Kwejka i Demotywatory czyta połowa internautów w Polsce. Mimo to wciąż nazywają ich kloaką polskiego internetu
Gdy twórcy serwisu Kwejk wręczano Webstara 2012 w kategorii Człowieka Roku Internetu rozpętała się narodowa wręcz dyskusja, czy to zasłużony wybór, czy powinno się promować serwisy rozrywkowe, w których poziom humoru nie każdemu „poważnemu” człowiekowi przypadnie do gustu. Obok epitetów padały też stwierdzenia, że Kwejk się kończy, że ruch spada i że jeśli już, to nagroda Glouchtchence powinna być przyznana rok wcześniej. Jak jest? Dotarliśmy do statystyk Kwejka za listopad 2012 r.
Webstar 2012 dla twórcy Kwejka Dymitra Glouchtchenko - zasłużenie, czy to się komuś podoba czy nie
Webstary to kontrowersyjny konkurs na ludzi i strony roku, który od 8 lat rozpala branżę internetową w Polsce. Rozpala głównie tym, że wybory akademii są zazwyczaj głośno krytykowane przez wszystkich wokół. W tym roku jednak, przynajmniej jeśli chodzi o wybór Człowieka Roku Internetu, w moim odczuciu kontrowersji nie ma – wygrał twórca serwisu Kwejk.pl, Dymitr Glouchtchenko. Zasłużenie, czy to się komuś podoba, czy nie.
Kwejk popularniejszy niż Demotywatory - mamy potwierdzenie
W Polsce modę na serwisy z obrazkami, zwłaszcza tymi zabawnymi, zapoczątkowały na dobrą sprawę Demotywatory. Ten zagraniczny format przeniesiony na polski grunt w pewnym momencie znał niemal każdy internauta. Jednak mamy już nowego króla stron-agregatorów grafik: Kwejka.
Autorem tekstu jest Czytelnik Spider’s Web o nicku Max King. Tekst powstał jako komentarz do cyklu tekstów Kuby Kralki na Spider’s Web pt. „Upadłe legendy polskiego internetu”.
Gdy Demotywatory świętują milion fanów Kwejk wpada w spiralę nieporozumień
To, że Demotywatory mają milion fanów wiedzą już chyba wszyscy. Bo przecież wszystko, co związane jest z najlepszym startupem ostatnich kilku lat roznosi się po sieci z szybkością błyskawicy. Dzieje się tak z obrazkami, które w serwisie zamieszczają użytkownicy, jak i ze wszelkimi informacjami dotyczącymi bicia przez dziecko JoeMonstera kolejnych rekordów. Co ciekawe strona z obrazkami na czarnym tle i z białym podpisem w wyścigu o pierwszy milion “lajków” na Facebooku pobiła takie tuzy internetowo-medialne jak Allegro czy Kuba Wojewódzki. Tego samego Kubę Wojewódzkiego, który do dziś oficjalnie nie przyznaje się do ekspozycji swojego wizerunku za pośrednictwem Facebooka.