Tech

Nie mogło być inaczej - to Microsoft kupuje Skype'a!

Picture of the author
147 interakcji
dołącz do dyskusji

A więc jednak – stało się dokładnie to, co przewidywaliśmy wczoraj (kiedy wcale akurat takie rozwiązanie nie było oczywiste) – to Microsoft kupił Skype’a (firmy mają to ogłosić dziś lub najpóźniej jutro, ale według Wall Street Journal to pewniak). Gdybyśmy byli złośliwi, to byśmy napisali – korzystajcie ze Skype’a dopóki jeszcze jako tako działa…, ale nie jesteśmy, więc nie napiszemy. Czego nie przewidzieliśmy precyzyjnie to cena za jaką Microsoft kupił Skype’a – 8,5 mld dol. w gotówce poraża. Nie dość, że to największy w historii gotówkowy zakup Microsoftu, to na dodatek wygląda na znaczne przepłacenie za firmę, która mimo iż z dość wyraźnie zarysowanym modelem biznesowym, to jednak bez gigantycznych zysków. Ba, ze stratami nawet.

8,5 mld dol. to zapewne wynik wojny cenowej, która rozegrała się pomiędzy Google’em a Microsoftem o przejęcie Skype’a. Raczej nie windował ceny Facebook, który chyba nie mógłby sobie w tym momencie pozwolić na przejęcia liczone w grubych miliardach dolarów. Wczoraj pisaliśmy, że „Microsoft w uśmiechem Steve’a Ballmera na twarzy dołoży 1 mld więcej, aby mieć go u siebie”. Pomyliliśmy się – Ballmer z uśmiechem na twarzy podwoił wycenę Skype’a, który jeszcze wczoraj warty był ok 4 mld dol. To potwierdza jedno – spóźniony na rynku mobilnym Microsoft strzela miliardami dolarów nieco na oślep, byleby nie wypaść z gry. I wygląda na to, że nie wypadnie.

Skype to nie jest kura znosząca złote jajka. Po głośnym przejęciu przez eBaya w 2005 r. za grube wtedy 2,5 mld dol., firma nie przynosiła nowemu właścicielowi oczekiwanych zysków, chociaż wydawało się, że pasuje do portalu zakupowego idealnie – kontrahenci mogliby do siebie dzwonić i omawiać szczegóły transakcji w bezpośredniej rozmowie lub chociażby czacie. W 2007 r. Skype, za pomocą funduszu VC na czele z byłymi właścicielami wykupił się z rąk eBaya za dużo mniejsze pieniądze. W momencie przejmowania przez Microsoft, Skype wciąż ma jednak niespłacone długi – 686 mln dol., które nowy właściciel będzie musiał ‚obsłużyć’. W 2010 r. Skype zanotował stratę w wysokości 7 mln dol. przy przychodach równych 859,8 mln dol.

Gdzie więc tkwi siła Skype’a, która uwiarygadniałaby ponad trzykrotnie wyższą wycenę niż w 2005 r., kiedy przejmował go eBay? Powtórzmy to, co pisaliśmy wczoraj: technologia oraz grubo ponad 600 mln użytkowników to wielkie atuty tego komunikatora, które przypadną do gustu temu, który wielkich pieniędzy na Skypie nie musi zarabiać. Microsoft nie musi…, ale może zintegrować jego technologię i wykorzystać wielką bazę użytkowników do swoich innych celów.

Wczoraj pisaliśmy, że kupując Skype’a Microsoft mógłby wycofać jego aplikacje z iPhone’a czy Androida, czyniąc go jedną z ekskluzywnych aplikacji na Windows Phone, a w szczególności Nokie. To mocny argument – Skype to o ile nie najpopularniejszy, to z całą stanowczością jeden z najpopularniejszych komunikatorów na świecie. Wiadomo, że rynek rozwija się dynamicznie w kierunku usług mobilnych. Skype, mimo iż dziś głównie na komputerach ery PC, to jednak przyszłość ma zarysowaną w różowych barwach właśnie na urządzeniach mobilnych. Posiadanie serwisu na wyłączność stanowi bardzo istotną przewagę konkurencyjną nad rywalami rynkowymi. Powtórzmy – wystarczy Skype’a zrobić ekskluzywną usługą na Windows Phone, a z pewnością znajdą się tacy, dla których będzie to istotny powód dla wybrania akurat tej platformy. Z całym bowiem szacunkiem dla Google Voice czy Facetime Apple’a, to Skype jest najbardziej rozpoznawalną marką na tym rynku.

Pisaliśmy również wczoraj, że kupując Skype’a, Microsoft zyskiwałby istotny argument w rozmowach z telekomami. Byłby to swoisty straszak na mobilnych operatorów, bo rozwój Skype’a na urządzeniach mobilnych raczej nie jest im po drodze – w końcu pozwala on na darmowe połączenia głosowe. W ten sposób Microsoft zyskuje to, czym od lat szafuje swoich partnerów biznesowych – porządnego straszaka.

Pisaliśmy także wczoraj, że Skype pasowałby do ‚chmurnego biznesu’ Microsoftu jak ulał. Wprawdzie Microsoft ma swój własny odpowiednik Skype’a – Lync, ale zapytajcie na ulicy czy ktokolwiek z przeciętnych użytkowników komputera ją zna. Skype to mocna maka z milionami przywiązanych użytkowników, których łatwiej przekonać będzie do integracji z Office’em, czy to pod kątem czatu w pracy grupowej nad dokumentami, czy do wymiany plików pomiędzy użytkownikami.

O czym nie pisaliśmy wczoraj, a o czym dziś spekulują media to to, że Microsoft mógłby także zintegrować Skype’a w swoich usługach na rynku cyfrowej rozrywki – Xboksie i Kinectcie. Szczególnie w przypadku tego drugiego można popuścić wozy fantazji by wymyślać fantastyczne wręcz możliwości tejże integracji.

Tak czy siak, największymi zwycięzcami dealu z Microsoftem są ponownie założyciele Skype’a, którzy po wyjściu z eBaya mieli 14% udziałów w firmie. Przy wycenie 8,5 mld dol. zarobią 1,9 mld dol. Drugi raz podobnie gigantyczne pieniądze na tej samej firmie w ciągu 6 lat! To się nazywa biznes! Fundusz VC, który posiada 56% udziałów w Skypie dostanie – 4,76 mld dol., a eBay, który wciąż ma pakiet mniejszościowy 30% – 2,55 mld dol. (więc odbiorą sobie dokładnie tyle, ile zapłacili za firmę w 2005 r.). Inwestorzy-geniusze – Andreessen Horowizt zarobią ‚tylko’ 205 mln dol. Zainwestowali jednak w Skype’a zaledwie 50 mln dol.

AKTUALIZACJA: Jest oficjalne potwierdzenie – Microsoft kupił Skype’a za 8,5 mld dol. w gotówce. http://www.microsoft.com/Presspass/press/2011/may11/05-10CorpNewsPR.mspx

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst