Tech

Webstar 2012 dla twórcy Kwejka Dymitra Glouchtchenko - zasłużenie, czy to się komuś podoba czy nie

Webstary to kontrowersyjny konkurs na ludzi i strony roku, który od 8 lat rozpala branżę internetową w Polsce. Rozpala głównie tym, że wybory akademii są zazwyczaj głośno krytykowane przez wszystkich wokół. W tym roku jednak, przynajmniej jeśli chodzi o wybór Człowieka Roku Internetu, w moim odczuciu kontrowersji nie ma - wygrał twórca serwisu Kwejk.pl, Dymitr Glouchtchenko. Zasłużenie, czy to się komuś podoba, czy nie.

Rankingi typu blog roku czy strona internetowa roku to śliska sprawa. Zazwyczaj nie wygrywają ci, którzy na to zasługują. Tak się najczęściej dzieje, bo ludzie, którzy dokonują wyboru albo nie są wolni od polityki, albo po prostu nie bardzo mają pojęcie o tym, co tak naprawdę dzieje się w polskiej Sieci. Czasami bywa też tak, że kryteria wyboru są tak głupie, że wygrywają ci, którzy kompletnie na to nie zasługują.

Tak nie jest w przypadku Glouchtchenko i serwisu Kwejk.pl, chociaż można zaryzykować twierdzenie, że bardziej zasadne byłoby, gdyby takiego wyboru dokonano rok wcześniej. Kwejk to jeden z najbardziej spektakularnych sukcesów w polskim internecie ostatnich lat, który - co ciekawe i zadziwiające - wyrósł na bardzo podobnym pomyśle do już istniejących gigantów, tj. Demotywatory czy Joemonster. I zanim zakrzykniecie, że nie mam racji, bo tamte serwisy są zupełnie inne, warto zastanowić się nad tym, co te serwisy oferują. Wszystkie trzy - obok paru innych jak Komixxy, czy Mistrzowie.org - oferują szeroko rozumianą rozrywkę opartą na gagu, obrazku, memie, bądź też tekscie, który ma rozśmieszać i bawić. Wiadomo - Kwejk.pl, kolokwialnie mówiąc, leci nieco bardziej po bandzie niż Demotywatory ze względu na ostrzejszy język i dowcip, ale w gruncie rzeczy chodzi dokładnie o to samo.

Kwejk.pl powstał wprawdzie w grudniu 2010 r. i choć sukces w postaci galopującego ruchu osiągnął w ciągu zaledwie kilku miesięcy, to jednak w 2012 r. nastąpiło gruntowne potwierdzenie trwałości jego fenomenu. Pomógł temu zapewne Facebook, gdzie treści kwejkowe trafiały na bardzo podatny grunt do wirusowego rozprzestrzeniania, choć nie można również nie docenić tego, że marka Kwejk wydaje się dziś młodsza i bardziej dynamiczna od Demotywatorów i dzięki temu tak wspaniale się rozwija.

Dla wielu poważnych osób, które internet traktują jako poważne medium, docenianie takich sukcesów jak ten Kwejka jest nieporozumieniem. Dla nich takie miejsca to ściek i kloaka internetu, która nie powinna wychodzić na światło dzienne. Tymczasem wbrew obiegowym opiniom Kwejk, Demotywatory, czy Komixxy to serwisy nie tylko dla rozwydrzonych gimnazjalistów. Wielu z moich poważnych znajomych, w większości kolesi po 30, a nawet 40, regularnie je odwiedza ciesząc się jak dzieci ze śmiesznych komentarzy, przysłowiowych cycków czy fajnie użytych przekleństw.

Co więcej, kwejkizacja, czy demotywatoryzacja internetu na swój sposób rozprzestrzenia się na tzw. poważne serwisy. Jeszcze rok, dwa lata temu na Gazeta.pl - portalu, który wciąż ma postrzeganie jako dla nieco starszych i bardziej wymagających nie było galerii ze śmieszynkami, memami z politykami, czy głupawkami związanymi z wydarzeniami o charakterze społecznym. Dziś są wszechobecne i ponoć należą do najpopularniejszych treści wyklikiwanych przez miliony.

W ten sposób Dymitr Glouchtchenko ma realny wpływ na to, jak zmienia się internet w Polsce i dlatego nagroda w postaci Webstara 2012 jest jak najbardziej uzasadniona.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst