1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Sprzęt

Jarosław Kaczyński ma telefon, na którym Pegasus nie działa. Szef PiS radzi, jak chronić się przed inwigilacją

Jarosław Kaczyński zna jeden prosty trik, który pozwoli obywatelom uniknąć podsłuchów z wykorzystaniem Pegasusa. Wicepremier w rządzie Prawa i Sprawiedliwości zdecydował się go wreszcie zdradzić.

Pegasus: jak uniknąć podsłuchów? Kaczyński podpowiada

Co prawda dzisiejszy poranek upłynął Polakom na czekaniu na informację o tym, czy prezydent zawetuje ustawę "Lex TVN", ale skoro odpowiedź na to pytanie już znamy, możemy wrócić do interesowania się ciut istotniejszymi sprawami. Cały czas bowiem nie rozeszła się po kościach afera z podsłuchiwaniem między innymi polskiego polityka opozycji podczas kampanii wyborczej z 2019 r. przez rząd z wykorzystaniem izraelskiego oprogramowania Pegasus.

Co prawda pojawiły się już głosy, że jeśli ktoś nie ma nic na sumieniu, to nie powinien się obawiać inwigilacji (tak samo jak wolność słowa wydaje się czasem zbędna ludziom, którzy nie mają nic do powiedzenia), ale umówmy się - to krótkowzroczne myślenie. Zdaje sobie z tego na szczęście sprawę prezes PiS oraz wicepremier w rządzie tej partii, który podzielił się informacją, w jaki sposób uniknąć podsłuchów.

Jarosław Kaczyński zdradza jeden prosty trik, dzięki któremu Pegasus nie ma szans.

Prezes partii rządzącej jest wicepremierem ds. bezpieczeństwa w rządzie Mateusza Morawieckiego i wypowiedział się właśnie ws. Pegasusa. W głośnym wywiadzie udzielonym serwisowi Interia.pl pokreślił jednak, że w 2019 r. nie piastował jeszcze tego stanowiska i z tego powodu nie zna dokładnie kulis tej sprawy, ale i tak ma - pół żartem, pół serio - radę dla osób, które obawiają się podsłuchów: proponuje im korzystać z takiego telefonu, z którego korzysta właśnie on.

A o jakim telefonie mowa? Chodzi o odświeżoną Nokię 3310 w wersji z 2017 r. Urządzenie pozbawione jest praktycznie wszystkich funkcji smart, z jakich znane są współczesne smartfony i dlatego nie da się po zainfekowaniu tego urządzenia wykraść zbyt wielu danych na temat jego posiadacza. Samo zainfekowanie go może być zaś trudniejsze, gdyż nie korzysta ani z Androida, ani z iOS-a, a można założyć, że głównie na tych systemach skupiają się osoby łamiące zabezpieczenia…

Nie da się przy tym nie zauważyć, że to trafna rada - a jeszcze lepszą byłoby pozbycie się telefonów (a razem z nim komputerów, tabletów i innej elektroniki) w ogóle. Ciekaw tylko jestem, czy Jarosław Kaczyński, gdy był jeszcze małym brzdącem uczęszczającym do szkoły, zaspał w szkole akurat na te zajęcia, podczas których omawiane były związki frazeologiczne - w tym ten o "wylewaniu dziecka z kąpielą" oraz "na złość mamie przeziębię sobie uszy"…