Tech

iPad - pierwsze wrażenia z użytkowania

iPada mam od piątku, kiedy dokładnie o 16:45 przyleciał do mnie ze Stanów Zjednoczonych. To podstawowy model WiFI z 16GB dyskiem. Zapraszam na podsumowanie moich pierwszych wrażeń z jego użytkowania. Skupiłem się w nim na analizie wyglądu, ergonomii i sposobie użytkowania urządzenia. Przygotowałem również wideo-prezentację iPada, do obejrzenia której również serdecznie zapraszam.

Z iPadem w rękach spędziłem praktycznie większość minionego weekendu, gruntownie go testując i analizując. Wielka szkoda, że radość z obcowania z nowym gadżetem elektronicznym od Apple’a psuła mi wielka tragedia narodu polskiego, która spadła na nas wszystkich w sobotni poranek. Wiadomość o tragedii dotarła do mnie akurat w momencie, w którym kończyłem nagrywać prezentację wideo iPada?

Ogólne wrażenie

Nie potrafię jednoznacznie ocenić iPada. Z jednej strony te trzy dni uświadomiły mi, że spokojnie może mi on zastąpić nie tylko Maka (choć akurat tę recenzję piszę w niedzielę w nocy na? MacBooku Air), ale także w 90% iPhone’a (te 10% zostawiam na połączenia głosowe), ale z drugiej strony mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nie jest to „rewolucja” na miarę iPhone’a.

Ale, co ciekawe, po tych kilku dniach, to iPhone wydaje mi się mniej naturalnym urządzeniem do pełnego komfortu pracy i rozrywki na iPhone OS. Wierzcie mi, kto raz spróbuje buszować po internecie z iPadem, czy czytać specjalnie przygotowane na niego wersje gazet oraz e-książek, będzie miał trudno wrócić nie tylko do „papieru”, ale również do iPhone’a. Po tych kilku dniach z iPadem w ręce i na kolanach wydaje mi się, że nie jest to iPhone lub iPod touch z większym ekranem, ale że to iPhone lub iPod touch jest? mniejszym iPadem. A co najśmieszniejsze, to iPhone przynosił zdecydowanie większe zmiany w postrzeganiu społecznym tego, czym jest (być powinno) urządzenie mobilne niż iPad. Paradoks? Chyba jednak nie, bo ponownie bronić będę swojej tezy ze stycznia tego roku kiedy pisałem, że iPad to po prostu marketingowe poszerzenie oferty iPhone’a.

Wyjmujemy iPada z pudełka

Apple pakuje iPada w poręczne torby z własnym logotypem. Samo pudełko nie robi aż tak miłego wrażenia jak inne produkty Apple’a, w szczególności komputery i iPhone’y. To tylko takie zwykłe, białe, proste pudełko z dużym demo ekranu iPada na przodzie. Niestety to nie najlepsze wrażenie spotęgowane jest tym, co znajdziemy w środku pudełka. Jest oczywiście iPad, ale? praktycznie nic poza nim. Mamy bloczek tekturowy, w którym znajdziemy jedną kartę na temat iPada, która poinformuje nas, że należy podłączyć tablet do programu iTunes, naklejki z logotypem Apple’a oraz informację o ogólnych warunkach gwarancji. Nie ma praktycznie żadnej instrukcji obsługi urządzenia.

Jej brak można jeszcze przeboleć, ale brak kabla zasilającego do iPada w zestawie, to? no może nie będę kończył. Mamy za to krótki kabel łączący iPada z komputerem – dokładnie taki sam jak w przypadku iPhone’a i adapter sieciowy do podłączenia do prądu. Całość wygląda na totalną prowizorkę, bo do wygodnego ładowania iPad powinien być wyposażony w standardowy zasilacz. Żadne argumenty o optymalizacji ceny iPada do mnie nie przemawiają – to po prostu kpina z klientów, którzy dla podstawowej wygody jaką jest ładowanie urządzenia poza komputerem zmuszani są do dodatkowego zakupu.

Zaraz, zaraz – a gdzie słuchawki? No tak, Apple również ich nie dołączyło do zestawu iPada. To drugie fatalne nieporozumienie, ponieważ iPad to również wbudowany w niego iPod.

Bierzemy iPada do ręki

Po tym siilnym rozczarowaniu bierzemy iPada do ręki. Pierwsze wrażenie, kiedy spojrzy się na niego jest takie, że? hej, on jest naprawdę duży. I wcale nie wygląda jak duży iPhone, czy iPod touch. Swoją konstrukcją bardziej przypomina hybrydę MacBooka Air z iPhone’m.

Połączenie szkła ekranu i aluminium obudowy wygląda perfekcyjne. Dotykowy ekran sprawia wrażenie bardzo dużego, większego niż 10 cali. To chyba dlatego, że ma dość szerokie czarne obwoluty, które są miejscem na spoczynek palców podczas trzymania iPada. Widzimy także przycisk „home”, który wygląda dokładnie tak samo jak w iPhone, więc to on może powodować złudzenie podobieństwa do smartonu Apple’a.

Tył iPada robi kapitalne wrażenie. Wspaniała jedna bryła aluminium wygląda dokładnie tak atrakcyjnie jak w MacBooku Air. Dzięki temu iPad wygląda naprawdę schludnie i bardzo? na czasie. Tak na czasie, że szybkie spojrzenie na iPhone’a 3GS może uświadomić, że wygląd smartfonu Apple’a już się nieco zestarzał.

W górnej części iPad ma przycisk „power” oraz wyjście słuchawkowe i mikrofon. Na dole złącze, dzięki któremu podłączamy tablet do komputera oraz trzy głośniczki. Na jednym boku widzimy podobne do iPhone’owych przyciski sterujące głośnością urządzenia oraz przycisk za pomocą którego można wyłączyć zmianę położenia ekranu z wertykalnej na horyzontalną lub odwrotnie.

 

iPad może sprawiać wrażenie bardzo delikatnego, ale? jest naprawdę ciężki. Doniesienia innych pierwszych nabywców iPada należy więc potwierdzić. iPad jest ciężki, a dłuższe trzymanie go w jednej ręce przyprawi każdego o ból w nadgarstku. Wiem, bo po prawie całonocnej zabawie iPadem w piątek, w sobotę ledwo mogłem ruszać lewą ręką (jestem leworęczny).

Włączamy iPada

Przy pierwszym włączeniu iPada wyświetli się znany z iPhone’a ekran proszący użytkownika o podłączenie do iTunesa i synchronizację. Ja mam to już za sobą, więc po przyciśnięciu „home” i przesunięciu palcem po ekranie wyświetlają się ikonki zainstalowanych aplikacji.

 

iPad doskonale reaguje na zmianę położenia z pionowej na poziomą i automatycznie dostosowuje wygląd i ułożenie ikonek na ekranie. Warto zauważyć, że iPad nie ma praktycznie górnej ani dolnej części, gdyż ekran przesuwa się o 360 stopni podążając za zmianą swojego położenia.

Same ikonki wyglądają nieco zabawnie na ekranie iPada, bo przyzwyczajeni do skondensowanego ekranu iPhone’a dziwnie reagujemy na sporo przestrzeni pomiędzy poszczególnymi kolumnami lub rzędami z ikonkami aplikacji.

 

Na jednym pulpicie iPada możemy zmieścić 25 aplikacji, przy czym w widoku pionowym będą one ułożone w 5 rzędach po 4 aplikacje plus 5 w docku (przy pierwszym uruchomieniu w docku będą 4 aplikacje), a w widoku poziomym w 4 rzędach po 5 aplikacji plus 5 w docku. To sprawia, że rozmieszczenie ikonek na ekranie jest dość ruchome i trudno je zapamiętać.

Dotykowy ekran multi-touch iPada robi piorunujące wrażenie i choć nie odbiega on standardem od ekranu iPhone’a, to na tak dużym 10” ekranie w pełni można docenić zalety dotyku i multi-touch. Szczególnie widoczne jest to w przeglądarce Safari oraz aplikacji zdjęcia.

Nawigacja po iPadzie wygląda identycznie jak ta znana z iPhone’a. Możemy umieszczać ikony aplikacji na wielu ekranach. Jest też ekran „spotlight” do wyszukiwania. Zarządzanie aplikacjami – przenoszenie ich pomiędzy pulpitami iPada jest również identyczne jak w iPhone.

Piszemy na wirtualnej klawiaturze

Wirtualna klawiatura w iPadzie jest niesamowicie przyjemna w użyciu. Wbrew wcześniejszym obawom pisanie na niej jest piekielnie intuicyjne i dokładne. Szerokość wirtualnych przycisków, jak i odległości pomiędzy nimi zarówno w widoku horyzontalnym, jak i wertykalnym są wystarczające do komfortowej pracy.

Pracuje się jednak na niej nieco inaczej niż na klawiaturze w komputerze przenośnym czy stacjonarnym. Nie ma bowiem gdzie oprzeć dłoni, więc wystukiwanie poszczególnych liter przypomina nieco doznania z pisania na? maszynie do pisania – palce trzymamy nad klawiaturą z góry, bardziej pionowo, a nie poziomo jak w przypadku klawiatur na komputerach. Trudno również używać większej liczby palców niż trzy? po jednym na każdej dłoni oraz kciuka, który obsługuje spację. Umiejętność pisania większą liczbą palców wymagać będzie nieco nauki.

iPad w wersji 3.2 ma tylko częściową polską lokalizację. Nie ma możliwości ustawienia polskiego języka menu, ale możemy wybrać polski format daty, jak również klawiatura obsługuje polskie znaki, oprócz? nie wiedzieć czemu literki „ą”.

 

Pisanie na iPadzie jest wygodne nawet wtedy, kiedy urządzenie leży płasko na podłożu. Zresztą wbrew wcześniejszym obawom także i ekran prezentuje się świetnie w takim położeniu.

Oceniamy szybkość działania

iPad jest szybki, ale nie porażająco szybki. Wydaje się, że szybkość reakcji na dotyk oraz same działanie aplikacji jest zbliżone do tego, jaki znamy w iPhone 3GS. iPad działa poprawnie, nie zwalnia, nie zawiesza się, ale twierdzenia, że iPad jest znacznie szybszy od iPhone’a wydają się nieco przesadzone. Choć zważywszy na to, że iPad ma dużo gorsze parametry niż przeciętny Mac i nie ma wirtualnej pamięci, a jedynie RAM (i tylko 256 MB), to z efektów należy być zadowolonych.

Testujemy baterię iPada

Kiedy Steve Jobs informował o tym, że bateria w iPadzie wytrzymuje ok. 10 godzin wydawało mi się to bardzo niewiele. Później, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że powinniśmy chyba odnosić żywotność baterii w iPadzie bardziej do komputerów niż czytników, zmieniłem zdanie. Pierwsze trzy dni użytkowania iPada utwierdziły mnie w przekonaniu, że żywotność baterii iPada to jego wielka zaleta.

iPada naładowałem do pełna około godziny 19 w piątek podczas synchronizacji z iTunesem. Potem podłączałem go do MacBooka w sobotę i niedzielę na niewiele więcej niż 2 – 3 minuty, podczas których procentowy licznik wyczerpania baterii skoczył jedynie o 2 procent. iPad padł dopiero w niedzielę po godzinie 20, czyli wytrzymał prawie? 48 godzin! Podczas moich pierwszych testów iPada wykonywałem wszystkie bateriobójcze czynności – ponad 1 godzinę oglądałem keynote Apple’a (w tym czasie stan baterii spadł jedynie o? 2%), ponad 2 godziny czytałem e-książkę oraz wielokrotnie, łącznie zapewne przez kilkanaście godzin buszowałem po internecie (włącznie z częstym czytaniem e-prasy). Oprócz tego słuchałem muzyki w iPadowym iPodzie, przeglądałem kilkakrotnie zdjęcia oraz grałem kilkadziesiąt minut w gry.

Szukamy wad

Ze wszystkich wad raportowanych przez innych pierwszych nabywców tabletu Apple’a mogę potwierdzić tylko jedną – iPad jest naprawdę ciężkim urządzeniem (o czym powyżej). Mimo bardzo intensywnego użycia mój iPad ani na moment nie podniósł swojej temperatury na tyle, żeby była ona wyczuwalna pod palcami. Jego praca jest totalnie bezszelestna. Tak jak w iPhone – jeśli wyłączymy dźwięki przycisków i klawiatury (nie znoszę ich), to można odnieść wrażenie, że urządzenie w ogóle nie pracuje.

Nie zauważyłem żadnych problemów z przyłączaniem się iPada do sieci WiFi. Po wybudzeniu tabletu łączy się on z siecią WiFi tak szybko, że można odnieść wrażenie, że w ogóle się z nią nie rozłączał. Co więcej, łączy się z WiFi dużo szybciej niż mój iPhone 3GS, którzy czasami potrzebuje dłuższej chwili, aby pobrać dane za pośrednictwem rutera.

Odkryłem jeszcze jedną wadę iPada, choć może to zbyt przesadzone twierdzenie. Otóż dłuższa praca z tabletem Apple’a w najbardziej naturalnym dla niego otoczeniu – siedząc na kanapie i trzymając iPada na kolanach i w rękach – prowadzi do bólu karku? W taki sposób użytkowania – trzymając przed sobą iPada – pochylamy głowę, co nie jest naturalnym sposobem interakcji z urządzeniem komputerowym. Stąd ból karku.

Co dalej?

Wkrótce przedstawię recenzję mobilnego systemu zainstalowanego w iPadzie oraz zanalizuję pokrótce aplikacje systemowe oraz ciekawsze programy zewnętrznych deweloperów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst