REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Kosmos

Rosja zabiera silniki do rakiet. "Niech latają sobie w kosmos na miotłach"

Dmitrij Rogozin, szef rosyjskiej agencji kosmicznej kontynuuje wymyślanie coraz to nowych sankcji na zagraniczny sektor kosmiczny. Dzisiaj poinformował, że Rosja przestanie dostarczać silniki do amerykańskich rakiet kosmicznych.

rakieta
REKLAMA

Mowa tutaj o silnikach produkowanych przez rosyjską firmę Energomash, która już od lat dziewięćdziesiątych bezustannie dostarcza silniki do rakiet produkowanych przez United Launch Alliance oraz Northrop Grumman.

REKLAMA

ULA przez ostatnie dwie dekady wykorzystywała silniki rosyjskie silniki RD-180 w swoich rakietach Atlas V. Northrop Grumman wykorzystuje natomiast silniki RD-181 do napędzania swoich rakiet Antares.

Rakieta Atlas V

Niech sobie latają na czymś innym, na tych swoich miotłach. Wszystko jedno

- dodał jak zawsze złotousty Rogozin.

Przedstawiciele Northrop Grumman przyznają, że decyzja Rosjan zmusi ich do wstrzymania swoich lotów. ULA natomiast przekonuje, że owe „sankcje” przesadnie jej nie dotkną, bowiem firma otrzymała już wszystkie niezbędne silniki do swoich rakiet Atlas. Po ich wykorzystaniu firma i tak „przesiada się” na inną rakietę, która będzie napędzana silnikami produkowanymi w Stanach Zjednoczonych.

Mowa tutaj o rakiecie Vulcan, która ma być napędzana silnikami BE-4 dostarczanymi przez Blue Origin, firmę należącą do Jeffa Bezosa. Mimo licznych opóźnień w produkcji silników, Tory Bruno, właściciel ULA jest przekonany, że pierwszy Vulcan wzbije się w niebo jeszcze w tym roku.

Rakieta Antares. Źródło: NASA/Bill Ingalls
REKLAMA

Warto tutaj dodać także, że Stany Zjednoczone zawsze mają na podorędziu Elona Muska, który w tych absurdalnych czasach gwałtownej zmiany geopolitycznej stanowi pewną ostoję dla sektora kosmicznego, produkując wszystkie komponenty swoich rakiet na miejscu.

Najwięcej na tym bojkocie straci zatem Roskosmos. Wstrzymując dostawy, rosyjska agencja kosmiczna izoluje się nie tylko od świata, ale od pieniędzy, których w najbliższych latach w Rosji nie będzie. Być może zatem oglądamy właśnie koniec rosyjskiego sektora kosmicznego. Koniec niesprowokowany przez stronę trzecią, a przez chore ambicje dyktatora rządzącego Federacją Rosyjską.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA