Social media  / Felieton

Facebook wygrał w Niemczech - nie będzie ksywek

Niemcy słyną z tego, że bardzo poważnie podchodzą do tematyki prywatności w internecie. Czasem aż do przesady, czego przykładem jest próba wymuszenia na Facebooku zmiany swojej polityki dotyczącej konieczności podawania przez użytkowników prawdziwych danych podczas rejestracji. Na szczęście nadal nie będzie przyzwolenia na fałszywe konta.

Założenie konta na Facebooku jest dobrowolne, a rejestrując się należy zaakceptować regulamin. Jednym z jego punktów jest natomiast konieczność podawania prawdziwych danych. Moim zdaniem to jeden z bardzo ważnych elementów, który ogranicza - nie eliminując w pełni, niestety - ilość fałszywych kont, zaśmiecających portal. Budowanie swojego profilu w oparciu o prawdziwe imię i nazwisko to zresztą jedna z jego większych zalet.

Oczywiście wiem, że posiadanie konta nie jest potrzebne do życia, ale korzystanie z wielu serwisów bez podpięcia Facebooka jest niemożliwe, lub poważnie utrudnione, kastrując je z tej społecznościowej części funkcji. Jednak trzeba zaznaczyć, że konto na portalu nie jest obowiązkowe. Jeśli ktoś nie chce podawać nazwiska, nikt go do tego siłą nie zmusza.

Facebook a sprawa niemiecka

Regulamin regulaminem, ale okazuje się, że konieczność podawania prawdziwych danych stoi w sprzeczności z niemieckim prawem wolności wypowiedzi w sieci. Associated Press donosi, że mimo to dziś Facebook wygrał w sądzie starcie w tej sprawie, a konieczność podawania prawdziwych danych nadal będzie obowiązywać. Europejska siedziba Facebooka znajduje się w Irlandii, nie Niemczech.

To dobra wiadomość i dobrze, żeby ta decyzja została podtrzymana. W końcu każdy serwis społecznościowy opiera się na budowaniu sieci kontaktów. A dużo prościej jest tworzyć ją w oparciu o prawdziwe avatary, imiona i nazwiska, a nie losowo wybrane rysunki i nic nie mówiące nicki. Nigdy nie byłem użytkownikiem Naszej Klasy, ale pamiętam Grono.

Pamiętam, że tam znajomi prześcigali się w kreatywnym uzupełnianiu swoich profili, przez co znalezienie konkretnej osoby graniczyło z cudem. Ten sam problem dotyczy zresztą kilku innych serwisów, z których korzystam. Przeglądając listę znajomych na Last.fm po kilku latach nie jestem już w stanie powiązać połowy kontaktów z osobami, które znam w rzeczywistości.

Internet się zmienił

W ciągu ostatniej dekady krajobraz internetu się poważnie zmienił. Pamiętam jak wczoraj, że jedną z głównych zasad, wpajanych użytkownikom sieci przez starszych stażem internautów, było nie podawanie online prawdziwych danych - imienia, nazwiska, adresu zamieszkania. Gdy zaczynałem przygodę z internetem, liczne chaty i fora dyskusyjne pełne były anonimowych nicków, z którymi po prostu dużo trudniej budować więzi.

Ludzie odeszli od tej zasady, ale tak naprawdę to Facebook zainicjował sieciowy boom na podpisywanie się imieniem i nazwiskiem, zamiast nicka. I za to mu możemy dziękować. W końcu mam praktycznie wszystkie swoje kontakty w jednym miejscu. Organizując urodziny jednym kliknięciem zaproszę wszystkich gości, a moje pytanie o termin najbliższego egzaminu zobaczą praktycznie wszyscy znajomi ze studiów.

Zbudowanie takiej bazy w obrębie serwisu zawdzięczamy między innymi właśnie konieczności podawania prawdziwych nazwisk. Rezygnacja z tego na rzecz możliwości zakładania fałszywych profili to po prostu kiepski biznes dla nas, użytkowników - więcej na tym stracimy, niż zyskamy.

Facebook musi zarabiać

Nie możemy też zapominać, że Facebook to machina reklamowa a jego istnienie uzależnione jest od tego, jaki zysk ze sprzedaży reklam wygenerują użytkownicy. Prosty rachunek - jeśli nie będzie zysków z reklam, nie będziemy mieć też tej scentralizowanej i globalnej platformy do komunikacji. A Facebookowi dużo prościej zainkasować pieniądze, gdy posiada bazę użytkowników podpisanych z imienia i nazwiska, niż anonimowych osób nie podajacych danych na swój temat.

A fałszywe profile? Jak ktoś się uprze, to bez problemu takowy stworzy i uczyni go realnym. Zresztą na mojej liście kontaktów na kilkaset osób znajdę kilka profili, w których moi znajomi chcieli być kreatywni i w polu “imię i nazwisko” podali dziwne ciągi znaków. Na szczęście to tylko ułamek listy, ale i tak czasem mnie korci, aby zgłosić te profile do administracji.

Facebook swoim wymaganiem prawdziwych danych zmienił sieć. Ale to największy serwis społecznościowy świata, dlatego to on znajduje się pod największym odstrzałem. Nie można jednak zapominać, że podobną politykę ma teraz Google, który wymaga podawania prawdziwych danych przy zakładaniu swojego konta, i od pewnego czasu zachęca użytkowników do podpisywania się prawdziwymi danymi na YouTubie.

To dobry kierunek. Z własnych obserwacji widzę, że osoby posługująca się prawdziwym imieniem i nazwiskiem dużo rzadziej korzystają z wulgaryzmów i mniej trollują. W końcu siłę anonimowych komentarzy wszyscy znamy z komentarzy na YouTubie czy przysłowiowym Onecie

A sporą różnicę w ogólnym poziomie komentarzy - między tymi napisanymi z połączonego z Facebookiem konta, a z konta anonimowego - widzę zresztą pod tekstami na Spider’s Web.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst