REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Sprzęt
  4. Gry

Amerykanie odświeżyli najtańsze słuchawki do gier. Astro A10 (Gen2) - recenzja

Astro A10 to już klasyka, zwłaszcza w USA. Najtańszy zestaw słuchawkowy z Kalifornii ma miliony fanów, grających głównie na konsolach. Po przejęciu Astro przez Logitech, firma odświeża swój rozpoznawalny produkt, walcząc o zachowanie atrakcyjnej ceny. Druga generacja A10 osiągnie podobny sukces co poprzednik?

Recenzja Astro A10 (Gen2): opinia o najtańszych słuchawkach
REKLAMA

Z ceną ustaloną na poziomie 59,99 dolarów, Astro A10 pierwszej generacji są wymieniane jako jedne z najtańszych "porządnych" słuchawek dla graczy. Po sześciu latach od debiutu, amerykański producent znacząco odświeża popularną konstrukcję, wykorzystując wiedzę i technologię inżynierów Logitecha, który to nabył Astro w 2017 roku. Czy Astro A10 Gen2 powtórzy sukces poprzednika?

REKLAMA

Lżejszy i bardziej elastyczny. Astro A10 trafił na stół operacyjny, wyjęli z niego stal.

Odświeżony headset Astro A10 otrzymał kompletnie nową obudowę, dostępną w aż pięciu wariantach kolorystycznych. Sam zdecydowałem się na białą wersję, pasującą do mojego PlayStation 5. Nowy design stawia na lekko futurystyczne tony, a zamiast wcześniejszych ostrych krawędzi i surowych kształtów mamy bardziej zaokrąglone, bogatsze w detale bryły. Nie jestem tylko fanem naniesionych wzorów - zwłaszcza czerwonych szlaczków i jaskrawożółtej obwoluty. Wygląda to nieco "tanio", w tym złym znaczeniu. Tak dziecinnie. Zabawkowo.

Podobna mi się natomiast, że headset został znacząco odchudzony. Producent wyjął ze słuchawek stal, dzięki czemu nowy, ogumiony pałąk z tworzywa sztucznego jest niezwykle elastyczny. Na tyle, że bez problemu mogę wykręcić nauszniki w przeciwne strony, bez łamania ani nawet trzeszczenia obudowy. Pozbawiony stali i ze zmniejszonymi przetwornikami, sprzęt jest odczuwalnie lżejszy od swojego poprzednika: z 346 gramów schudł do zaledwie 246 gramów. W ten sposób Astro A10 (Gen2) jest lżejszy od czołowych rynkowych rywali, jak HyperX Cloud II.

Nie powiedziałbym jednak, że jest od tych rywali odczuwalnie wygodniejszy. Nowy Astro został wyposażony w solidne, gąbczaste, ale stosunkowo małe nauszniki. Moje wielkie kłapouchy niemal wystają poza obręb obicia, a domownicy potwierdzają: izolacja dźwięków pozostawia wiele do życzenia, mimo solidnego docisku do skóry użytkownika. Pierwszy dyskomfort wywołany rozmiarem nauszników szybko jednak znika. Po kilku minutach z Elden Ring zapomniałem, że mam na głowie słuchawki. To w dużej mierze efekt wcześniej wspomnianej niskiej masy.

Chociaż nowe A10 nie są najwygodniejszym zestawem na rynku, komfort podczas użytkowania słuchawek jest wysoki. Duża w tym zasługa dodatkowych pionowych zawiasów przy nausznikach, pozwalających na lepsze dopasowanie obudowy do kształtu głowy. Moja jest spora, więc zawsze doceniam tego typu konstrukcyjne rozwiązania. W Astro A10 Gen2 bez żadnego problemu można grać kilka godzin bez poczucia dyskomfortu. To kluczowe.

Astro A10 (Gen2) i jakość dźwięku: panie, wyłącz pan tę muzykę, tak jej nie słychać przez ryk silnika.

Astro to producent, którego słuchawki kupują przede wszystkim konsolowi gracze FPS. DNA tego headsetu, budowane wraz z kolejnymi odsłonami Halo i Call of Duty, jest jak najbardziej wyczuwalne. Profil Astro A10 Gen2 to bardzo mocne "V", z silnie zarysowanymi dołami oraz górami, na czym cierpi muzyczno-dialogowy środek. Taka specyfika jest bardzo charakterystyczna dla słuchawek do gier z niskiej i średniej półki.

Mocne „V” sprawia, że headset świetnie spisuje się w grach akcji i strzelaninach. Wystrzały w Call of Duty Warzone i Battlefield 1 brzmią rewelacyjnie. Wybuchy są potężne i ziemiste, jakbyśmy poszli na film w sali IMAX. Jednocześnie scena nie jest przesadnie ściśnięta w poziomie, jak często ma to miejsce w tańszych zestawach słuchawkowych. Jeśli ktoś gra przede wszystkim w gry FPS, ale nie potrzebuje precyzyjnego dźwięku przestrzennego do turniejowych potyczek, na pewno będzie zadowolony.

Niestety, zjadana średnica mści się w grach cRPG, gdzie dialogi padają pod naporem miotanych zaklęć i szczękających ostrzy. Gdy pędziłem Alfą Romeo w Gran Turismo 7, przyjemny warkot silnika był tak dominujący, iż pierwszy raz realnie rozważałem wyłączanie muzyki podczas jazdy na torze. Ta po prostu nikła i gubiła się przy pisku opon i ryku wydechu. Z tego samego powodu nie zalecam odsłuchu w Astro A10 Gen2 muzyki. To słuchawki do efektownych wizualnie, intensywnych gier akcji.

Najbardziej obawiałem się tego, że po zejściu z przetworników 40 mm do 32 mm słuchawki drugiej generacji będą brzmieć odczuwalnie gorzej. Tak na szczęście się nie dzieje. Astro tłumaczy, że równie dobry efekt audio był możliwy do uzyskania właśnie dzięki know how Logitecha, z jego technologiami lepszego wykorzystania komory membrany.

Wszystko inne pozostaje po staremu. Również cena, co jest świetną wiadomością dla graczy.

Nowa generacja Astro A10 jest sprzedawana w starej cenie, ustalonej na poziomie 59,99 dolarów. Trzeba to docenić, zwłaszcza w czasie niedoboru podzespołów, droższej logistyki, droższych surowców, droższej produkcji oraz wszechobecnej inflacji. Na polskim rynku Astro A10 (Gen2) powinniśmy dorwać za około 230 zł i jest to jak najbardziej akceptowalna cena za headset o tym poziomie wygody oraz jakości dźwięku. Również tego rejestrowanego przez mikrofon na podajniku, z funkcją wyciszenia w pozycji pionowej.

Do pełni szczęścia zabrakło mi tylko lepszej izolacji zakłóceń po podłączeniu słuchawek do laptopa. W przypadku konsol i urządzeń mobilnych tego problemu nie ma w ogóle. Szkoda również, że Amerykanie po raz kolejny zdecydowali się osadzić pokrętło regulacji głośności na kablu, nie obudowie nausznika.

Największe zalety:

  • Cena utrzymana na poziomie poprzedniej generacji (około 230 zł)
  • Świetna jakość audio w grach FPS i grach akcji
  • Dosyć szeroka scena jak na tę półkę cenową
  • Mała masa, elastyczna konstrukcja
  • Świetny mikrofon (w tej cenie), wyciszenie w pozycji pionowej
  • Bardzo rozsądny stosunek ceny do otrzymanej jakości

Największe wady:

REKLAMA
  • Pokrętło głośności na kablu, nie obudowie
  • Dosyć małe nauszniki
  • "Zabawkowy" wygląd
  • Zbiera szumy przez jacka 3,5 mm w laptopie
  • Pożera średnicę, nie do słuchania muzyki

W ogólnym rozrachunku Astro A10 (Gen2) zdecydowanie należy do grona pretendentów w walce o koronę ekonomicznej półki cenowej. Modelom HyperX Cloud II, SteelSeries Arctis 1 i Razer BlackShark V2 X właśnie pojawił się bardzo groźny konkurent, wart rozważenia przez każdego gracza planującego zakup taniego zestawu słuchawkowego po kablu.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA