Foto  /  Artykuł

Co się dzieje u Nikona? Ze sprzedaży znikają kolejne lustrzanki i obiektywy

Picture of the author

Nikon od początku roku wygasza dwie najtańsze linie lustrzanek, ale wygląda na to, że na tym się nie skończy. Właśnie obserwujemy początek końca wyższych serii lustrzanek.

2021 r. zapisze się w historii jako początek końca lustrzanek. Co prawda żaden z producentów nie chce przyznać się głośno do porzucania tego typu aparatów, ale widać na rynku całą serię ruchów, która nie jest przypadkiem.

Zaczęło się od stycznia 2021 r. To wtedy, bez fanfar i bez informacji prasowej, z głównej strony Nikona zniknęły lustrzanki dwóch najtańszych serii, czyli D3000 i D5000. Najnowszymi modelami tych kategorii były Nikony D3500 i D5600. Oba są obecnie uznawane w nomenklaturze Nikona za „stary produkt”, a więc nie należy spodziewać się nowych dostaw tych aparatów kiedy wyprzedadzą się wszystkie sztuki dostępne w sklepowych magazynach.

W Stanach Zjednoczonych właśnie doszło do takiej sytuacji. Nikony D3500 i D5600 zniknęły już z największych sklepów z elektroniką fotograficzną, czyli z sieci B&H oraz Adorama. Pozostały już tylko ostatnie sztuki niektórych zestawów handlowych połączonych z obiektywami.

Co więcej, jak zauważa serwis NikonRumors, sytuacja dotyczy również droższych lustrzanek Nikona. Ze sklepów zniknął model Nikon D7500, a model D500 jest nie do kupienia już od miesięcy.

Czy Nikon ma zamiar porzucić całą linię lustrzanek formatu DX?

Podsumujmy ostatnie wydarzenia. Cała seria lustrzanek DX, czyli modeli z matrycami APS-C, jest w Stanach Zjednoczonych praktycznie nie do kupienia. Dwie najniższe linie w tym segmencie są wygaszone, co potwierdza oficjalna strona Nikona.

Do tego dochodzi jeszcze jedna informacja. Na japońskiej stronie Nikona najpopularniejszy obiektyw do lustrzanek standardu DX, czyli Nikkor 18-55mm f/3.5-5.6G VR, otrzymał miano produktu wycofanego. Jest to obiektyw dodawany do zestawu z tanimi lustrzankami, ale do niedawna można go było kupić osobno.

Trudno nie zauważyć tu trendu. Nikon od lat ma nie najlepsze wyniki finansowe, a może się domyślać, że równoległe rozwijanie dwóch bardzo wymagających linii produktowych - czyli lustrzanek i bezlusterkowców - staje się zbyt kosztowne. Bezlusterkowce są zdecydowanie bardziej przyszłościowym rozwiązaniem, a zatem przy ograniczonych zasobach, lustrzanki kiedyś w końcu muszę odejść. Wygląda na to, że u Nikona ten proces rozpoczął się na dobre.

Jeśli przyjrzymy się ostatnim premierom, wyraźni widać, że Nikon od dawna faworyzuje bezlusterkowce. W latach 2018-2020 Nikon pokazał tylko trzy nowe lustrzanki, za to mocno wszedł w segment bezlusterkowców, pokazując łącznie 6 modeli. To dobry wynik, który pokazuje, na czym Nikon skupia się teraz najmocniej.

Tyle tylko, że nowych produktów nie widzieliśmy już ponad pół roku. Co się dzieje z Nikonem?

Spójrzmy na ostatnie premiery tej firmy. Trzeba sięgnąć pamięcią mocno wstecz, bowiem od siedmiu miesięcy nie mieliśmy żadnej premiery produktowej w segmencie aparatów.

Jeszcze gorzej wypada temat obiektywów. Ponownie, w 2021 r. nie pokazano jeszcze żadnego nowego obiektywu, choć mamy już maj. Linia bezlusterkowców ma jeszcze bardzo wiele luk w ofercie obiektywów, o czym dobrze wie sam Nikon, ponieważ producent zapowiedział aż 12 premier na przestrzeni roku. Pozostaje trzymać Nikona za słowo, choć póki co efektów tych zapowiedzi nie widać.

Nie tylko Nikon. Sony również odchodzi od lustrzanek.

Nikon nie jest jedynym producentem, który odchodzi od lustrzanek. W ostatnim czasie Sony również porzuciło aparaty tego typu, skupiając się wyłącznie na bezlusterkowcach.

Te ruchy pokazują, jak wygląda przyszłość rynku foto. Lustrzanki - a już zwłaszcza najtańsze modele takich aparatów - są na przegranej pozycji. Nawet jeżeli w Polsce takie aparaty produkcji Nikona i Sony są jeszcze w sklepach, to obserwujemy ich ostatnie chwile.