REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Kosmos

Odpalili rakietę stojąc obok niej. Zaczęli uciekać, gdy dosięgła ich chmura trujących gazów

Kiedy w należącym do SpaceX kompleksie Boca Chica przeprowadza się test rakiety, zanim cokolwiek zostanie uruchomione, z kompleksu znikają ostatni ludzie i ostatnie samochody. To rozsądne, wszak nigdy nie wiadomo co pójdzie nie tak. Jak się jednak okazuje, nie wszyscy tak surowo podchodzą do bezpieczeństwa.

pythom space
REKLAMA

Pythom Space to niewielki startup z wielkimi ambicjami. Zarejestrowana w Kalifornii firma ma cel, którego nie powstydziłby się nawet Elon Musk: wysyłanie misji kosmicznych na Księżyc, na Marsa i do innych planet Układu Słonecznego. Założona przez małżeństwo Sjögrenów firma chce obniżać koszty wynoszenia ładunków w przestrzeń kosmiczną m.in. przez ograniczanie liczby swoich pracowników. Teraz, dzięki swojemu filmowi z ostatniego testu rakiety własnego projektu, firma trafiła do rakietowego mainstreamu i globalnej świadomości. Niestety, świadomość istnienia firmy nie wynika z jakiegoś spektakularnego sukcesu, a z głupoty jej właścicieli.

REKLAMA

Odpalaj, popatrzymy!

Pythom Space przeprowadził niedawno test silnika swojej rakiety. Warto tutaj zaznaczyć, że w ramach testu rakieta przymocowana była do stanowiska startowego, bowiem chodziło o test silnika, a nie test lotu. Ten etap jeszcze przed firmą.

Cały test został nagrany, a następnie udostępniony w mediach społecznościowych przez Pythom Space. Jakby nie patrzeć, silnik zadziałał prawidłowo, rakieta nie eksplodowała, a więc jest się czym pochwalić.

Problem jednak w tym, że nagrywając test silnika, firma nagrała także dowody swojej skrajnej głupoty i nieodpowiedzialności. O co chodzi? Sami zobaczcie najpierw poniższe nagranie.

Widzieliście to? Przypominam, że firma sama wcześniej wskazywała, że nie jest pewna czy nie dojdzie do eksplozji rakiety podczas testu. Tymczasem na nagraniu widzimy odpalenie silnika i... pracowników Pythom Space, którzy stoją zaledwie kilkanaście metrów od pracującej rakiety, po czym zaczynają uciekać w momencie gdy dosięga ich chmura pyłu i gazów z testowanej rakiety.

Jako pierwszy ten zgrzyt zauważył Eric Berger z portalu Ars Technica. Nagranie skomentował jedynie sugestią, aby Pythom Space poważnie zajęło się brakami w zakresie bezpieczeństwa podczas testów, bo akurat na tym firma nie powinna oszczędzać.

I faktycznie, bardzo szybko pojawiło się wiele komentarzy wskazujących na to, że obecność jakichkolwiek ludzi na stanowisku startowym podczas testu silnika jest posunięciem skrajnie nieodpowiedzialnym, a powstała chmura gazów wylotowych pełnych tlenków azotu stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia wystawionych na nie osób.

Pomijam już tutaj krytykę tego, że podczas podnoszenia rakiety do pionu, bezpośrednio pod rakietą znajdują się osoby bez chociażby kasku ochronnego. Wszystko wygląda tutaj bardzo amatorsko.

Pythom Space oburzone krytyką

Zamiast posypać głowę popiołem, w swoim komentarzu do całej sprawy firma postawiła na kontratak, oburzając się, że Eric Berger poczekał jedynie 12 godzin na komentarz ze strony firmy zanim skomentował sprawę na Twitterze. Co więcej, firma oskarżyła całe krytykujące ją środowisko o elitaryzm przekonując, że sama pokazuje wszystko, a inne firmy z pewnością takie niedociągnięcia zamiotłyby pod dywan. Co więcej, usprawiedliwiając swój brak odpowiednich procedur bezpieczeństwa, firma mówi "a zobaczcie na Virgin Galactic, u nich to nawet ktoś zginął podczas testów". Wspaniale! Zrobiliśmy głupotę, ale ją pokazaliśmy, więc wszystko jest w porządku. Brawo Pythom Space!

REKLAMA

Ostatecznie firma stwierdza, że cała spadająca na nią krytyka wynika z faktu, że właściciele Pythom Space nie należą do elity miliarderów i ktoś ich chce wyeliminować z rynku.

Cóż, można powiedzieć, że nigdy nic dobrego nie wyjdzie z połączenia ignorancji i arogancji. Mam dziwne przeświadczenie, że daleko ta firma nie zajdzie z takim podejściem zarówno do bezpieczeństwa, jak i do środowiska. Oby tylko przy tym nikt nie zginął, wszak nie byłby to pierwszy raz, gdy ktoś ginie podczas testu rakiety.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA