Tech

Rewolucja Facebooka? Przecież to już wszystko jest

To nie e-mail – zakrzyknął dziś Mark Zuckerberg po czym rozdał 600 milionom ludzi na całym świecie nowy adres e-mailowy @facebook.com (a dla swoich kilkuset pracowników @fb.com). To nowa skrzynka społecznościowa – ogłosił rewolucyjnie, ale w zasadzie wszystkie w niej produkty już na Facebooku działają od miesięcy.

Tak to już jest, kiedy balon wyceny na tzw. prywatnym rynku wtórnym musi być dopompowany co kilka miesięcy kilkoma kolejnymi miliardami. Jeszcze do niedawna, po kolejnych inwestycjach Rosjan z Mail.ru w Facebooka, wyceniany był on na 35 mld dol. Dziś, ot tak sobie przez przypadek na kilka godzin przed konferencją okazało się, że Facebook jest już warty 41 mld dol. IPO pewnie już za półtora roku. Zuckerberg zdoła jeszcze w ciągu tego czasu ogłosić kilka rewolucji w stylu „to nie zabójca e-maila, ale e-mail to przeżytek„.

Spójrzmy chłodnym okiem na to, co dziś pokazał Facebook:

chat z możliwością przesłania wiadomości via SMS lub – uwaga uwaga – e-mail, kiedy druga osoba nie jest w tym czasie online. Jest już to na Facebooku? Jest.

prywatne wiadomości, bez zbędnych ceregieli w postaci wypisywania pól „do”, „do wiadomości”, „do ukrytej wiadomości” oraz „temat” jak to w standardowym koncie e-mail z możliwością przesyłania informacji „pushem” na urządzenie mobilne oraz – uwaga uwaga – e-mailem, kiedy druga osoba nie jest w tym czasie online. Jest już to na Facebooku? Jest.

skrzynka społecznościowa z filtrem na odpowiednio ważne informacje/wiadomości od znajomych. Jest już to na Facebooku? Jest i nazywa się streaming na tablicy użytkownika.

W czym więc tkwi dzisiejsza rewolucja Facebooka? W połączeniu wszystkiego: komunikatora, e-maila, SMS i „Facebooka jaki znamy teraz” w jeden produkt i umiejscowieniu go w centralnym miejscu panelu użytkownika. Dodajmy jeszcze do tego szereg świetnie nośnych PRowo stwierdzeń, typu: e-mail jest za wolny, pracowało nad tym projektem najwięcej inżynierów w historii – 15, najdłużej w historii – przez 15 miesięcy i można nawet połknąć haczyk Zuckerberga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst