od czarnoskórego magnata z Etiopii. To jest przypadek jeden na miliard. Albo na dziesięć miliardów (jeszcze trochę i znowu się komuś poszczęści). Nikt nie daje nic za darmo.

Z pewnością ogromna większość Facebookowiczów nie widziała na oczy regulaminu promowania się stron w tym serwisie, jednak wielu internautów w komentarzach wytyka brak zgodności działań z jego zapisami. Jak widać, bezskutecznie. A niesklasyfikowany feed na stronie głównej zaśmiecony jest tego typu postami.

Martwi mnie jednak, że umiejętność czytania ze zrozumieniem zanika, podobnie jak wypowiadanie się w sieci z zastosowaniem polskich ogonków. Nie mówię nawet o wykorzystaniu zdrowego rozsądku w swoich działaniach w sieci - tutaj już dawno straciłem wszelkie nadzieje. Jedynym pozytywnym aspektem całej sprawy jest poczucie humoru tych, którzy nie dali się nabrać. Przykładowo, poznaniacy mogli dziś wziąć udział w losowaniu kilkuset nowych tramwajów. Wypas!

Puentą może być komentarz jednego z naszych Czytelników mówiący o tym, że niebawem 140 znaków będzie dla nas zbyt długą formą wypowiedzi do przeczytania (i zrozumienia). Oby takie czasy nie nadeszły.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst