Żegnaj tablecie, witaj ultrabooku!
Zaskakujące, jak szybko można zmienić podejście do wszystkiego. Jeszcze kilka tygodni temu poszukiwałem dla siebie nie kolejnego laptopa a „idealnego tabletu”, który miał mi w jak największym stopniu zastąpić komputer podczas wyjazdów. Wymagania były dość wysokie – oprócz niezbędnych portów USB, urządzenie musiało posiadać klawiaturę QWERTY w formie fizycznej, najlepiej dostarczanej prosto od producenta i umożliwiającej wygodną pracę w każdych warunkach. Zanim jednak ostatecznie zdecydowałem się na zakup, do naszej redakcji na testy trafił jeden z najciekawszych ultrabooków – Lenovo U300s i jeśli mam być szczery, nawet po tak krótkim czasie użytkowania tego urządzenia, zupełnie „wyleczyłem się” z chęci kupna jakiegokolwiek tabletu.

REKLAMA