Tech

Darmowe smartfony i jedzenie, tworzenie legendy i dynamika - Mayer przynosi do Yahoo! nadzieję

Google swojego czasu zasłynął na świecie informacjami o rajskich warunkach pracy, możliwości przeznaczenia 30% czasu pracy nad własnymi projektami, darmowym jedzeniem i otwartością. Tak Google tworzył swoją legendę i rozbudzał wyobraźnię nie tylko potencjalnych pracowników, ale i całego świata, który emocjonował się kolejnymi artykułami o tym, jak to w Google’u jest cudnie. Teraz była pracownica Google’a, a obecnie CEO Yahoo!, Marissa Mayer, zaczęła tworzyć legendę wokół tego przysypiającego giganta. I możliwe, że jej się uda!

Wybór Marissy Mayer na prezesa Yahoo! wywołał spore reakcje. Ta odpowiedzialna za wiele aspektów rozwoju usług Google’a osoba jest nie tylko jedną z najbardziej wpływowych kobiet na świecie, ale zarazem pewną ikoną i bardzo medialną postacią. Młoda, dynamiczna, atrakcyjna… I z pomysłem na Yahoo!, o czym już wiemy. Prognozy, jakoby Mayer miała ożywić Yahoo, sprawdzają się.

Zaledwie po dwóch miesiącach można stwierdzić, że Mayer chce odmłodzić Yahoo!. Zrezygnowanie z BlackBerry i darmowe smartfony dla pracowników z pakietami na rozmowy i internet, dzięki którym pracownicy mają korzystać z usług i obrać perspektywę użytkowników, darmowe posiłki dla pełnoetatowych pracowników, porozumiewanie się za pomocą nowoczesnych środków – między innymi Instagrama , a jednocześnie sprzedaż większośći Alibaba Group i wypłata dywidenty akcjonariuszon 3,65 miliarda dolarów) przy zostawieniu Yahoo! “jedynie” 650 milionów dolarów i 23% akcji, to wszystko składa się na jasny obraz: Mayer chce najpierw uporządkować Yahoo! i sprawić, że koncern stanie się atrakcyjny.

Marissa Mayer bardzo dobrze wie, że jedną z najważniejszych rzeczy w firmach internetowych są pracownicy. To oni przecież tworzą produkty i wizerunek, i jeśli firma nie jest w stanie przyciągnąć nowych, mocnych pracowników, to prawdopodobnie coś w niej jest nie tak i nie będzie konkurować z gigantami. Yahoo! ma wciąż ten problem, ale dlatego Mayer zatrudnila byłego Andrew Shulte’a, również byłego pracownika Google, na stanowisku szefa zatrudnienia. Zręczne posunięcia w stylu darmowego, topowego smartfona (HTC, Samsung, iPhone lub Lumia 920) mają oprócz pokazania internetu z perspektywy użytkowników (no bo przecież BlackBerry to nie jest to, czego używają ludzie na świecie, i z pewnością BB jako firmowe urządzenia nie pomagały w tworzeniu produktów mobilnych) czy darmowego jedzenia może nie jest specjalnie znaczące, jednak pokazuje, że Yahoo! chce być przyjazne, i że warto dla niego pracować.

Zresztą, wokół Mayer już po dwóch miesiącach tworzą się małe legendy. Jak ta o tym, że Mayer spotkała się z pracownikami, którzy pokazali jej nowy produkt, gotowy do wypuszczenia dopiero za kilka miesięcy. Mayer produkt spodobał się tak bardzo, że zapytała, czy owi pracownicy dadzą radę wypuścić go na rynek 1 grudnia, i dała im tydzień na zastanowienie. Gdy ci stwierdzili, że nie zdążą, Mayer stwierdziła, że znajdzie inny zespół, który zdąży na grudzień.

Takie małe legendy wokół CEO są bardzo potrzebne. Pokazują, że Marissa Mayer jest nie tylko ładną twarzą rozdającą smartfony i posiłki, ale też osobą, która na poważnie traktuje przyszłość Yahoo! i zdaje sobie sprawę, że firma musi szybko powrócić do świetności. Jednocześnie takie powtarzane wszędzie urban-stories stawiają ją bliżej CEO-gigantów, w stylu nieprzejednanego Jobsa czy Bezosa. Ta kobieta wie, co robi.

Mayer wie też, że diabeł tkwi w szczegółach, dlatego kazała pozbyć się z logo Yahoo! znaku ®, wiedząc, że żadna poważna i duża internetowa firma nie ma sybolu znaku towarowego w logo. Symbol może wygląda groźnie i poważnie, ale jednocześnie tworzy barierę między firmą a odbiorcami. Dlatego Mayer kazała się go pozbyć, a zakomunikowała to przez… Instagrama.

Marissa Mayer na razie wydaje się odpowiednią osobą dla Yahoo!. Nie przesadzając, Yahoo! nabiera rozpędu i m szanse przeistoczyć się ponownie w atrakcyjną, dynamiczną firmę. Byle tylko Mayer za bardzo nie skupiła się na medialnych szczegółach, bo przecież Yahoo! musi zarabiać. Jednak jak na 2 miesiące piastowania stanowiska prezesa jest dobrze. Dla Yahoo! jest jeszcze nadzieja.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst