REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Sprzęt

Polowały na kopciuchy, a teraz wzięły się za szpetne reklamy. Mowa o dronach w polskich miastach

Wrocław wcześniej wypowiedział wojnę paczkomatozie, a nowym celem jest reklamoza. Nadmierną liczbę krzykliwych bilbordów z powietrza zauważy dron.

Reklamoza
REKLAMA

Teoretycznie problem reklam miała rozwiązać ustawa krajobrazowa. Teoretycznie. Przepisy są, ale w wielu miastach ciągnie się dopinanie szczegółów. Wrocław jest wyjątkowo ciekawym przykładem, bo prace rozpoczęły się w 2016 roku i... trwają do dziś. Co więcej, jak pisał lokalny serwis tuwroclaw.com w marcu, "prace nad uchwałą zatoczyły koło i wróciły do punktu, w którym znajdowały się w roku 2017".

REKLAMA

Reklamoza to problem, który wciąż trapi polskie miasta

We Wrocławiu mimo braku konkretów w sprawie ustawy krajobrazowej zdają sobie z tego sprawę. Dlatego w walce z reklamozą sięgnięto po nowe technologie. Nad ulicami latał dron, który miał nie tylko pomóc w skontrolowaniu infrastruktury drogowej, ale też odnotować obecność reklam w pasie drogowym.

- Wykorzystanie dronów do inwentaryzacji infrastruktury drogowej to technologia, która umożliwia szybkie pozyskanie dużej ilości danych niezbędnych do lepszego zarządzania miastem, a co za tym idzie do poprawy jakości życia jego mieszkańców - powiedział Robert Bednarski Zastępca Dyrektora ds. SmartCity w Wydziale Promocji Miasta i Turystyki Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Jak zaznacza miasto, zebrane dane, jak i sam sposób ich pozyskania zostaną poddane wnikliwej analizie i ocenie. Jeśli testowana technologia się sprawdzi, w przyszłości może ona wesprzeć miejskie jednostki w realizacji zadań na rzecz mieszkańców.

Teoretycznie żeby dostrzec szpetne reklamy niepotrzebne jest wsparcie z góry. Jednak taka forma dostarczenia danych może pomóc inaczej spojrzeć na skalę problemu, jakim jest reklamoza. Wyobrażam sobie, że dron mógłby być również źródłem ciekawych danych na temat tego, gdzie i jak rozmieszczane są automaty do odbierania i wysyłania przesyłek.

Akurat Wrocław wie, że z tym również bywa różnie, dlatego pod koniec ubiegłego roku wyznaczono spółce zadanie polegające na kontroli maszyn.

Reklamoza w Polsce

Z jednej strony to dobrze, że sięga się po nowe sposoby pozyskiwania danych, aby lepiej zorientować się w problemach mieszkańców

Drony od jakiegoś czasu pilnują porządku na kolei, kontrolują kierowców czy sprawdzają, czym pali się w piecu, więc już są odpowiedzialne za to, jak żyjemy.  

Z drugiej nie mogę nie przeczepić się do tego, że miasto już ma narzędzia do walki z reklamami - problem polega na tym, że przygotowanie stosownej ustawy ciągnie się latami. Oczywiście monitorowanie reklam jest pewnym dodatkiem do zadań drona, ale ten miałby mniej roboty, gdyby miejscy urzędnicy już wcześniej zajęli się reklamozą.

REKLAMA

Być może zebrane dane będą ostatecznym argumentem przemawiającym za wprowadzeniem stosownych przepisów. Monitoring też jest potrzebny. Wcześniej na ulice Poznania wyjechał samochód, który skanował reklamy, aby "pozwolić ocenić możliwości techniczne oraz finansowe urzędu pod kątem inwentaryzacji tablic i urządzeń reklamowych w całym mieście" - pisał serwis wpoznaniu.pl.  

zdjęcie główne: Giovanni Love/shutterstock

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA