REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Foto
  3. Technologie

Ten producent się poddał. Koniec lustrzanek budzi we mnie mieszane uczucia

Można już chyba mówić o oficjalnym końcu. Końcu lustrzanek, przynajmniej tych, które się liczą, bo na placu boju pozostały jeszcze jakieś niedobitki od Pentaxa. Reszta jednak żegna się ze starą technologią - zrobił to Canon, a teraz zamierza zrobić to również Nikon.

Nikon kończy z lustrzankami, zostaną same bezlusterkowce
REKLAMA

Dołącz do Amazon Prime z tego linku, skorzystaj z promocji (30 dni za darmo) i kupuj taniej podczas pierwszego Amazon Prime Day w Polsce. Listy najlepszych ofert znajdziesz tutaj.

Pod koniec ubiegłego roku prezes Canona, Fujio Mitarai, ogłosił nieuniknione – Canon zaprzestaje produkcji nowych lustrzanek, skupiając się w całości na segmencie aparatów bezlusterkowych. Ledwie kilka miesięcy później światło dzienne ujrzały nowe EOS-y R10 i R7, zapełniające w portfolio dotychczasowe luki po starszych modelach lustrzanek i dziś w ofercie Canona brakuje w zasadzie wyłącznie jakiegoś skrajnie budżetowego rozwiązania, ale nie wiadomo, czy takie w ogóle powstanie; w końcu segment najtańszych aparatów został dosłownie zaorany przez smartfony.

REKLAMA

Lustrzanki Nikona - koniec jest bliski

Dziś docierają do nas sygnały, jakoby Nikon wkrótce miał wydać to samo oświadczenie. Już w zeszłym roku widać było, że zanosi się na ten ruch, gdy wstrzymywana była produkcja kolejnych obiektywów do lustrzanek firmy. Teraz branżowy portal Nikkei donosi, że po ponad 60 latach Nikon zamierza ostatecznie powiedzieć stop produkcji lustrzanek i skupić się w całości na bezlusterkowcach. Aż dziwne, że jeszcze tego nie zrobili, wszak ostatnią zaprezentowaną przez Nikona lustrzanką był sztandarowy Nikon D6. Jeśli zaś chodzi o pozostałe lustrzanki w portfolio, to podobnie jak u Canona niemal każdy segment jest już zagospodarowany odpowiednim bezlusterkowcem. Nieco gorzej sytuacja ma się z produkcją obiektywów pod bagnet Nikon Z, bo tych wciąż jest niewiele, ale nadal można korzystać z adaptera FTZ i używać starszych szkieł, nim powstaną nowsze konstrukcje.

Nikon D500 i D7100

Raport Nikkei nie jest oczywiście oficjalnym oświadczeniem Nikona, ale nie mam wątpliwości, że to niebawem nastąpi. Według raportu powodem zakończenia produkcji aparatów typu SLR ma być miażdżąca konkurencja ze strony smartfonów, ale nawet bez nich lustrzanki od dawna były skazane na wymarcie. Teraz lustrzanki kupować będą już tylko Pentaksianie, dla których czas i tak dawno już się zatrzymał.

Koniec lustrzanek budzi we mnie mieszane uczucia

Mam ogromny sentyment do lustrzanek Nikona, bo to właśnie od nich rozpocząłem przygodę z fotografią i to na nich wraz z żoną budowaliśmy fotograficzny biznes. Najpierw był staruśki D80, potem D90, potem kultowy D300S, potem D610, a do dziś w domu mamy dwa Nikony D750 z kompletem szkieł. I mimo tego, że od dobrych kilku lat pracujemy na bezlusterkowcach Sony i Canona, stare Nikony nadal czasem się przydają, czy to jako backup, czy jako aparat do pracy w trudnych warunkach.

Jeśli chodzi o odejście od produkcji lustrzanek, mam strasznie mieszane uczucia. Oczywiście z technologicznego punktu widzenia lustrzanka nie ma żadnej przewagi nad bezlusterkowcem. Tu nie ma pola do dyskusji, bezlusterkowce robią wszystko lepiej, szybciej, a też nie ma z nimi problemów pokroju kalibracji z obiektywami, co było prawdziwą zmorą lustrzanek. Nikon Z6 II jest pod każdym względem lepszy od Nikona D750. Nikon Z9 jest pod każdym względem lepszy od Nikona D6. Jeśli ktoś uważa inaczej, to oszukuje sam siebie.

Nikon D6
Nikon D6

Tym niemniej lustrzanki mają w sobie ten trudny do opisania feeling, którego bezlusterkowcom moim zdaniem brakuje. Nie sposób tego wyrazić słowami; może to kwestia bardziej masywnej konstrukcji lustrzanek, może optycznego wizjera? Może kolorów i ostrości, które w lustrzankach są jakby mniej... idealne? Mniej sterylne?

REKLAMA

Jedyna analogia, jaka przychodzi mi do głowy, to porównanie analogowych wzmacniaczy lampowych i cyfrowych symulacji. Dziś firmy takie jak Neural DSP produkują symulacje, których brzmienia nie sposób rozróżnić od prawdziwego wzmacniacza i na tyle dobrze emulują feeling gitary podłączonej do prawdziwego "pieca", że mało kto dostrzeże różnicę. Tyle że to nadal nie jest to, doznania płynące z gry na analogowym wzmacniaczu są zupełnie inne, tak jak nieco inne są doznania płynące z pracy z lustrzankami.

Taka jest jednak cena postępu; w zamian za utratę tego nienazwanego czegoś otrzymujemy aparaty po wielokroć bardziej zaawansowane, o możliwościach, których lustrzanki nie są w stanie dać fotografom. Będziemy tęsknić, ale trzeba iść naprzód.

Publikacja zawiera linki afiliacyjne Grupy Spider's Web.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA