REKLAMA

Nawet Steve'owi Ballmerowi nie uda się tego spieprzyć

steve-ballmer-windows-phone
Nawet Steve’owi Ballmerowi nie uda się tego spieprzyć
REKLAMA

Lubimy sobie ponarzekać na opieszałość Microsoftu w pracach nad rozwojem mobilnego systemu operacyjnego Windows Phone, lubimy się także nieco ironicznie ponabijać z 'ewangelistów' Microsoftu kreślących piękne wizje przyszłości. Jedno jest jednak dla nas pewne - Windows Phone będzie sukcesem. Świadczy o tym kilka faktów.

REKLAMA

Z niedawnego spotkania z przedstawicielami Research in Motion utkwiło mi w pamięci jedno zdanie wypowiedziane przez szefa regionu, Paula Luciera: - Wojna na rynku mobilnym dopiero się rozpoczęła; ktoś, kto myśli, że wszystkie karty są już rozdane, jest w wielkim błędzie. Wprawdzie Lucier odnosił to do własnej firmy, ale ja pomyślałem od razu o Microsofcie i jego platformie Windows Phone. Tak właśnie jest - jeśli ktoś myśli, że na rynku wygrali już Android z iOS jest w błędzie. To dopiero początek prawdziwej rewolucji mobilnej. Wszystko może się jeszcze zmienić i jeśli miałbym obstawiać, to w najbliższych latach dojdzie do stopniowej marginalizacji znaczenia Apple'a w wymiarze ilościowym, a świat w naturalny sposób będzie potrzebował drugiej i trzeciej platformy do konkurencji z Androidem. Można być pewnym, że jedną z nich będzie Windows Phone.

Rynek smartfonów to ciągle nie więcej niż 20 - 25% całego rynku telefonów komórkowych. Stopień penetracji smartfonów można szacować na nie więcej niż 35%, bo należy założyć, że docelowo nie wszyscy będą w naturalny sposób zainteresowani smartfonami - osobom starszym czy dzieciom w zupełności wystarczać będą ficzerfony służące jedynie do połączeń głosowych. Na świecie jest dziś 4,6 mld telefonów komórkowych w użyciu, ale liczba abonamentów usług mobilnego internetu ma dopiero dojść do 1 mld na koniec 2011 r. (na koniec 2009 r. było 600 mln). To pokazuje jak gigantycznym potencjałem wzrostowym dysponuje nisza smarttfonów. Jesteśmy na samym początku tej drogi, a patrząc na to jak szybko można zyskać (przypadek Androida) czy stracić (przypadek Nokii) na rynku mobilnym, wszelkie definitywne stwierdzenia na temat kształtu rynku są dziś dalece hipotetyczne.

REKLAMA

Ballmer powinien odejść - to wiedzą już także w szeregach udziałowców Microsoftu. To jednak nie oznacza, że CEO Microsoftu nie wie co robi na rynku mobilnym. Wie i choć strzela miliardami dolarów trochę na oślep (vide sromotne przepłacenie za Skype'a), to jednak kierunek Microsoft ma jasno wytyczony - dominacja platformy Windows Phone w niedalekim czasie. Są przesłanki, żeby wierzyć, że to się stanie.

Wndows Marketplace właśnie przekroczył liczbę 20 tys. dostępnych aplikacji. Platforma Microsoftu rośnie w gigantycznym tempie i jak przystało na spóźnionego o trzy lata gracza, szybko odrabia straty. Windows Marketplace istnieje od października i w ciągu zaledwie 7 miesięcy zdążył wyprzedzić w liczbie aplikacji BlackBerry App World, który istnieje od połowy 2009 r. (aktualnie ok 15 tys. aplikacji). W użyciu znajduje się dziś ok. 55 mln smartfonów BlackBerry - to dramatycznie więcej niż Windows Phone'ów 7, których jest zapewne ok 2 mln sztuk. To oznacza, że programiści wierzą w platformę Microsoftu i chcą pisać na nią programy. A jak będą aplikacje, pojawi się także więcej użytkowników.

REKLAMA

Druga sprawa - Nokia. Nie zapominajmy jak gigantycznym potencjałem sprzedażowym dysponuje fińska firma, która sprzedaje ponad 400 mln telefonów rocznie na całym świecie, z czego ponad 100 mln to smartfony (choć często 'smartfon' to umowna nazwa na produkty Nokii, szczególnie z tej niższej półki cenowej). Nokia sprzedaje swoje produkty głównie tym, którzy na rewolucję smartfonową jeszcze się nie załapali, ale za to znają i cenią markę Nokia. Dla nich Nokia z załadowanym systemem Windows Phone ciągle będzie tą samą Nokią, której od lat używają. Tego trzeba Microsoftowi - samosprzedających się telefonów do mało wymagającego użytkownika, których powoli będzie można edukować w kierunku wykorzystania mobilnej platformy. Do tego przyda się dynamicznie rosnąca pula aplikacji mobilnych.

Microsoft jest dobrze przygotowany na to, aby w 2012 r. jego mobilna platforma wystrzeliła. Powinna być już wersja mobilnego systemu operacyjnego, która będzie na czasie, bogata oferta aplikacji mobilnych i obietnica obecności na setkach milionów telefonów Nokii.

REKLAMA

Nawet Steve'owi Ballmerowi nie uda się tego spieprzyć.

Przemysław Pająk
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA